Akcja zbierania podpisów pod obywatelskimi projektami ustaw organizowana przez SLD i OPZZ rozpocznie się 1 maja podczas pochodu pierwszomajowego w Warszawie i towarzyszących mu festynów. Organizacje zapowiadają, że tego dnia w Warszawie w pochodzie pójdzie ponad 20 tys. osób. Na jego czele, poza szefami obu organizacji Leszkiem Millerem (SLD) i Janem Guzem (OPZZ), będzie szedł też Martin Schultz, szef Parlamentu Europejskiego i kandydat socjaldemokratów na stanowisko szefa Komisji Europejskiej.

 

"Zbieramy podpisy pod projektami ustaw po to, żeby miały one większe rażenie, żeby nie zalegały w sejmowej zamrażarce. Dlatego też robimy wielką akcję społeczna +3 x TAK+ dla godnej pracy. Będziemy zbierać podpisy pod projektami ustaw, które przewidują: wzrost najniższych emerytur o 200 zł, wprowadzenie minimalnej płacy godzinowej nie mniejszej niż 10 zł i ograniczenie umów okresowych. Chcemy, by po 24 miesiącach każda umowa okresowa zamieniała się w stałą umowę o pracę" - powiedział PAP rzecznik SLD Dariusz Joński.

Joński ocenił, że w Polsce zbyt wiele osób żyje na granicy ubóstwa. "Koniec oszczędzania kosztem najbiedniejszych. Mamy 2 mln ludzi, którzy żyją w Polsce w ubóstwie i kolejne 10 mln, które ubóstwem są zagrożeni. Nasz rząd tego nie widzi, Donald Tusk uważa, że w Polsce nie ma ubóstwa - niestety ono jest" - przekonywał Joński.

SLD chce, aby najniższe emerytury wynosiły ponad 1000 zł - obecnie jest to 841 zł. "Te najniższe emerytury otrzymuje 600 tys. Polaków, którzy nie są w stanie opłacić czynszu z takich pieniędzy" - mówił.

Zdaniem Sojuszu podwyżka jest możliwa, bo rząd zaoszczędził na ostatniej waloryzacji emerytur około 1 mld zł. W budżecie zapisano, że w 2014 r. waloryzacja ta będzie kosztować państwo 3,56 mld zł, jednak - jak wykazuje w projekcie ustawy SLD - jej koszt będzie znacznie niższy - około 2,6 mld zł. "Chcemy więc oddać emerytom to, co im się należy" - podkreślił Joński.

Szef SLD Leszek Miller podkreślał w środę w TVP1, że szczególnie z umowami śmieciowymi oraz zbyt niskimi stawkami godzinowymi "walczy się w całej Europie". Pod wpływem niemieckiej socjaldemokracji rząd Angeli Merkel zgodził się wprowadzić w Niemczech pracę godzinową na poziomie 8,5 marki" - zaznaczył.

Miller ocenił, że podwyżki emerytur mogą też zostać sfinansowane z przemieszczenia składek z OFE do ZUS. "Budżet zarobił na tym ok. 2 mld zł czystej gotówki, więc można spokojnie przekazać te pieniądze na podwyżkę emerytur" - powiedział.

Według Millera należy też rozważyć wprowadzenie podatku od transakcji finansowych. "To nie jest podatek od obywateli, tylko od spekulantów finansowych, którzy szaleją w różnych krajach Europy i część państw postanowiła z tym skończyć" - dodał.

2 maja spod Sejmu wyruszy specjalny bus, którym politycy SLD i wolontariusze będą jeździć po Polsce, namawiając mieszkańców miast do poparcia swoich postulatów. Pierwszym miastem, w którym pojawi się bus będzie Łódź.(PAP)