Jak poinformował PAP Adam Gełdon z Nadleśnictwa Spychowo czteromiesięczny wilk przybłąkał się do gospodarstwa rolnika pod Nidzicą. Gospodarz, który zaopiekował się szczeniakiem, wziął go początkowo za bezpańskiego psa. Zorientował się dopiero wtedy, gdy zwierzę zaczęło charakterystycznie wyć i podczas karmienia ugryzło opiekuna w rękę.

Wilczka umieszczono na dwa tygodnie w schronisku dla psów i poddano obserwacji, czy nie ma wścieklizny. Teraz - zgodnie z decyzją Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie i powiatowego inspektora weterynarii - leśnicy podejmą próbę przywrócenia go naturze.

Według leśników udało się już zlokalizować obszar ok. 4 tys. ha lasów w powiecie nidzickim, na którym przebywa macierzysta wataha zagubionego szczeniaka. W środę wieczorem Gełdon, który zawodowo zajmuje się badaniem zwyczajów wilków i potrafi naśladować ich głosy, będzie wabił stado wyjąc.

"Mam nadzieję, że wataha odpowie na moje wabienie. Jeśli podejdzie bliżej, to wypuścimy szczenię z klatki, żeby mogło połączyć się ze stadem" – powiedział leśnik.

Jak wyjaśnił, taka metoda sprawdziła się w podobnych przypadkach. Mazurskim leśnikom pomaga Stowarzyszenie dla Natury "Wilk", które organizowało już podobne akcje. Jeśli pierwsza próba zwabienia watahy się nie uda, to leśnicy będą je powtarzać do skutku.

Wilki komunikują się ze sobą za pomocą sygnałów dźwiękowych - wycia, szczekania, pisków, skomlenia czy warczenia. Wycie potrafią usłyszeć nawet z odległości 10 km. Ma ono odstraszać intruzów i informować, że terytorium jest zajęte. Może również wabić obce osobniki do założenia wspólnej watahy. Spełnia też role integracyjne wewnątrz stada - towarzyszy udanym polowaniom i ułatwia wilkom odnalezienie się nawzajem, zanim nawiążą kontakt wzrokowy i węchowy.

"Na czas polowania para rodzicielska zostawia swoje młode pod opieką tzw. piastuna, czyli jednego z członków stada. W powrotnej drodze rodzice wyją, a szczenięta im odpowiadają. Młody wilk wysyła w ten sposób komunikat, gdzie jest i jak najszybciej do niego dotrzeć" – wyjaśnił Gełdon.

Mazurski leśnik jest jedną z kilku osób w Polsce, które opanowały umiejętność naśladowania głosów wilków. Jak wspomina, pierwsze treningi odbywał nocami w parku na Skarpie Ursynowskiej w Warszawie w czasie studiów na SGGW. Nagranie własnego głosu nakładał komputerowo na oryginalny dźwięk wycia wilka, żeby wyłapać różnice w poszczególnych tonach. Potem doskonalił te umiejętności w Bieszczadach i nadleśnictwie, w którym obecnie pracuje.

Wilk szary jest w Polsce gatunkiem chronionym. W woj. warmińsko-mazurskim bytuje ok. 150 wilków, które żyją w watahach liczących po 4-6 osobników. Podczas inwentaryzacji przeprowadzonej na początku tego roku, najwięcej wilczych śladów odkryto w Puszczy Piskiej i Napiwodzko-Ramuckiej oraz sąsiadujących z nimi kompleksach leśnych. Według leśników na wilcze gniazda można natknąć się na Mazurach nawet w pobliżu ruchliwych dróg krajowych.