Obie te kwestie sejmik przegłosował głosami koalicji PO-PSL-SLD-RAŚ. Przeciwny był klub Prawa i Sprawiedliwości. Dyskusjom przysłuchiwali się związkowcy, których około setki pikietowało wcześniej przed siedzibą urzędu marszałkowskiego. Po głosowaniach w sprawie uzdrowisk skandowali oni: "hańba, hańba", a potem – ironicznie - "dziękujemy, dziękujemy".

Argumentując za potrzebą apelu do prezydenta w sprawie ustawy o działalności leczniczej marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa przypominał, że już w maju 2016 Konwent Marszałków Województw RP opowiedział się przeciw wprowadzeniu do ustawy zapisów o finansowaniu przez jednostki samorządu terytorialnego świadczeń opieki zdrowotnej.

- Wprowadzona w projekcie delegacja finansowania przez samorząd świadczeń opieki zdrowotnej stanowi przerzucenie odpowiedzialności realizacji zadań z zakresu zapewnienia ochrony zdrowia mieszkańców bez wskazania źródeł finansowania tego zadania - stwierdzili w tamtym stanowisku marszałkowie.

Także w poniedziałkowym apelu radni województwa śląskiego wskazali, że ustawa zobowiązuje samorządy do corocznego pokrywania strat finansowych szpitali (jako jedyną alternatywę dla ich likwidacji). 
- Taki stan rzeczy jest niedopuszczalny i dramatycznie pogarsza trudną sytuację, w jakiej znajdują się w Polsce samorządy; samorządy, które nigdy nie otrzymały środków finansowych na finansowanie służby zdrowia – napisali radni.

Wskazali także na regulacje o możliwości kupowania przez samorządy usług zdrowotnych, co ich zdaniem stoi w sprzeczności z konstytucyjnym prawem obywateli do równego dostępu do świadczeń zdrowotnych. Według radnych zapisy ustawy wprowadzają kolejną, obok składki zdrowotnej, formę współfinansowania przez Polaków służby zdrowia. Radni zaapelowali, by prezydent nie podpisywał ustawy i zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie jej zgodności z Konstytucją.

Saługa akcentował w poniedziałek 27 czerwca 2016 roku, że prośby samorządów wojewódzkich do rządu o wyjaśnienie, co oznaczają wprowadzane zmiany, pozostały dotąd bez odpowiedzi. Przypomniał, że marszałkowie formułowali też apele m.in. ws. finansowania świadczeń zdrowotnych realizowanych przez publiczne jednostki ochrony zdrowia czy przygotowania krajowego programu działań na rzecz sektora uzdrowiskowego w Polsce.

- Jesteśmy ostatni, którzy chcieliby likwidować tego typu miejsca pracy. Jesteśmy stawiani do ściany i podejmujemy jakieś działania jako odpowiedzialni za budżet województwa, żeby jakoś z tych problemów wychodzić - mówił marszałek województwa śląskiego. - Pierwszy z państwem pojadę do ministerstwa i porozmawiamy o kontraktach na rehabilitację - dodał zwracając się do związkowców i wskazując w tym kontekście na niewystarczającą wycenę przez NFZ świadczeń tego typu.

- Pani premier wielokrotnie powtarzała i wszyscy to powtarzają, że nie będzie nakładania dodatkowych obowiązków na samorządy, bez dodatkowych środków - przypomniał marszałek wskazując, że "potrzebujemy środków w systemie". Podkreślił, że nowe wyceny świadczeń medycznych oznaczają mniejsze wpływy wojewódzkich placówek, na przykład szpital urazowy w Piekarach Śląskich dostanie 9,5 mln zł mniej, szpital wojewódzki w Sosnowcu – 8,5 mln zł mniej, a w Częstochowie – 6 mln zł mniej.

Odpowiedzialna za sprawy zdrowia wicemarszałek województwa Aleksandra Skowronek wyliczała, że niepokryte obecnie przez NFZ nadwykonania wojewódzkich jednostek to około 55 mln zł, a zobowiązania wymagalne i niewymagalne – około 560 mln zł. 
- To jedna trzecia budżetu województwa śląskiego - zaznaczyła. - Jeżeli będziemy musieli pokrywać ujemne wyniki finansowe, które wyjdą wraz z niezapłaconymi nadwykonaniami, nie będziemy mieli środków na inwestycje i remonty - przestrzegła.

Opowiadający się przeciw uchwale radni PiS wskazywali na obniżające się w ostatnich latach wydatki samorządu województwa śląskiego na własne jednostki ochrony zdrowia (przedstawiciele koalicji przypomnieli, że w ciągu pięciu lat liczba tych jednostek spadła z 58 do 36), że samorządy mogły dotąd wykupywać usługi medyczne – w placówkach niepublicznych – i to robiły, a także, że w ubiegłorocznym budżecie regionu pozycję "lecznictwo ambulatoryjne" wykonano w 0,3 procenta, a w dziale szpitali zamiast przewidzianych 52,6 mln zł zrealizowano wydatki na 36 mln zł.

- Rząd nie może pozwolić na to, żeby zakłady upadały, bo na przykład samorząd, który jest zwolennikiem w 100 procentach prywatnej służby zdrowia, przestaje cokolwiek dawać - mówił szef klubu w sejmiku PiS Jan Kawulok. - Oczywiście pytanie jest natury głębszej: czy służba zdrowia będzie działalnością gospodarczą, czy odejdziemy w kierunku czynnika społecznego - zaznaczył.

Zgodnie z kolejnymi przyjętymi w poniedziałek uchwałami radni wyrazili też zgodę na zbycie przez województwo śląskie wszystkich udziałów spółek: Śląskie Centrum Rehabilitacyjno-Uzdrowiskowe im. dr. Adama Szebesty w Rabce Zdroju, Uzdrowisko Goczałkowice-Zdrój oraz Ośrodek Leczniczo-Rehabilitacyjny Bucze w Górkach Wielkich. Województwo śląskie jest stuprocentowym udziałowcem tych spółek.

Skowronek po porannym spotkaniu ze związkowcami protestującymi przeciw komercjalizacji uzdrowisk mówiła, że powodami chęci ich sprzedaży są przynoszone straty – mimo dofinansowań i dokapitalizowań oraz przy obecnej wycenie wykonywanych tam świadczeń. Zaznaczyła, że samorząd nie może czekać na wejście w życie nowelizacji ustawy, bo żaden inwestor nie kupi mniejszościowego pakietu, co będzie jedyną możliwością na mocy zmienianego prawa.

- To jedyna racjonalna decyzja. W tych jednostkach jest potrzebny inwestor strategiczny, który dokapitalizuje te spółki, zainwestuje w podniesienie standardów. Niestety obecne standardy hotelowe w tych spółkach muszą zostać podwyższone, żeby można było tam prowadzić również działalność komercyjną, oprócz kontraktu z NFZ - oceniła wicemarszałek dodając, że przy obecnych wycenach ośrodki te same, bez dofinansowania lub działalności komercyjnej, nie utrzymają się.

Po wyrażeniu zgody sejmiku na sprzedaż uzdrowisk ogłoszone mają zostać przetargi. Samorząd województwa śląskiego poprosił o objęcie tej procedury nadzorem ABW oraz CBA. W przypadku Rabki zainteresowanie zakupem zgłosił już powiat nowotarski. (pap)