W piątek wydział odwoławczy Sądu Okręgowego w Warszawie rozpoczął badanie apelacji prokuratury i oskarżyciela posiłkowego (jest nim GDDKiA) oraz obrony jedynej skazanej w sprawie osoby. Rozpoznanie apelacji zostało odroczone bezterminowo, bo sąd doszedł do wniosku, że musi ściągnąć dodatkowe dokumenty i wezwać na świadka żonę skazanego.

Proces zaczął się w lipcu 2014 r. i po roku zakończył się w sądzie I instancji (Sąd Rejonowy Warszawa-Wola przeprowadził w tym czasie 90 rozpraw). 11 osób zostało oskarżonych przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie o "zmowy przetargowe" przy inwestycjach drogowych, co w 2012 r. spowodowało zawieszenie wypłaty 3,5 mld zł z funduszy UE na projekty drogowe w Polsce. Podsądni nie przyznawali się do winy.

Sąd uniewinnił oskarżonych w głośnej sprawie przetargów drogowych >>>

Oskarżeni to ówcześni szefowie takich firm jak Strabag Polska, Budimex-Dromex, Mostostal Warszawa, Mota-Engil (tu oskarżonym jest prokurent firmy, obywatel Portugalii Antonio S.), Eurovia Polska (oskarżonym jest b. prezes firmy, obywatel Szwecji Jonas H.).
Oskarżonym zarzucono ustalanie w 2009 r. między sobą, kto ma wygrywać przetargi na inwestycje drogowe. Aby inni uczestnicy zmowy nie byli stratni, mieli zostawać podwykonawcami.

Oskarżonym zarzucono działanie w celu "osiągnięcia korzyści majątkowej" przez swe firmy oraz na szkodę Skarbu Państwa, bo weszli w przestępcze porozumienie, by wygrywać przetargi i eliminować konkurencję. Oskarżenie wstrzymało w 2012 r. fundusze UE na projekty drogowe zarządzane przez GDDKiA w ramach programów Infrastruktura i Środowisko oraz Rozwój Polski Wschodniej. W 2013 r. Komisja Europejska przywróciła wypłaty.

W lipcu zeszłego roku SR dla stołecznej Woli uznał, że kontrakty nie były przestępstwem zmowy przetargowej, choć elementy zmowy w sprawie są, ale nie można ustalić, że na szkodę GDDKiA. 11 oskarżonych z firm budowlanych zostało uniewinnionych, bo według sądu sprawa kwalifikuje się raczej na postępowanie przed Urzędem ds. Ochrony Konkurencji i Konsumenta niż na proces karny.

Dowodem w sprawie były podsłuchy ABW stosowane wobec ludzi z firm budowlanych. W wyroku sąd uznał te podsłuchy za nielegalne, co według niego wynika z pierwszeństwa praw obywatelskich nad podstawami bezpieczeństwa ekonomicznego kraju oraz tego, że nawet kilkanaście tygodni trwało, zanim ABW uzyskiwała zgodę na podsłuchy stosowane w tzw. sytuacjach niecierpiących zwłoki - co oznacza, że ABW ani prokuratura nie mogły weryfikować tego, co podsłuchują i przez to niektóre dowody utracono bezpowrotnie. "Oskarżeni postępowali nieetycznie, ale nie tego dotyczy proces karny" - wskazał sąd.

Według sądu nawet jeśli założyć, że w zachowaniu podsądnych wystąpiły elementy zmowy, to nie można uznać ich za przestępstwo z art. 305 Kodeksu karnego - zmowa ta nie stanowiła straty dla organizującego przetarg. Nie ustalono, że w przetargach ktoś złożył lepszą ofertę albo że oferowana kwota była wyższa od przewidzianej przez GDDKiA - stąd uniewinnienie. "Tych zjawisk społecznych i gospodarczych sąd nie może pominąć" - dodał sąd.

Na pół roku w zawieszeniu na dwa lata i 20 tys. zł grzywny sąd skazał b. dyrektora warszawskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Wojciecha D. za przyjęcie od oskarżonego Janusza D. (ówczesnego dyrektora Przedsiębiorstwa Budowy Dróg i Mostów z Mińska Maz. - skazanego na półtora roku w zawieszeniu i 20 tys. zł grzywny) łapówki w postaci ekskluzywnego wiecznego pióra o wartości 11,7 tys. zł. Miało to za sobą pociągnąć "przychylne traktowanie" tych oferentów przez D.

Sąd ustalił, że kwestia tej łapówki nie wiąże się z pozostałymi przetargami, których dotyczył proces. Wojciech D. - tak jak inni - został uniewinniony od zarzutu pomocy w zmowie, która według prokuratury miała polegać na informowaniu oferentów o kwocie przeznaczonej przez GDDKiA na daną inwestycję. Według sądu, budżet inwestycyjny GDDKiA w ogóle nie powinien być utajniany, więc D. nie może być skazany za jego ujawnienie.

Sprawa ekskluzywnego pióra wraca w argumentacji skargi apelacyjnej obrońcy Wojciecha D., mec. Rafała Poniewierskiego. Wniósł on o to, aby sąd ponownie ocenił wartość tego przedmiotu. Na ten temat zeznawać ma m.in. żona Wojciecha D. i jest to jeden z powodów odroczenia sprawy, bo kobietę trzeba wezwać do złożenia zeznań (teoretycznie może ona tego odmówić, bo sprawa dotyczy jej męża - może jednak także zdecydować się zeznawać).

Prokuratura i GDDKiA walczą o uchylenie wyroków uniewinniających, składając m.in. dokumentację z korespondencji między polskimi władzami a Komisją Europejską. Jak dowiedziała się PAP od osób znających sprawę, chodzi o wykazanie, że liczone w miliardach kwoty, które mogły przepaść z powodu decyzji KE, mogły godzić w podstawy ekonomiczne Polski - co mogłoby pomóc w wykazaniu, iż do szkody doszło. (PAP)