Kontrakt społeczny w formie uchwały przegłosowała w czwartek opolska rada miasta. Poparło ją 15 radnych na 25 ogółem, głównie z klubów tworzących nieformalną koalicję skupioną wokół prezydenta Opola Arkadiusza Wiśniewskiego – klubu radnych Wiśniewskiego, klubu Razem dla Opola oraz PiS. Od głosu wstrzymała się będąca w opozycji PO i część radnych niezależnych.

Kontrakt zawiera łącznie 12 punktów. Jak zapisano w uzasadnieniu uchwały jest on deklaracją, która „stanowi pewne zobowiązanie organów miasta Opola” - nie tylko rady, ale także prezydenta wobec mieszkańców sąsiednich sołectw, które Opole chce włączyć w swoje granice.

Wśród tych zobowiązań znalazł się np. zapis o utrzymaniu i modernizacji istniejącej infrastruktury technicznej, komunalnej i zabytkowej; utrzymaniu i wsparciu Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP), Ludowych Zespołów Sportowych i placówek kulturalnych oraz przekształceniu sołectw w rady dzielnic z budżetami na poziomie 100 tys. zł. Zadeklarowano też wsparcie dla organizacji pozarządowych, w tym tych zajmujących się zachowaniem i rozwojem tożsamości kulturowej mniejszości narodowych. Zapisano również objęcie terenów sołectw komunikacją miejską, a ich mieszkańców programem Karta Opolska Rodzina, która daje wstęp do obiektów miejskich za złotówkę.
Taki kontrakt prezydent Opola podpisał już w styczniu na konferencji prasowej. Na czwartkowej sesji rady miasta apelował o wsparcie uchwały. Szef prezydenckiego klubu radnych Łukasz Sowada mówił, że radni powinni ją przyjąć jednogłośnie, a szef klubu radnych PiS Sławomir Batko argumentował, że przy tak „ważnym, wielkim i złożonym projekcie warto utrzymać konsensus”. Batko tłumaczył także, że kontrakt i uchwała to odpowiedź miasta na wiele nieprawdziwych informacji, które pojawiły się w dyskusji publicznej o powiększeniu miasta, np. takich, że Opole po poszerzeniu będzie na włączonych terenach zamykać szkoły czy przedszkola.

Szef klubu radnych PO Zbigniew Kubalańca powiedział natomiast, że jego klub nie może poprzeć uchwały m.in. dlatego, że jest ona zbyt ogólna (np. nie ma w niej ram czasowych). Mówił też, że mieszkańcy sąsiednich sołectw powinni byli poznać tę ofertę wcześniej, jeszcze przed rozpoczęciem konsultacji. Przypomniał, że w dwóch gminach (Komprachcicach i Prószkowie), gdzie konsultacje społeczne już się zakończyły, ponad 90 proc. biorących w nich udział mieszkańców opowiedziało się przeciw włączeniu terenów ich gmin do Opola.

Kubalańca uznał, że projekt poszerzenia Opola „już jest przegrany społecznie” wskazując np. na wyrażany w ostatnich tygodniach ostry sprzeciw mieszkańców podopolskich gmin czy spór z samorządami, z którymi sąsiaduje Opole. „Pytanie czy prezydent przy tak skrajnych emocjach nie powinien tego projektu odłożyć do szuflady na najbliższe lata” – zastanawiał się Kubalańca.

Przyznał, że w listopadzie radni PO poparli uchwałę dot. przeprowadzenia konsultacji ws. poszerzenia granic Opola. „Dzisiaj widzimy, że ten pomysł, który był dobrym pomysłem, że jego wykonanie było najgorsze z możliwych” – dodał.

Podczas dyskusji o uchwale Wiśniewski podkreślał, że poszerzenie Opola potrzebne jest m.in. ze względu na kwestie wyludniania się miasta i regionu. Radnym PO zarzucił, że „wyłamali się z jednolitego frontu na rzecz przyszłości Opola” i upolitycznili dyskusję. „Dyskutujmy o przyszłości miasta, o perspektywach, potencjale, wyzwaniach. I pamiętajmy, że reprezentujemy to miasto i region, który potrzebuje silnej stolicy województwa” – argumentował.
Prezydent Opola chce włączyć w granice miasta tereny 13 sołectw (całych lub ich części) z 5 podopolskich gmin: Dąbrowy, Dobrzenia Wielkiego, Komprachcic, Prószkowa i Turawy. Dzięki temu miasto zyskałoby blisko 9,5 tys. mieszkańców (dziś liczy niespełna 120 tys.) i ponad 5,3 tys. ha. Zdaniem prezydenta dałoby to możliwość rozwoju Opola. Propozycja prezydenta wzbudziła sprzeciw sąsiednich gmin. Ich mieszkańcy organizowali już protesty, pikiety, spotkania i blokady dróg. (PAP)