Aktem oskarżenia objęty został również G., który ma zarzut posługiwania się nieprawdziwymi dokumentami w celu uzyskania kredytu. Obojgu grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Mężczyzna również stanął przed sądem.

Zarzuty wobec Zdanowskiej nie są związane z jej działalnością, jako prezydenta miasta. Oskarżona prosiła media o podawanie jej pełnego imienia i nazwiska oraz wizerunku.

Jeszcze przed rozpoczęciem procesu obrońca oskarżonych wnosił o wyłączenie jawności rozprawy m.in. ze względu na ważny interes prywatny Włodzimierza G. Przekonywał również, że zarzuty postawione obecnej prezydent nie dotyczą okresu, kiedy pełniła swoją funkcję, a większość wyjaśnień wiąże się z jej i jej partnera życiem prywatnym. Nie zgodził się z tym prokurator i sąd postanowił odrzucić wniosek obrony.

W trakcie składania wyjaśnień Zdanowska zaznaczyła, że nie będzie odpowiadać na pytania prokuratora. Nie przyznała się do winy, a zarzut uznała za absurdalny. Jak mówiła, zarówno wtedy, kiedy jej partner brał kredyt jak i teraz nie czuje, żeby popełniła przestępstwo. Z jej słów wynikało, że oboje mieli i mają do siebie zaufanie i "nigdy nie mieli zamiaru kogoś oszukać".

Na potwierdzenie tych słów przypomniała, że mając świadomość, iż nie popełniła żadnego przestępstwa, to ona złożyła wniosek o wydanie zgody na dopuszczenie jej do informacji niejawnych.

W związku z wnioskiem ABW wszczęła postępowanie sprawdzające badając m.in. jej majątek, dochody i wydatki. Po trzech latach postępowanie umorzono, bo Zdanowska wycofała swój wniosek. Jednak w trakcie wykonywania czynności Agencja nabrała wątpliwości m.in. co do transakcji, do jakich doszło pomiędzy partnerami. Ostatecznie sprawa przekazana została prokuraturze w Gorzowie Wielkopolskim.

Również Włodzimierz G. nie przyznał się do winy, odmówił składania wyjaśnień i poinformował, że nie będzie odpowiadał na pytania prokuratora. Potwierdził natomiast treść wyjaśnień złożonych przez Zdanowską.

W trakcie piątkowej rozprawy sąd przesłuchał czterech świadków - pracownice banku, w którym udzielany był kredyt oraz trzech funkcjonariuszy ABW. Do sądu nie stawiła się - jako świadek - kolejna pracownica banku, do której trafiły dokumenty w sprawie kredytu złożone przez oskarżonego. Jak się okazało, kobieta mieszka obecnie 400 km od Łodzi, urodziła niedawno dziecko i nie może dotrzeć na proces. Dlatego sąd postanowił odroczyć bezterminowo rozprawę i poprosić o jej przesłuchanie właściwy sąd.

Prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim przedstawiła Zdanowskiej dwa zarzuty.

Pierwszy dotyczył tego, iż w grudniu 2008 r. miała ona pomóc przygotować poświadczające nieprawdę dokumenty swojemu partnerowi Włodzimierzowi G. Na ich podstawie mężczyzna uzyskał kredyt w wysokości 200 tys. zł na zakup mieszkania w Łodzi od swojej partnerki. Tym samym - według prokuratury - oboje działali na szkodę banku.

Drugi zarzut związany był z bankowym kredytem w wysokości 500 tys. zł, który Zdanowska zaciągnęła w 2009 r. na sfinansowanie zakupu od Włodzimierza G. działki zabudowanej w Łodzi. W tym przypadku Zdanowska była podejrzana o przedłożenie poświadczającego nieprawdę dokumentu w postaci aktu notarialnego, w którym złożyła nieprawdziwe oświadczenie o wcześniejszej zapłacie sprzedającemu Włodzimierzowi G. części ceny w kwocie 150 tys. zł.

W kwietniu tego roku gorzowska prokuratura umorzyła przedstawiony Zdanowskiej zarzut uzyskania przez nią kredytu. Śledczy uznali, że kredyt ten został przez nią spłacony zanim wszczęto postępowanie karne w sprawie, a bank udzielający kredytu nie ma wobec niej żadnych roszczeń.

Nadal jednak prowadzone było postępowanie dotyczące pierwszego zarzutu, które zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia do łódzkiego sądu. (PAP)

autor: Jacek Walczak

jaw/ mok/