O szczegółach tych działań poinformowały podczas wtorkowej konferencji prasowej naczelniczka wydziału polityki społecznej katowickiego magistratu Małgorzata Moryń-Trzęsimiech oraz szefowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Anna Trepka.

"Chcemy pokazywać, że w Katowicach jest sprzyjający klimat dla rodzin zastępczych, ale też chcemy poszukiwać nowych kandydatów, bo w dobie pogoni za pracą, za sukcesem, w dobie bardziej internetowych relacji międzyludzkich, być może zapominamy o tym, że możemy komuś pomóc" - zaznaczyła Moryń-Trzęsimiech.

Dyrektor katowickiego MOPS podkreśliła, że to reprezentanci katowickich rodzin zastępczych postanowili rozpropagować ideę rodzicielstwa zastępczego. Napisali program inicjatywy lokalnej, na którego podstawie dzieci z prowadzonych przez MOPS świetlic środowiskowych i socjoterapeutycznych wzięły udział w warsztatach plastycznych – połączonych z konkursem.

Pod hasłem "Nowe słońce – rodzina zastępcza szansą i nadzieją dla dzieci" zorganizowano pokonkursową wystawę, pokazaną 20 maja na katowickim rynku. Również w tym miejscu 27 i 29 maja rodziny zastępcze i pracownicy MOPS będą zapraszać rodziny i dzieci do udziału w wydarzeniu planowanym na 30 maja w katowickim Pałacu Młodzieży.

W obchodzony tego dnia w Polsce od 2006 r. Dzień Rodzicielstwa Zastępczego w Pałacu Młodzieży i na jego dziedzińcu dzieci będą mogły korzystać z zapewnionych tam atrakcji. W sali teatralnej odbędzie się natomiast konferencja poświęcona m.in. tworzeniu więzi w rodzinie zastępczej, zaburzeniom emocjonalnym w wieku dojrzewania czy budowaniu poczucia wartości u dzieci i młodzieży.

Małgorzata Moryń-Trzęsimiech przypominała, że rodziny zastępcze są uważane przez specjalistów za najlepszą formę opieki zastępczej. W zamierzeniu mają możliwie zastępować środowisko rodzinne dzieciom umieszczonym czasowo czy stale poza rodziną naturalną: dzieci te funkcjonują bowiem wówczas nadal w rodzinie, a nie w instytucji.

Jednocześnie z definicji rodzina zastępcza powinna być miejscem przejściowym. Po umieszczeniu w niej dziecka cały czas bowiem utrzymywany jest kontakt z rodziną naturalną, aby przy wsparciu zewnętrznych specjalistów mogła ona przezwyciężyć swoje problemy (rodzina zastępcza nie przejmuje wszystkich obowiązków wynikających z rodzicielstwa).

W systemie funkcjonują rodziny zastępcze spokrewnione, niezawodowe i zawodowe (szczególnie w tych ostatnich rodzice zastępczy muszą być specjalnie przygotowani i spełniać ustawowe kryteria, co weryfikuje – poprzez swe organy – lokalny samorząd). Dzieci mogą pozostawać w rodzinach zastępczych do 18. roku życia, lub – jeśli nadal się uczą – do 25. roku.

W Katowicach organizatorem tej formy pomocy jest Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej zatrudniający koordynatorów pieczy zastępczej, których zadaniem jest wspieranie, a jednocześnie kontrolowanie rodzin zastępczych. W 2016 r. w Katowicach funkcjonowało ich łącznie 375, wśród nich 243 spokrewnione, 122 niezawodowe i 10 zawodowych. W ub. roku przebywało w nich łącznie 519 dzieci – spośród których 319 w rodzinach zastępczych spokrewnionych.

"Wiadomo, że mamy też domy dziecka. W domach dziecka ciągle przebywają dzieci, dlatego, że brakuje nam rodzin zastępczych. Rodziny, kandydaci do tego, by być rodziną zastępczą, muszą mieć m.in. motywację. Mamy kandydatów, ale wielu nie spełnia wymagań; część rezygnuje też ze względu na wymogi, np. stałego kontaktu z rodzinami naturalnymi dzieci" - powiedziała PAP Trepka.

Aby m.in. propagować ideę rodzicielstwa zastępczego i dostarczać informacji o nim, miasto prowadzi wraz z MOPS unijny projekt szkoleń i wsparcia dla rodzin zastępczych i kandydatów "Pomocna dłoń dla rodziny". Wartość projektu to blisko 650 tys. (przy ponad 600 tys. zł dofinansowania z Regionalnego Programu Operacyjnego Woj. Śląskiego na lata 2014-2020).

Jeden z przedstawicieli katowickich rodzin zastępczych, Andrzej Majcher, który wraz z żoną angażuje się w tę formę pomocy od 12 lat (od roku – zawodowo), we wtorek zaznaczył, że dzieci, które trafiają do takich rodzin, to dzieci po przejściach – przeważnie dotknięte przemocą domową lub skrajnie zaniedbane.

"Do pieczy zastępczej czy do domów dziecka nie trafiają dzieci ot tak sobie. Tu muszą być bardzo poważne powody. (...) Bycie rodziną zastępczą to rzeczywiście fajna przygoda. Trzeba to lubić i na pewno nie wystarczą powody finansowe czy inne. Jeżeli ktoś tego nie lubi, niech się za to nie bierze" - przestrzegł Majcher.

(PAP)
 

Dowiedz się więcej z książki
Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Komentarz
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł