Zawiadomienie o możliwych nieprawidłowościach złożył na początku kwietnia do prokuratury prezydent Kielc Wojciech Lubawski. Było ono efektem kontroli, jakie w Koronie prowadziła powołana przez Lubawskiego komisja.
Lubawski miał zastrzeżenia do umów podpisywanych przez Chojnowskiego – sponsorskiej i dotyczących zawodników. Prezes został wcześniej dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

Jak powiedziała szefowa prokuratury Kielce-Wschód Beata Zielińska-Janaszek, z zawiadomienia wynikało, że b. prezes Korony mógł nadużyć uprawnień i wyrządzić znaczną szkodę majątkową spółce.

W postępowaniu sprawdzającym śledczy analizowali umowę sponsorską zawartą przez Chojnowskiego z jedną z firm (według prokuratury podpisaną legalnie) i drugą umową z tą samą firmą, dotycząca dostarczenia sprzętu sportowego.

„Firma nie zapłaciła miastu za reklamę, a prezes zawarł z nią później kolejną umowę na sprzęt, za który miasto zapłaciło 150 tys. zł. Zdaniem prezydenta umowa mogła świadczyć o niegospodarności, bo trudna sytuacja finansowa spółki nie uzasadniała podejmowania i zawierania takich umów” - mówiła prokurator.


Po odwołaniu Chojnowskiego nowy prezes Korony rozwiązał umowę – firma zobowiązała się zwrócić pieniądze, a miasto sprzęt. „By wypełnić znamiona przestępstwa, trzeba wyrządzić znaczną szkodę majątkową, powyżej 200 tys. zł. Tu żadnej szkody nie było, a prezes działał w granicy swoich uprawnień i mógł podpisać tę umowę” - tłumaczyła Zielińska-Janaszek.


Prokuratura analizowała też umowę z menadżerem jednego z zawodników oraz dokumenty przedłużające kontrakty dwóch piłkarzy. Śledczy uznali, że podpisując je, b. prezes przekroczył swoje uprawnienia, ale nie doszło do wyrządzenia szkody.

„Wartość umowy i kontraktów przekraczała 200 tys. zł, więc na ich podpisanie Chojnowski powinien uzyskać zgodę rady nadzorczej spółki, a tego nie zrobił. Z tytułu tych umów miasto nie wypłaciło jednak do tej pory żadnych pieniędzy, więc szkoda majątkowa nie powstała. Ponieważ umowy zostały podpisane przez osobę nieuprawnioną, to jest to podstawa do ich uchylenia na drodze cywilno-prawnej” - tłumaczyła prokurator.

Prokuratura zdecydowała także o niepodejmowaniu śledztwa w sprawie Korony, wynikającego ze złożonego w połowie kwietnia zawiadomienia miejskich radnych PO. „Podnosili oni możliwy brak nadzoru i złe zarządzanie spółką przez radę nadzorczą i prezydenta Kielc. Rada i prezydent nie uczestniczyli w podejmowaniu decyzji. To b. prezes spółki był zobowiązany do informowania o planowanych decyzjach” - wyjaśniała prokurator.
W ubiegłym tygodniu wniosek o przeprowadzenie kontroli w spółce Korona złożyła do Najwyższej Izby Kontroli komisja rewizyjna kieleckiej rady miasta. Radni chcą, by NIK zbadała "celowość zakupu spółki przez miasto, zasadność podwyższania kapitału akcyjnego oraz legalność, gospodarność i rzetelność wydatkowania środków publicznych" od momentu zakupu spółki przez samorząd.

Korona Kielce w 2008 r. przeszła na własność miasta. B. właściciel spółki, przedsiębiorca Krzysztof Klicki odstąpił ją za symboliczną złotówkę kilka miesięcy po aferze korupcyjnej, która nadszarpnęła wizerunek klubu. Od czerwca 2010 r. spółką Korona kierował Chojnowski. 28 marca br. złożył na ręce prezydenta miasta rezygnację z pełnienia funkcji prezesa z powodów zdrowotnych. Wiadomo, że już wtedy Lubawski miał do niego zastrzeżenia dotyczące dwóch umów zawartych przez spółkę.

1 kwietnia obowiązki prezesa przejął dotychczasowy dyrektor Korony Marek Paprocki. 4 kwietnia Lubawski podjął decyzję o dyscyplinarnym zwolnieniu Chojnowskiego, który był też skarbnikiem w ugrupowaniu prezydenta - „Stowarzyszeniu Samorząd 2002”. Wiadomo, że nie piastuje już tej funkcji.(PAP)