To kolejny element harmonizacji prawa procesowego, którego plan (tzw. mapę drogową) nakreśliła UE w 2009 r.
Więcej: Unia chce ujednolicać standardy wymiaru sprawiedliwości>>>

„Zbliżanie poszczególnych porządków prawnych służy wzmocnieniu wzajemnego zaufania organów ścigania w UE i pozwala na ściślejszą współpracę organów wymiaru sprawiedliwości. W dobie dużej mobilności obywateli UE jest to konieczne do zagwarantowania bezpieczeństwa i sprawiedliwości wewnątrz Unii. Podnoszenie standardów procesowych w Unii służy także interesom obywateli polskich, zarówno tych przebywających na emigracji, jak i turystów, którzy popadli w konflikt z prawem za granicą” - powiedział PAP minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk obecny na spotkaniu w Brukseli.

W obecnie opracowywanych przepisach chodzi o jasne stwierdzenie, że osoba podejrzana i oskarżana w procesie jest uznawana za niewinną aż do chwili zapadnięcia prawomocnego wyroku w jej sprawie.

Co do zasady wszystkie państwa członkowskie są zgodne. Problem stanowiła jednak druga część przepisów - prawo do uczestnictwa w rozprawie podczas całego postępowania karnego, które jest odrębne w stosunku do domniemania niewinności.

W państwach członkowskich istnieją rozmaite typy postepowań karnych. I tak wykroczenia drobne, np. drogowe, kończą się na ogół mandatem, a nie rozprawą w sądzie. Chodziło zatem o wyłączenie tego typu postępowań uproszczonych z tego uprawnienia, bo przecież nie da się zapewnić prawa do uczestnictwa w procesie, jeśli takiego procesu nie ma.

Problem polegał na tym, że to wyłączenie - w celu objęcia nowym prawem unijnym różnych typów postępowań w wykroczeniach błahych - musiało być na tyle szerokie, by objąć stosowane w państwach członkowskich różne typy postępowań w takich przypadkach.

Niektóre kraje unijne drobne wykroczenia rozstrzygają w postępowaniu administracyjnym, inne z kolei stosują tryb wykroczeniowy, a jeszcze inne traktują je jako zwykłe sprawy karne czy stosują procedurę pisemną. Np. w Austrii sprawy związane z mandatami rozstrzyga starosta w postępowaniu administracyjnym. W Skandynawii większość takich spraw rozstrzyga w postępowaniu policja albo prokuratura. W Polsce z kolei mamy kodeks wykroczeniowy, który pozwala policji karać mandatami np. piratów drogowych.

Dlatego nie było łatwe znalezienie wspólnego mianownika godzącego wszystkie systemy prawne.

„Gwarancje przewidziane w dyrektywie, np. prawo do zachowania milczenia czy prawo do udziału w rozprawie, znane są porządkom prawnym państw członkowskich, bywają jednak w rozmaity sposób stosowane i interpretowane. Przyjęcie wspólnych standardów w dużej mierze niweluje te różnice, co ułatwia obywatelom korzystanie z ich praw w sytuacjach transgranicznych” - podsumował Grabarczyk.

Nie wiadomo, jak będą przebiegać negocjacje z Parlamentem Europejskim, które mogą się rozpocząć już na początku przyszłego roku. PE ma bowiem jeszcze bardziej pryncypialne podejście do niewinności oskarżanej osoby - uważa, że w ogóle nie można domniemywać, że ktoś jest winien. A w przypadku np. wykroczeń drogowych dla uproszczenia przyjmuje się, że dana osoba jest winna.

W przypadku kierowców, którym fotoradar zrobi zdjęcie z czytelnymi numerami rejestracyjnymi, w niektórych krajach stosuje się domniemanie co do faktu, że to właściciel prowadził samochód. I dopiero dana osoba, jeśli sprawa jej nie dotyczy, musi udowadniać, że to jednak nie ona siedziała za kierownicą.

Takie postępowanie na podstawie domniemania faktów powoduje odwrócenie ciężaru dowodu i to nie prokuratura ma udowodnić winę, ale oskarżana osoba. Tego typu uproszczenia w domniemaniu faktów, dotyczących drobnych wykroczeń, np. drogowych, stosuje się w Niemczech czy Holandii. PE jest przeciwny takiemu podejściu.

Kolejny ważny element, który mają wnieść nowe przepisy, to zapewnienie, by organy śledcze unikały wypowiadania się o winie czy też jej sugerowania w mediach, zanim zostanie ona udowodniona.

Nieformalne porozumienie ministrów będzie musiało poczekać na wspólne stanowisko europarlamentu, ale to oznacza, że instytucje mogą już negocjować. Potem Rada przyjmie wspólne stanowisko, które doprowadzi do dalszych negocjacji z PE; z nich powinien już się wyłonić ostateczny kształt dyrektywy.

Z Brukseli Renata Bancarzewska (PAP)