Poinformowała o tym Teresa Pyźlak z biura prasowego SN. Dodała, że SN nie dopatrzył się powodów podjęcia takiej decyzji - jak mówi prawo - "dla dobra wymiaru sprawiedliwości".
W listopadzie br. SO wniósł do SN o przeniesienie sprawy do innego sądu okręgowego "gdzieś w kraju". Jak pisała wtedy "Gazeta Wyborcza" sądowi chodziło o to, by nie narazić się na zarzut braku bezstronności, skoro to właśnie ten wydział, który ma prowadzić sprawę, osądził główny proces Lwa R. za jego korupcyjną propozycję wobec Agory. Jego tzw. sekcja wykonawcza zajmowała się analizą jego dokumentacji lekarskiej, po czym sędziowie uznali ostatecznie, że Lew R. może odbywać karę. A miejscem popełnienia przestępstwa fałszerstwa dokumentacji, zarzucanego przez prokuraturę w obecnej sprawie, jest ten wydział i jego sędziowie zapewne będą przesłuchiwani jako świadkowie.
SN przypomniał, że takie przeniesienie jest wyjątkiem, a w tej sprawie trudno się dopatrzeć "silnych względów", które by za tym przemawiały. Według SN nie sposób obiektywnie uznać, by sędziowie SO byli "pokrzywdzeni" w całej sprawie. SN nie dopatrzył się też, by mogłoby w sprawie dojść do "wpływu na swobodę orzekania" - jak argumentował SO.
W grudniu 2010 r. łódzka prokuratura apelacyjna skierowała akt oskarżenia w tej głośnej sprawie. W lutym br. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wniósł - z uwagi na szczególną zawiłość sprawy - o jej przeniesienie do Sądu Okręgowego, gdzie zasiadają bardziej doświadczeni sędziowie. W maju br. doszło do takiego przekazania z powodu "szczególnego stopnia trudności", bo konieczne będzie wyjaśnienie wielu kwestii bezprecedensowych, jak np. granice tajemnicy adwokackiej.
Wśród oskarżonych - obok Lwa R. - są m.in. jego syn Marcin R., adwokaci Robert D. i Luiza T. oraz sześcioro lekarzy m.in. Krzysztof J., Jerzy D., Maria Ż.-L. i Andrzej P. Grożą im kary do 8 lub do 10 lat pozbawienia wolności. Postępowanie wobec nich wyłączono z prowadzonego od 2007 r. śledztwa dotyczącego korupcji, płatnej protekcji i fałszowania dokumentacji medycznej, na podstawie której sądy decydowały o odraczaniu wykonania kar lub nieosadzaniu w aresztach osób podejrzanych o popełnienie przestępstw. Wśród nich byli m.in. gangsterzy działający w grupach "wołomińskiej" i "pruszkowskiej".
Według śledczych osoby zamieszane w ten proceder miały obiecywać osobom, które miały np. trafić do więzienia, pomoc w odroczeniu wykonania kary. W tym celu miano korumpować lekarzy, którzy za łapówki mieli tworzyć fikcyjne dokumentacje medyczne czy opinie lekarskie. Na tej podstawie sądy decydowały o odraczaniu kar lub nieosadzaniu w aresztach podejrzanych. Oskarżonym przedstawiono w sumie 40 zarzutów m.in. płatnej protekcji, poświadczenia nieprawdy i przyjmowania lub wręczania korzyści majątkowych.W śledztwie jest pięciu świadków koronnych, w tym Konrad T., skruszony przestępca, który w Warszawie miał załatwiać fikcyjne zwolnienia lekarskie i tworzyć fałszywą dokumentację medyczną.
Lew. R. i jego syn zostali zatrzymani w maju 2009 r. przez CBA. Obu zarzucono, że w 2005 r. mieli nakłaniać Konrada T. do udzielenia korzyści majątkowej i wręczyć 210 tys. zł łapówki za pośrednictwo w organizowaniu fałszywych dokumentów o stanie zdrowia, które miały pomóc producentowi w uniknięciu odbycia kary 2,5 roku więzienia za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory. Marcinowi R. dodatkowo zarzucono zamiar utrudniania postępowania karnego wobec jego ojca. Obaj nie przyznają się do winy; grozi im do 10 lat więzienia. Producent i jego syn przebywali w areszcie pół roku - Lew R. wyszedł z niego po wpłaceniu pół miliona zł kaucji; wobec jego syna sąd uchylił areszt bez żadnych innych środków zapobiegawczych.
Wszyscy oskarżeni są na wolności; zastosowano wobec nich m.in. poręczenia majątkowe na łączną kwotę 1,8 mln zł. Troje z nich chce dobrowolnie poddać się karze.

Łukasz Starzewski (PAP)