We wtorek przed Sądem Najwyższym rozpoznano skargi trzech komitetów wyborczych. Poza SLD-UP oddalono także skargę Polski Razem Jarosława Gowina. Uwzględniona została natomiast skarga wniesiona przez komitet wyborczy Partii Zieloni.

W lutowej uchwale PKW w sprawie sprawozdania SLD-UP napisano, że komitet wyborczy tej koalicji pozyskał z naruszeniem przepisów 12 tys. 915 zł. Był to zadatek wpłacony przez SLD w czerwcu 2013 r. na wynajem Sali Kongresowej w ramach kampanii wyborczej. Komitet nie dokonał zwrotu tych środków na rzecz partii, co oznacza, że przyjął on od partii korzyść majątkową.

"Nieodpłatne korzystanie przez komitet wyborczy z lokalu partii politycznej w czasie kampanii wyborczej warunkuje posiadanie lokalu przez partię polityczną. SLD nie posiadała, nawet jako posiadacz zależny, Sali Kongresowej w Warszawie" - wskazał SN oddalając skargę SLD-UP.

Sąd dodał, że "oceny tej nie zmienia umowa użyczenia zawarta pomiędzy Sojuszem Lewicy Demokratycznej a Koalicyjnym Komitetem Wyborczym z 1 maja 2014 r., gdyż SLD nie mógł użyczyć komitetowi wyborczemu tego, czego nie miał".

"Ostatecznie tylko Koalicyjny Komitet Wyborczy SLD-UP wynajął Salę Kongresową i uprzedni zadatek partii SLD zmniejszył koszt wynajmu tego lokalu. W ten sposób doszło do finansowania KKW poza regułami określonymi w Kodeksie wyborczym" - zaznaczył SN.

Rzecznik Sojuszu Dariusz Joński powiedział PAP we wtorek, że SLD się nie zgadza się z decyzją SN. "Wyroki szanujemy, ale mamy prawo się nie zgodzić" - dodał.

"Rezerwacja sali była dokonywana dużo wcześniej niż wybory i trzeba było zapłacić za salę, bo inaczej byśmy tej sali nie zarezerwowali. (...) A jak nie były ogłoszone wybory, to jak mogliśmy to zapłacić z innego konta?" - tłumaczył Joński. Podkreślał, że rezerwacji Sali Kongresowej trzeba dokonywać nawet z półrocznym wyprzedzeniem.

SLD straci prawie 39 tys. zł z subwencji; o taką samą kwotę zostanie pomniejszona dotacja dla koalicyjnego komitetu SLD-UP. Unia Pracy nie pobiera subwencji.

Komitetom wyborczym, które uzyskały mandaty, przysługuje prawo do dotacji podmiotowej. Warunkiem otrzymania całości dotacji jest przyjęcie przez PKW sprawozdania finansowego z kampanii.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym, jeśli Państwowa Komisja Wyborcza odrzuca sprawozdanie finansowe a sąd podtrzymuje tę decyzję, dotacja pomniejszona zostaje o kwotę stanowiącą równowartość trzykrotności wysokości środków pozyskanych lub wydatkowanych z naruszeniem przepisów.

Jak w lutym informowało PAP Krajowe Biuro Wyborcze o tym, o ile zostanie pomniejszona dotacja SLD, a o ile UP - jeśli Sąd Najwyższy podtrzyma postanowienie PKW - zadecyduje Ministerstwo Finansów. W umowie zawiązującej koalicję wyborczą SLD-UP partie ustaliły proporcje podziału dotacji podmiotowej: 90 proc. dla Sojuszu i 10 proc. dla Unii.

Pomniejszeniu ulega nie tylko dotacja podmiotowa, lecz również subwencja - w przypadku odrzucenia przez PKW sprawozdania zostaje ona pomniejszona również o kwotę stanowiącą równowartość trzykrotności wysokości środków pozyskanych lub wydatkowanych z naruszeniem przepisów.

SN we wtorek oddalił także skargę Polski Razem. "Wskazane przez PKW naruszenia polegały na tym, że część wydatków komitetu wyborczego, w wysokości 263,09 zł, została sfinansowana gotówką przez osoby fizyczne z ich prywatnych środków, a następnie środki te zostały im zwrócone ze środków komitetu wyborczego gotówką przez pełnomocnika finansowego" - przypomniał SN.

Kodeks wyborczy. Przepisy>>>

"Korzystanie przez komitet wyborczy, choćby przez krótki czas, ze środków pieniężnych osób fizycznych, daje podstawę do przyjęcia, że dotyczą one sfery źródeł finansowania komitetu, gdyż stanowią przykład +swoistego kredytowania+ działalności tego komitetu. Tymczasem komitet wyborczy nie może zaciągać kredytu, nawet gdyby był to kredyt bankowy" - podkreślił SN.

Za zasadną uznana została zaś skarga Partii Zieloni. Chodziło o wykładnię przepisu z Kodeksu wyborczego mówiącego, że "komitet wyborczy partii politycznej oraz koalicyjny komitet wyborczy, mogą nieodpłatnie korzystać w czasie kampanii wyborczej z lokali partii politycznej, jak również z jej sprzętu biurowego".

Ze względu na to że nie ma definicji ustawowej określenia "sprzęt biurowy", to - jak uznał SN - należy skorzystać z potocznego rozumienia tego pojęcia, obejmującego całe wyposażenie nowoczesnego biura, zwykle w nim się znajdujące m.in. komputery z oprogramowaniem, interfejsy internetowej, drukarki, telefony. "Sprzęt biurowy jest szerszym pojęciem od urządzeń biurowych" - wskazał SN nie podzielając stanowiska PKW. (PAP)