Zgłoszony przez grupę posłów PO projekt nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw wprowadza m.in. normy jakościowe dla węgla, system kontroli przestrzegania tych norm oraz kary za ich nieprzestrzeganie lub utrudnianie kontroli. W zamyśle to jedno z rozwiązań mających ograniczyć import taniego węgla. Przedstawiciele ministerstwa gospodarki podkreślali jednak na środowym posiedzeniu komisji, że zadaniem ustawy nie jest ograniczanie importu z Rosji, tylko wyeliminowanie węgla niskiej jakości - w tym także importowanego - z rynku.
Czytaj: Premier: handel węglem wymaga specjalnych regulacji>>>

Komisja przyjęła poprawki i poparła cały, procedowany w trybie pilnym projekt, zgadzając się, że dla zyskania czasu wątpliwości będzie rozstrzygać podczas dyskusji po II czytaniu.

Zgodnie z projektem normy jakościowe dla węgla ma określić w odpowiednim rozporządzeniu minister gospodarki. Posłowie uzyskali od przedstawicieli Ministerstwa Gospodarki zapewnienie, że podczas II czytania otrzymają do wglądu ostateczny projekt tego rozporządzenia, kluczowego dla przyszłego kształtu rynku węgla.

Pojawiły się doniesienia, że zaproponowane wstępnie normy wykluczają z rynku większość polskiego węgla, otwierając go dla wysokiej jakości węgla rosyjskiego. Na pewne zapisy w tym kontekście zwracał uwagę Piotr Naimski (PiS). Podobne obawy wyrażał prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla Adam Gorszanów.

"Tą ustawą nie wyeliminujemy rosyjskiego węgla i to nie jest intencja, ale chodzi o to, żeby rynek węgla był lepszy, bardziej transparentny i rzetelny" - przekonywał wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz.

Przedstawiciele MG powiedzieli jednak dziennikarzom, że zaprezentowali dopiero wstępną propozycję norm i o ile wybrane kryteria jakości raczej się już w nich nie zmienią, to z polskimi producentami trwają jeszcze konsultacje, jakie wartości parametrów węgla zapisać.

Najwięcej wątpliwości wzbudziła zgłoszona przez wnioskodawców poprawka wprost dedykowana kopalni Kazimierz-Juliusz. Zmienia ona ustawę o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego w celu sfinansowania likwidacji tej kopalni z dotacji budżetowej.

Poprawka dotyczy Spółki Restrukturyzacji Kopalń. SRK nie może obecnie przejmować kolejnych kopalń do likwidacji, natomiast - zgodnie z proponowanym zapisem - będzie mogła to zrobić, jeśli kopalnię postawiono w stan likwidacji przed końcem 2014 r. Kryterium to spełnia obecnie wyłącznie Kazimierz-Juliusz. Przyjęcie poprawki umożliwi przekazaniu SRK odpowiednich środków z budżetu państwa. Skutki finansowe poprawki szacuje się na 280 mln zł - 120 mln to długi kopalni do pokrycia, 160 mln - koszty likwidacji, choć nie przesądza ona wprost tych kwot, bo mają być dopiero wyliczone.

Większość posłów, przyznając, że nie jest to rozwiązanie systemowe tylko doraźne, poparła poprawkę. Były jednak liczne wątpliwości. "Powstaje pytanie czy jawna niegospodarność ma być de facto pokrywana bezpośrednio z budżetu państwa, czy długi bez przyglądania się im mają być po prostu pokryte. Pytanie, czy to właściwe i potrzebne?" - mówił Piotr Naimski.

Ludwik Dorn wskazywał, że pod naciskiem załóg okno dla przejmowania kopalń przez SRK może być wydłużane, czego budżet w końcu nie wytrzyma.

Poprawka wzbudziła też wątpliwości legislacyjne. W ocenie Biura Legislacyjnego Sejmu, może ona łamać przepisy o inicjatywie ustawodawczej, wykracza bowiem poza proponowaną regulację o jakości węgla i nie wskazano merytorycznego związku między nimi. BLS i przedstawiciele UOKiK podkreślali też, że proponowany zapis nosi znamiona pomocy publicznej, co oznacza konieczność notyfikacji w KE, a to z kolei trwa co najmniej trzy miesiące.

Na posiedzeniu komisji obecni byli przedstawiciele górniczych związków zawodowych, które demonstrowały przed Sejmem w czasie expose premier Ewy Kopacz. Związkowcy pozytywnie oceniali zwłaszcza poprawkę dotyczącą sfinansowania długów i likwidacji kopalni. Lepiej późno niż wcale - mówili.(PAP)