Donald Tusk zapowiedział w poniedziałek, że spotka się z prezydentem oraz marszałkami Sejmu i Senatu, aby ustalić "szybkie procedowanie" nad zmianą przepisów dotyczących dopalaczy.  

We wtorek rząd ma zająć się zmianami w przepisach, które mają ograniczyć handel dopalaczami i wprowadzić zakaz reklamowania środków spożywczych poprzez sugerowanie, że mają właściwości środków psychotropowych lub odurzających.

Nowe przepisy pozwolą wycofać z rynku na okres od 12 do 18 miesięcy dopalacze zawierające podejrzane substancje psychoaktywne. W tym czasie zostaną przeprowadzone szczegółowe badania dotyczące ich szkodliwości dla zdrowia.

Premier powiedział dziennikarzom, że "to nie jest późna reakcja, to jest zmiana sposobu reakcji". "Nigdzie na świecie do tej pory nie eliminowało się produktów tego typu tylko na podstawie domniemanych skutków działania tych produktów. Zawsze najpierw się robi analizę, z czego się składa dana substancja, później się ją wpisuje do rejestru zakazanych substancji" - mówił Tusk.

Jak dodał, "dokonujemy takiej swoistej rewolucji wcale niełatwej i w jakimś sensie ryzykownej". "Będziemy chcieli eliminować produkty, co do których sądzimy, że mogą być groźne dla zdrowia i życia" - podkreślił szef rządu. Premier przyznał, że działania, które - jak to określił - prowadzone były "zgodnie z taką prawniczą rutyną, okazały się nieskuteczne".

Tusk zapowiedział też, że w sprawie dopalaczy będzie działał na forum Unii Europejskiej. "Będę proponował pewne wspólne rozwiązania na terenie całej UE, takie rozwiązania, które przygotowaliśmy w Polsce i które w sposób kategoryczny wykluczą możliwość handlu, dystrybucji i produkcji tego typu produktów" - podkreślił.

Od soboty w całym kraju trwa akcja Głównego Inspektora Sanitarnego oraz policji skierowana przeciwko dopalaczom; objęła 1000 punktów sprzedaży tych substancji psychoaktywnych, które mogą działać podobnie do narkotyków. (PAP)