"Stop pustym kieszeniom!", "Głodowa płaca. Ciężka praca", "Stop wyzyskowi pracowników wymiaru sprawiedliwości" - to niektóre hasła widniejące na transparentach pikietujących. Domagali się oni podniesienia wynagrodzeń. Jak przypomnieli, premier Donald Tusk niedawno ogłosił, że kryzys w Polsce się skończył. "Więc chcemy o 1100 zł więcej!" - krzyczeli manifestanci.

"Problemem są też dysproporcje w płacach między osobami zatrudnionymi na takich samych stanowiskach w różnych regionach kraju. Te dysproporcje płacowe sięgają nawet 1000 złotych" - powiedział wiceszef NSZZ "Solidarność" pracowników sądownictwa Waldemar Urbanowicz.

Związkowcy z NSZZ "S" oraz Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury pikietują pod ministerstwem od czwartku. Na skwerku przed gmachem w Al. Ujazdowskich rozbili kilka namiotów, w których nocowała część manifestantów. W piątek o godz. 12 rozpoczęła się główna demonstracja, w której uczestniczy około tysiąca związkowców z całego kraju. Zapowiadają, że będą przed ministerstwem do późnego wieczora. Okrzyki, skandowania i wycie syren były przeplatane muzyką zespołu rockowego.

Manifestujący podkreślają, że w ostatnich latach doszło do zubożenia całego korpusu urzędniczego w wymiarze sprawiedliwości, podczas gdy wynagrodzenia w innych działach administracji rządowej i samorządowej rosły. Z danych związku wynika, że 70 proc. zatrudnionych w prokuraturze otrzymuje wynagrodzenia niższe niż 2000 zł, a 35 proc. zarabia w przedziale od 1100 do 1600 zł.

Po godz. 13 delegację protestujących przyjęto w ministerstwie. Ponieważ minister Marek Biernacki uczestniczy w posiedzeniu rządu, to - jak poinformowała PAP jego rzeczniczka Patrycja Loose - z delegacją rozmawiał m.in. szef gabinetu ministra.

W specjalnym oświadczeniu ws. protestu resort oznajmił, że obecnie "nie dysponuje wolnymi środkami finansowymi pozwalającymi na podwyższanie uposażeń". "Należy zakładać, że poziom wynagrodzeń będzie realnie zablokowany prawdopodobnie do 2016 r., co jest wynikiem oparcia budżetu państwa o założenia wynikające Wieloletniego Planu Finansowego Państwa oraz Programu Konwergencji".

Zarazem ministerstwo uważa, że podwyższanie wynagrodzeń pracownikom jest możliwe jedynie w poszczególnych sądach - o ile podwyżki wynagrodzeń mieszczą się w zaakceptowanych planach finansowych na 2013 r. "Zależy to od dyrektorów sądów" - podkreślono.

Na podstawie danych ze wszystkich sądów i prokuratur ministerstwo podkreśla wyjątkową stabilność zatrudnienia w tych instytucjach. "W latach 2010-13 nie unieważniono żadnego konkursu naboru do pracy w sądzie z powodu braku kandydatów, pomimo obowiązującego do sierpnia 2013 r. zwiększonego wymagania kompetencyjnego w postaci wykształcenia wyższego I stopnia" - zauważa resort dodając, że w tym okresie zaledwie po sto kilkadziesiąt osób rocznie odchodziło w z pracy w sądzie lub prokuraturze.

Przypomniano przy tym, że związkowcy od wielu lat toczą rozmowy w ministerstwie, które "nie pozostawało bierne na ich postulaty". Jako efektem tych spotkań ministerstwo wskazuje powołanie w kwietniu zespołu ds. opracowania założeń projektu ustawy o pracownikach sądów i prokuratury, z udziałem NSZZ "S" Pracowników Sądownictwa. W zespole są omawiane kwestie, które ma regulować ustawa: status pracowników sądu, zakres regulacji dotyczącej stabilizacji zatrudnienia, propozycje systemu wynagradzania, motywowania (system nagradzania, dodatków stażowych, dodatków specjalnych, premii), reguł awansowania, zakresu oraz reguł oceny okresowej, systemu uporządkowania nomenklatury stanowisk pracy, itp.

"Pracownikom sądów i prokuratur za świadczoną pracę należą się godziwe wynagrodzenia - co oznacza wynagrodzenia należne, właściwe, odpowiednie, rzetelne, uczciwe i sprawiedliwe oraz ekwiwalentne do wykonywanej pracy. Przy sporządzaniu projektu założeń nowej ustawy o pracownikach sądowych powyższa zasada kodeksu pracy jest uwzględniana i znajdzie swoje odzwierciedlenie" - zapewnia ministerstwo.