Rafał K. kupił dom (według sprzedającej - podstępnie podsuwając jej umowę), po czym chciał doprowadzić do opuszczenia go przez dotychczasowych mieszkańców.

Zdaniem prokuratury od września 2011 do czerwca 2012 uporczywie nękał rodzinę, m.in. poprzez zamieszczenie ogłoszenia o poszukiwaniu głośnych lokatorów, którzy w zamian za trzymiesięczne utrzymanie spowodują wyprowadzenie się mieszkańców.

Umieścił także na posesji pracowników ochrony, wynajął firmę remontową, która w październiku zdemontowała okna pod pozorem remontu; kierował pisma o planowanym remoncie z użyciem niebezpiecznych dla życia i zdrowia farb i lakierów, połączonym z dezynsekcją i deratyzacją. W ten sposób – uznała prokuratura - wzbudzał u pokrzywdzonych uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia oraz istotnie naruszał ich prywatność.

Zdaniem prokuratury działania te nie były podejmowane w związku z rzeczywistymi potrzebami, lecz miały na celu – podobnie jak wynajęcie domu "grupie głośnych studentów" – doprowadzenie do wyprowadzenia się rodziny z domu.

Rafał K. w śledztwie nie przyznał się do winy i zaprzeczył, by nękał rodzinę. Stwierdził, iż to bardziej oni jego nękali, nie pozwalając mu wejść do domu, który wcześniej od nich kupił, szczując psem, wyzywając go za każdym razem, kiedy tylko pojawił się w okolicach swego domu, a także grożąc pozbawieniem życia. Jego zdaniem, remont był uzasadniony złym stanem budynku.

Oskarżonemu grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Sprawa dotyczy znanego w Krakowie i opisywanego przez media usiłowania przejęcia domu w Zabierzowie od rodziny S. przez Rafała K. W połowie grudnia prokuratura ponownie umorzyła śledztwo w tej sprawie uznając, że nie było oszustwa.

Stanisława S. utrzymuje, że skorzystała w tajemnicy przed mężem z internetowej oferty udzielenia pożyczki przez Rafała K. pod zastaw hipoteki. Tymczasem Rafał K. dał jej 40 tys. zł rzekomej pożyczki i podstępnie podsunął do podpisania dokumenty mówiące o sprzedaży domu za 120 tys. zł (podczas gdy rzeczywistą wartość domu oszacowano na ok. 800 tys. zł).

Prokuratura umorzyła sprawę, nie dopatrując się oszustwa. Taką samą decyzję podjęła po powtórnym zbadaniu sprawy na polecenie Prokuratury Generalnej. Oparła się m.in. na zeznaniach notariusza, który sporządził akt notarialny sprzedaży i stwierdził, że jest niemożliwe, by jedna ze stron nie zorientowała się, że chodzi o umowę sprzedaży. Śledczy zwracali także uwagę, że Stanisława S. przed przejściem na emeryturę pracowała w biurze obsługi klienta, gdzie m.in. objaśniała szczegóły umów. Decyzja o umorzeniu jest nieprawomocna.

W sprawie przejęcia domu toczy się także proces cywilny. Sąd Okręgowy w Krakowie unieważnił akt notarialny sprzedaży domu Rafałowi K. Zdaniem sądu apelacyjnego jednak nie było podstaw do unieważnienia aktu notarialnego. W wyniku kasacji Sąd Najwyższy zalecił sądowi apelacyjnemu ponowne zbadanie sprawy. Postępowanie przed krakowskim Sądem Apelacyjnym jeszcze się toczy.

Jak podawały media, Rafał K. domagał się także eksmisji rodziny S., ale sąd stwierdził, że nieruchomość została już przez niego sprzedana innej osobie, wobec tego nie ma on żadnych praw do domu.