Chodzi o zaproponowany przez Komisję Europejską w 2016 r. projekt, który ma na celu wprowadzenie wspólnych dla wszystkich krajów UE regulacji ułatwiających emisję lub retransmisję online programów radiowych i telewizyjnych pochodzących z innych państw w całej Unii.

Czytaj: UE: już nie będzie geoblokowania w handlu internetowym>>

Projekt rozporządzenia w tej sprawie, nad którym głosowali w środę eurodeputowani komisji prawnej, miał promować udostępnianie większej liczby programów telewizyjnych i radiowych w internecie poprzez rozwiązywanie problemów związanych z udostępnieniem praw autorskich.

Sprawa ta wywoływała duże kontrowersje. Przeciwko takim rozporządzeniom protestowało około 400 osób i organizacji zrzeszających twórców, którzy obawiają się zniesienia tzw. zasady wyłączności terytorialnej. Obecnie stacje radiowe i telewizje w UE transmitują codziennie wiele programów informacyjnych, kulturalnych czy rozrywkowych, które uzyskały w ramach licencji lub wyprodukowały samodzielnie. Żeby móc udostępniać swoje usługi za granicą, muszą wykupić licencję na ich emisję w danym kraju.

Komisja prawna PE zgodziła się, by nadawcy byli zobowiązani do wykupienia praw autorskich jedynie w swoim kraju, by móc udostępnić wiadomości czy treści dotyczące spraw bieżących online dla odbiorców w innych państwach UE. Programy te mogą obejmować treści chronione prawami autorskimi, których obecnie nie można w krótkim czasie udostępnić dla każdego kraju.

Jest to poparcie propozycji KE, która chce wprowadzić tzw. zasadę państwa pochodzenia, zgodnie z którą nadawcy muszą kupować licencję na prawa autorskie tylko w tym państwie UE, w którym mieści się dane radio lub telewizja (takie zasady obowiązują już w odniesieniu do telewizji kablowych i satelitarnych).

Stanowisko komisji prawnej przewiduje jednak, że nadawcy będą mogli stosować geoblokowanie swoich programów (czyli udostępniać je tylko w określonych państwach), jeśli posiadacz praw autorskich oraz nadawca uzgodnią to w kontrakcie.

Rozczarowania takim rozwiązaniem nie kryje sprawozdawca PE w tej sprawie, niemiecki socjaldemokratyczny europoseł Tiemo Woelken. "Tracimy szansę na utworzenie europejskiej publiczności. Siły konserwatywne stawiają interesy wielkich graczy ponad interesy milionów Europejczyków. Pod pretekstem zachowania różnorodności kulturowej europejscy nadawcy nie dostosują się do epoki cyfrowej" - oświadczył Woelken.

Twórcy podkreślali, że wejście nowych regulacji w życie w kształcie proponowanym przez KE doprowadzi do znacznego okrojenia funduszy na produkcje filmowe i telewizyjne, a także zaburzy dotychczasowy model biznesowy, jaki przez lata wypracowali dostawcy treści filmowych, muzycznych czy telewizyjnych. Pośrednio - przekonywali - doprowadzi to również do zmniejszenia różnorodności produkcji europejskich.

Stanowisko komisji prawnej zostało przegłosowane 15 głosami za, przy ośmiu przeciw i jednym wstrzymującym się. Aby negocjacje z państwami członkowskimi w Radzie UE nad ostatecznym kształtem tych przepisów mogły ruszyć, potrzeba jeszcze zgody całego Parlamentu Europejskiego na mandat do podjęcia rozmów.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)