Rząd w Berlinie zdecydował się na przywrócenie kontroli na swojej granicy 13 września, aby ograniczyć napływ imigrantów i przywrócić uporządkowaną procedurę wjazdu do kraju. Na podobny krok trzy dni później zdecydowała się Austria.

"Komisja stwierdziła, że przywrócenie kontroli na granicach wewnętrznych (strefy Schengen) przez Niemcy i Austrię, a także przedłużenie tych środków jest zgodne z kodeksem granicznym Schengen" - powiedział na piątkowej konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Margaritis Schinas.

W opinii podkreślono, że decyzje obu krajów były motywowane "poważnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa wewnętrznego i porządku publicznego spowodowanymi nadzwyczajnym napływem osób ubiegających się o ochronę międzynarodową". KE zwróciła uwagę, że przywrócenie kontroli granicznych zostało wprowadzone, by utrzymać - w zgodzie z prawem europejskim - kontrolę nad dużą liczbą przybywających osób.

 

Komisja jest zdania, że nagły wzrost liczby osób ubiegających się o ochronę międzynarodową na granicach tych państw może dorowadzić do zagrożenia porządku publicznego. Właśnie to jej zdaniem uzasadnia przywrócenie tymczasowych kontroli.

Decyzje o tymczasowych kontrolach podjęły też Węgry i Słowenia. Ten drugi kraj zdecydował się jednak znieść je 16 października. Opina KE ws. decyzji Budapesztu ma zostać wydana w późniejszym terminie.

Kodeks graniczny Schengen stanowi, że "przywrócenie wewnętrznej kontroli granicznej może wyjątkowo być konieczne w przypadku poważnego zagrożenia porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego". Kraj może podjąć decyzję w tej sprawie początkowo na 10 dni, ale okres ten może być przedłużany, nie dłużej jednak niż maksymalnie do dwóch miesięcy.

W tym roku do Niemiec ma przyjechać ponad 800 tys. imigrantów. Według mediów w rzeczywistości ich liczba może sięgnąć 1,5 mln.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka(PAP)