Przemysław Bryksa jest zastępcą dyrektora Biura ds. Narodowej Rady Rozwoju w Kancelarii Prezydenta; koordynuje prace nad prezydenckim projektem tzw. ustawy frankowej. Powiedział, że ustawa jest potrzebna, bo "kredyty frankowe są tykającą bombą pod polskim systemem finansowym".

"Mamy poważne opinie ekspertów, którzy zgadzają się z naszą tezą, że powinniśmy tę bombę rozbroić, bo w sytuacji utrzymujących się wysokich kursów franka szwajcarskiego, jeśli kurs ten wzrośnie radykalnie - do 5 zł, 5,50 zł i będzie się utrzymywał na takim poziomie, to istnieje bardzo poważne zagrożenie masowej niewypłacalności kredytobiorców. To spowoduje automatycznie możliwość braku płynności po stronie banków, a być może nawet duże zagrożenie dla takiego czy innego banku, który działa w Polsce, a tym samym dla całego sektora w naszym kraju" - powiedział Bryksa PAP.

"W związku z tym musimy zaproponować rozwiązania, a im szybciej to zrobimy, tym lepiej" - dodał.

Zaznaczył, że autorzy projektu są jeszcze "przed podjęciem decyzji co do ostatecznego kształtu tego projektu i przedstawienia go do podpisu prezydentowi". Jak mówił, nie sądzi, żeby kancelaria "w tej chwili jeszcze próbowała rozmnażać konsultacje w tej sprawie". Potwierdził, że prowadzono z NBP rozmowy o konsekwencjach finansowych, ale nie chciał ujawnić ich konkluzji.

Dopytywany o termin złożenia projektu i podawaną w tym kontekście datę końca czerwca, odpowiedział: "Jeśli chodzi o termin, tak, były pewne zapowiedzi. Będąc odpowiedzialnym za prace zespołu, który przygotowuje projekt w Kancelarii Prezydenta, chciałbym, żeby wynik był znany jak najpilniej. Natomiast zmienne, z którymi się mierzymy i ocena wariantów, które mamy do przeprowadzenia, nie pozwalają mi odpowiedzialnie potwierdzić, że np. do 7 lipca projekt będzie gotowy, zatwierdzony przez prezydenta". Na pytanie, "czy projekt zostanie złożony po szczycie NATO (8-9 lipca)", odpowiedział: "Nie chcę tego zadeklarować w sposób jednoznaczny".

Jak powiedział, twórcy projektu zakładają, że mogą być w nim zawarte: "opcja restrukturyzacji w oparciu o przewalutowanie po tzw. kursie sprawiedliwym", zwrot spreadów, a także możliwość zwrotu mieszkania w zamian za uwolnienie od kredytu.

Pytany, czy kredytobiorcy będą korzystać z tych opcji na wniosek, odpowiedział, że rozważane jest zastosowanie wariantu analogicznego jak przy reformie OFE - czyli że kredytobiorcy automatycznie byliby obejmowani restrukturyzacją swoich zobowiązań, a gdyby tego nie chcieli - musieliby o to wnioskować.

"Wola pana prezydenta jest taka, żeby po restrukturyzacji sytuacja kredytobiorców frankowych nie była korzystniejsza niż sytuacja kredytobiorców złotowych, którzy zaciągali kredyt w tym samym czasie" - podkreślił.

Na pytanie, czy w sprawie rozwiązania tego problemu nie można było porozumieć się z bankami, Bryksa odpowiedział: "Bardzo chętnie dochodzilibyśmy do kompromisu z bankami, gdyby po ich stronie była skłonność do zbliżania stanowisk".

"O ile nasze stosunki ze stowarzyszeniami kredytobiorców pokazują, że ich stanowisko się zmieniało, o tyle po stronie banków, realnie oceniając, jest za mało woli dojścia do kompromisu. Gdyby było inaczej, być może Kancelaria Prezydenta byłaby skłonna zapośredniczyć w negocjacjach między stronami, by doprowadzić ostatecznie do ustawy, która byłaby przez wszystkich do zaakceptowania. Natomiast widzimy wyraźnie, że nie ma takiej możliwości, wobec tego musi być projekt ustawy, która będzie próbować wyważać racje" - skonkludował. (PAP)