Informację o zamknięciu tego wątku śledztwa dotyczącego afery podkarpackiej potwierdziła w środę rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Postępowanie prowadził śląski wydział PK, który przesłał akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Rzeszowie.

Annie H. przedstawiono sześć zarzutów. Dwa z nich dotyczą przyjmowania korzyści majątkowych. Chodzi o łączną kwotę 170 tys. zł, a także markowe alkohole oraz usługę budowlaną od podkarpackiego przedsiębiorcy z branży paliwowej Mariana D. W zamian za łapówki H. miała powoływać się na wpływy w instytucjach państwowych - m.in. w prokuraturze i Izbie Skarbowej - i podejmować się załatwiania dla tego biznesmena różnych spraw.

Chodziło m.in. o kierowanie aktów oskarżenia w sprawach inicjowanych przez D., surowe ukaranie osób, których oskarżenia się domagał, wywierania wpływu na dyrektora Izby Skarbowej w celu uzyskania pozytywnych decyzji podatkowych, a także załatwienie pozytywnej oceny egzaminu adwokackiego dla córki D. - wylicza Piotr Żak ze śląskiego wydziału PK.

Dwa kolejne zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień i ujawnienia tajemnicy służbowej oraz wpłynięcia w ten sposób na przebieg konkursów na stanowiska urzędnicze w ówczesnej Prokuraturze Apelacyjnej w Rzeszowie.

Piąte zarzucane H. przestępstwo to przedłożenie fałszywych dokumentów w celu uzyskania pożyczki z resortu sprawiedliwości w kwocie 350 tys. zł. Szóste dotyczy natomiast obiecania prokuratorowi awansu w zamian za doprowadzenie do uchylenia decyzji o karze pieniężnej nałożonej na jednego z biegłych.

Według prokuratury, H. obiecując D. załatwienie różnych spraw w niektórych przypadkach podejmowała działania w tym kierunku, ale nie ma ustaleń pozwalających na uznanie, by były one skuteczne. Przestępstwem jest już samo powoływanie się na wpływy.

Anna H. jest jedną z ponad 20 osób podejrzanych w wielowątkowym śledztwie dotyczącym afery podkarpackiej, trzy z nich są aresztowane. Prokuratura zdecydowała wyłączyć jej sprawę i skierować przeciwko niej akt oskarżenia. "Zgromadzono materiał dowodowy, który w wątku dotyczącym tej podejrzanej pozwala na merytoryczną ocenę. Wykonano wszelkie niezbędne czynności i nie ma potrzeby, żeby oskarżona czekała na decyzje wobec innych osób" - wyjaśnił prok. Żak.

Prokurator przypomniał, że niedawno zarzuty w tym samym śledztwie usłyszeli kolejny podejrzani. Chodzi o zatrzymanych kilka tygodni temu b. funkcjonariuszy służb specjalnych, którzy powołując się na wpływy mieli załatwiać sprawy urzędowe za łapówki. Czynności z ich udziałem potrwają zapewne miesiące, w sprawie są możliwe także kolejne zatrzymania i zarzuty. Jeżeli materiały będą pozwalały na zamykanie kolejnych wątków, do sądów będą kierowane kolejne akty oskarżenia – zapowiadają prokuratorzy.

W takiej sytuacji Marian D. będzie w procesie H. zeznawał jako świadek. Mężczyzna ten w styczniu br. został skazany przez sąd w Nowym Sączu na 4 lata więzienia i 120 tys. zł grzywny. D. dobrowolnie poddał się karze. Zarzuty wobec niego dotyczyły głównie wręczania łapówek.

Anna H., która na prokuratora apelacyjnego w Rzeszowie została powołana w grudniu 2007 r., w czerwcu 2016 r. została prawomocnie wydalona z zawodu prokuratorskiego. Jest aresztowana od czerwca 2016 r. (zgodnie z decyzją lekarzy - w warunkach szpitalnych), kiedy przedstawiono jej cztery pierwsze zarzuty. Może jej grozić do 10 lat więzienia. Podczas przesłuchań w prokuraturze nie przyznała się do winy.

H. nie jest jedynym b. prokuratorem, który usłyszał w tej sprawie zarzuty. Innym podejrzanym jest b. prokurator okręgowy w Rzeszowa Zbigniew N., któremu prokuratura zarzuciła cztery przestępstwa dotyczące przyjęcia łapówek na łączną kwotę ok. 450 tys. zł łapówek w zamian za powoływanie się na wpływy w różnych instytucjach. Także on został aresztowany.

Zatrzymanie N. - który jest dziś prokuratorem w stanie spoczynku - było możliwe po decyzji sądu dyscyplinarnego dla prokuratorów, który prawomocnie wyraził zgodę na zatrzymanie i aresztowanie prawnika. Już wcześniej, w osobnym postępowaniu, sąd dyscyplinarny prawomocnie uchylił Z. prokuratorski immunitet.

Prokuratura w Katowicach od kilku lat wyjaśnia okoliczności afery podkarpackiej. W listopadzie 2015 r. postawiła sześć zarzutów korupcyjnych b. posłowi PSL Janowi Buremu. Zdaniem śledczych, jako poseł i wiceminister skarbu przyjmował wysokie korzyści majątkowe od co najmniej dwóch osób - które usłyszały już wcześniej zarzuty wręczania tych łapówek - za wpływanie na działanie różnych instytucji państwowych. Sąd nie uwzględnił prokuratorskiego wniosku o aresztowanie b. posła. Później Bury usłyszał trzy kolejne zarzuty, dotyczące niezgodnego z prawem wpływania na obsadę stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli.

Katowickie śledztwo toczy się od listopada 2013 r. po zawiadomieniu złożonym przez CBA. Początkowo wszczęto je pod kątem nadużycia uprawnień przez członków zarządu Elektrowni Kozienice i funkcjonariuszy publicznych w związku z postępowaniem przetargowym. Postępowanie ma jednak znacznie szerszy zakres. Do Katowic trafiły też niektóre wątki z postępowania toczącego się wcześniej w Warszawie.

Jak wcześniej podawała prokuratura, podstawą formułowanych wobec podejrzanych zarzutów są m.in. zeznania świadków, wyjaśnienia innych podejrzanych, a także treść zarejestrowanych rozmów telefonicznych.(PAP)