Szydło, pytana we wtorek, czy zgadza się z opinią Błaszczaka, że RPO broni jedynie lewicowych demonstrantów, a nigdy nie staje w obronie prawicowych działaczy, zgodziła się z opiniami Błaszczaka. "Nigdy nie słyszałam, żeby rzecznik praw obywatelskich stawał po stronie ugrupowań prawicowych, czy środowisk szeroko pojętej prawicy, być może coś mi umknęło, ale faktycznie mogę tutaj przyznać rację panu ministrowi Błaszczakowi, że nie spotkałam się z taką reakcją rzecznika" - powiedziała szefowa rządu. Błaszczak w medialnych wypowiedziach ze stycznia oceniał, że działalność RPO "wpisuje się w narrację tworzoną przez środowiska lewackie".

Czytaj: Premier zgadza się z szefem MSWiA, że RPO ma "lewackie poglądy">>

"Nie jestem politykiem, nie należę i nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej, nie walczę o władzę. Nie ubiegam się o żadne stanowiska polityczne, staram się służyć wszystkim obywatelom, i z lewej, i z prawej strony sceny politycznej, osobom wierzącym, niewierzącym, ale przede wszystkim tym, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej" - oświadczył Bodnar. Powiedział, że wypowiedź pani premier przyjął "z wielkim zdziwieniem".

"Kiedy komuś pomagam, nigdy nie pytam o poglądy polityczne" - podkreślił, dodając że jest to jego credo od lat, nie tylko na stanowisku RPO. "Dla biura rzecznika i dla mnie od zawsze punktem wyjścia jest godność jednostki, bo to z godności jednostki wywodzą się wszystkie prawa i wolności obywatelskie" - dodał.

"Jestem przekonany, że gdybyśmy zastanowili się nad poglądami czy to ministra (Zbigniewa) Ziobry, czy ministra Błaszczaka, to oni także myślą w kategoriach ochrony praw obywatelskich. I być może to, co nas różni i co jest naturalne w demokracji, (...) to jest podejście do ochrony praw obywatelskich, ich zrozumienie, kwestia, jak należy do nich podchodzić, jak należy je interpretować" - mówił Bodnar.

"W naturę tego urzędu jest wpisane, że ten spór od czasu do czasu następuje. Traktuje ten spór jako rzecz normalną, ponieważ konstytucja wyznaczyła nam inne role w państwie" - dodał.

Według RPO "to naturalne, że dochodzi do różnicy zdań, konfliktów, sporów i polemik". "Jestem na nie otwarty, ale pod jednym warunkiem - że dyskutujemy o zagadnieniach merytorycznych, nie uciekamy się do wycieczek personalnych tudzież używania kolorowych przymiotników, które pięknie wyglądają na pasku w telewizjach informacyjnych, natomiast niekoniecznie przyczyniają się do pogłębiania debaty publicznej" - zadeklarował.

Zwrócił uwagę, że również pierwsza RPO Ewa Łętowska, powołana na to stanowisko w 1986 r., zaraz po transformacji 1989 r. spotkała się z nieprzychylnymi ocenami swoich działań związanymi z jej krytyką pozbawionych podstawy prawnej działań policji. "To jest wpisane w naturę tego urzędu, że ten spór od czasu do czasu następuje" - dodał.

Zaapelował do premier i ministrów, "aby w tym publicznym dialogu nie atakowali i nie podważali autorytetu urzędu RPO przy użyciu argumentów natury politycznej".

Przypomniał, że podejmował interwencje na rzecz obywateli niezależnie od ich poglądów - w tym kibica Legii Warszawa Macieja Dobrowolskiego, przetrzymywanego przez kilkadziesiąt miesięcy w areszcie, w którego sprawie interweniował także prezydent Andrzej Duda; wstawiał się za polskimi obywatelami atakowanymi na Wyspach Brytyjskich, za bezdomnymi, dołączył także do sprawy wytoczonej przez b. więźnia Auschwitz Karola Tenderę niemieckiej telewizji publicznej za użycie sformułowania "polskie obozy zagłady; przypomniał także, że w listopadzie w biurze RPO odbyła się debata o wolności w internecie z udziałem różnych środowisk od LGBT po ONR i Marsz Niepodległości. Przypomniał także swoje pozytywne wypowiedzi o działaniach rządu w kwestiach pracowniczych i socjalnych, a także udział RPO w akcji informacji prawnej dla frankowiczów. "Nie widzę problemu, aby zwracać uwagę różnym osobom życia publicznego, kiedy zagalopują się w wypowiedziach" - dodał, wskazując na swoja korespondencję z prof. Magdaleną Środą, kiedy podnosił kwestię języka użytego przez w przestrzeni publicznej.

Podkreślił, że w działalności RPO "każdego dnia pojawiają się sprawy służące wszystkim obywatelom", podał przykład wyroku sądu wydanego po interwencji RPO w sprawie uciążliwości wysypiska śmieci na przedmieściach Warszawy.

"Dochodzi do pewnego rodzaju paradoksu - od rzecznika z jednej strony oczekuje się bezstronności(...), a z drugiej strony wskazuje się, że rzecznik powinien się zajmować sprawami określonego środowiska politycznego. Moim zdaniem to nie jest do pogodzenia, ponieważ prawa obywatelskie nie mają koloru politycznego, nie są ani lewicowe, ani centrowe, ani prawicowe, przysługują nam wszystkim" - podkreślił.

Zaznaczył, że przez blisko 30 lat rzecznicy praw obywatelskich reprezentowali różne poglądy polityczne, ale zbudowali instytucję, która służy wszystkim obywatelom.

Zapowiedział, że zaprosi premier Szydło na rozmowę o rankingu problemów praw człowieka w 2016 r. i na obchody 30-lecia urzędu RPO. O obecność na jubileuszu Bodnar zamierza też poprosić prezydenta Andrzeja Dudę.(PAP)