W opracowaniu wskazano, że w Polsce istnieją obecnie trzy typy dodatkowego oszczędzania na emeryturę: pracownicze programy emerytalne (PPE), indywidualne konta emerytalne (IKE) oraz indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). "Pomimo różnych zachęt podatkowych, które mają na celu zwiększyć skłonność Polaków do dodatkowych oszczędności na emeryturę, łączna wielkość aktywów tych planów emerytalnych w 2015 r. wynosiła jedynie ok. 17,3 mld zł, a zatem nie przekraczała 1 proc. PKB" - zauważono.

Zgodnie z raportem dodatkowe oszczędności na emeryturę gromadzi zaledwie nieco ponad 5 proc. ubezpieczonych w systemie pozarolniczym. Według autorów raportu może to wynikać nie tylko z niskiego poziomu zamożności społeczeństwa, ale również z niedostosowania produktów emerytalnych do oczekiwań odbiorców lub niskiego poziomu edukacji finansowej przyszłych emerytów. Tymczasem, jak wskazano, gromadzenie dodatkowych środków jest niezbędne, aby uniknąć znaczącego spadku poziomu życia po zakończeniu aktywności zawodowej.

Obliczono, że w przypadku pracownika rozpoczynającego pracę w wieku 23 lat, który pracuje do 67 roku życia i w całym okresie zatrudnienia zarabia przeciętne wynagrodzenie w gospodarce, pierwsza emerytura netto będzie stanowiła ok. 61 proc. ostatniej płacy netto. Oszczędzając w całym okresie pracy zawodowej 1 proc. płacy netto miesięcznie, stopa zastąpienia rośnie jedynie o ok. 2,5 pkt proc.

Polecamy: ZUS przeprowadzi konsultacje ws. przeglądu systemu emerytalnego

"To oznacza, że chcąc otrzymywać na emeryturze w wieku 67 lat świadczenie równe płacy netto, taki pracownik musiałby przez cały okres swojej pracy zawodowej oszczędzać ok. 16 proc. otrzymywanego wynagrodzenia" - napisano w raporcie.

Autorzy raportu zaproponowali stworzenie dobrowolnego, dodatkowego systemu emerytalnego, którego głównym elementem byłyby Indywidualne Plany Emerytalny (IPE), czyli konta, na których byłyby ewidencjonowane i pomnażane dodatkowe oszczędności emerytalne uczestników. Do systemu automatycznie byliby zapisywani wszyscy pracownicy najemni niezależnie od rodzaju umowy zawartej z pracodawcą, ale także osoby prowadzące działalność gospodarczą. Z uczestnictwa w IPE można by zrezygnować.

Uczestnik systemu musiałby wskazać konkretną instytucję i prowadzony przez nią plan emerytalny, na którym będą gromadzone i zarządzane składki wpłacane na dodatkową emeryturę. Jeśli tego nie zrobi IPE będą automatycznie zakładane w instytucji wskazanej przez pracodawcę. W przypadku przedsiębiorców, którzy nie złożą deklaracji, IPE byłyby prowadzone przez bank prowadzący ich firmowe konto bankowe. "W każdym momencie pracownik i przedsiębiorca będą mieli możliwość przeniesienia zgromadzonych środków do innego planu emerytalnego" - zaznaczono.

"W nowym systemie główną zachętą do dodatkowego oszczędzania na emeryturę będą dopłaty z budżetu państwa do IPE uczestników. Proponuje się, aby dopłaty te była ustalone kwotowo, co powinno sprzyjać przejrzystości nowego systemu" - proponują autorzy raportu. Otrzymanie dopłaty byłoby zależne od tego, czy uczestnik systemu wpłaca do swojego IPE co najmniej określoną część swoich dochodów.

Uczestnicy systemu mogliby wpłacać do IPE dowolne kwoty, jednak mogliby z nich skorzystać bez utraty przewidzianych preferencji dopiero po osiągnięciu ustawowego wieku emerytalnego. Zaproponowano dwa źródła finansowania dodatkowych oszczędności emerytalnych w ramach IPE. Pierwsze, to miesięczne składki pracowników lub przedsiębiorców finansowane z dochodu po opodatkowaniu: 1 proc. dochodu netto w pierwszym roku funkcjonowania IPE i 2 proc. dochodu netto w latach następnych. Drugie źródło to cykliczna dopłata kwotowa z budżetu państwa do IPE w wysokości składki indywidulanej wpłacanej przez pracownika, ale nie większej niż 50 zł miesięcznie, co odpowiada ok. 2 proc. mediany wynagrodzeń netto w gospodarce.

"Dopłaty z budżetu państwa do IPE należy traktować jako ekwiwalent ulgi podatkowej, która jest bezpośrednio przekazywana na indywidualne konto emerytalne podatnika. Proponuje się także jednorazową +dopłatę powitalną+ w kwocie 300 zł z budżetu państwa dla osób przystępujących do IPE po raz pierwszy. Jest to ekwiwalent 6 maksymalnych dopłat budżetowych" - dodano. IPE mogłyby być też zasilane wpłatami od pracodawców na identycznych zasadach, jakie obowiązują w PPE.

Zgodnie z raportem system gromadzenia długoterminowych oszczędności emerytalnych był zwolniony z podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki). Dodatkowo, zwolnione z PIT i składki zdrowotnej byłyby wypłaty środków zgromadzonych w IPE w dowolnej formie pod warunkiem, że następują one po osiągnięciu przez uczestnika ustawowego wieku emerytalnego. Jednocześnie zastrzeżono, że instytucje prowadzące IPE musiałyby oferować wystandaryzowane produkty certyfikowane przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Ponadto, zdaniem autorów raportu, należałoby rozważyć uzależnienie pobieranych przez nie opłat od osiągniętego wyniku inwestycyjnego. Najlepiej, by była to jedynie prowizja za zarządzanie aktywami w maksymalnej w wysokości 0,5 proc. aktywów rocznie, który obniżany byłby docelowo do poziomu 0,2 proc. aktywów.

Czytaj: W Polsce należy upowszechnić oszczędzanie w III filarze

Po osiągnięciu wieku emerytalnego każdy uczestnik systemu mógłby wypłacić wszystkie środki zgromadzone w swoim IPE w wybranej przez siebie formie. Wypłaty te nie byłyby obciążone jakimikolwiek podatkami. Oszczędzający w IPE mogliby też wycofać część lub całość środków zgromadzonych w swoim planie przed osiągnięciem wieku emerytalnego - jednak tylko tych pochodzących z ich indywidualnych wpłat wraz z wypracowanymi zyskami. Wielkość tych środków byłaby przed wypłatą pomniejszana o podatek od zysków kapitałowych, ale wypłata nie byłaby opodatkowana. Część część oszczędności zaksięgowana na subkoncie gromadzącym dopłaty z budżetu państwa wraz z wypracowanymi odsetkami trafiałaby do budżetu państwa.

Według autorów raportu roczne obciążenia budżetu państwa z tytułu dopłat rosłyby z ok. 1,46 md zł w pierwszym roku (przy 20 proc. uczestnictwie w systemie) do 4,42 mld zł w roku szóstym i latach następnych (70 proc. uczestnictwo w systemie).

"Uczestnictwo w IPE będzie bardziej atrakcyjne od dotychczasowych form oszczędzania dostępnego w III filarze (...). Osoba zarabiająca średnie wynagrodzenie w gospodarce, która przystąpi do IPE w wieku 23 lat i będzie wpłacała tam wymagane składki przez okres 45 lat, w momencie odchodzenia na emeryturę w wieku 67 lat uzbiera kapitał w wysokości ponad 52 tys. zł. Dla porównania, gdyby te samy kwoty przeznaczał na wpłaty do IKE, jego kapitał wyniósłby ok. 25 tys. zł, czyli dwukrotnie mniej" - wyliczono.

"Można szacować, że przy utrzymaniu wymogu 25 letniego stażu pracy, subkonta „budżetowe” IPE pokryłyby ok. 25 proc. przyszłych zobowiązań państwa z tytułu dopłat do emerytur minimalnych, czyli ok. 0,2-0,3 proc. PKB. Gdyby natomiast minimalny staż pracy podniesiono z 25 do 30 lat, +budżetowe+ subkonta IPE pokryłyby koszty przyszłych dopłat wyrównawczych z budżetu w wysokości ok. ok. 0,1 - 0,2 proc. PKB" - napisano w raporcie. (PAP)