"Strajk rozpoczął się zgodnie z planem na pierwszej zmianie i będzie kontynuowany na kolejnych zmianach. Pod ziemię zjadą jedynie ci pracownicy, którzy są niezbędni dla zapewnienia bezpieczeństwa kopalni, zgodnie z prawem górniczym" - powiedział w piątek rano PAP rzecznik komitetu protestacyjno-strajkowego Piotr Szereda.

Dodał, że od godz. 6 rano w kopalniach odbywają się spotkania związkowców z załogą - tzw. masówki, podczas których liderzy związkowi informują górników o przyczynach protestu i przedstawiają swoją ocenę sytuacji w spółce. W spotkaniu w kopalni Jas-Mos wziął udział członek zarządu spółki z wyboru załogi, który przedstawił argumenty pracodawcy. W ciągu dnia strajkująca załoga będzie przebywać w kopalnianych cechowniach lub łaźniach.

Rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer potwierdziła, że w piątek nie ruszyła żadna ściana wydobywcza w kopalniach spółki. Dyrekcja jednej z kopalń chciała uruchomić jedną ze ścian, tłumacząc to względami bezpieczeństwa, nie zgodził się jednak na to komitet protestacyjno-strajkowy.

"Bez przeszkód pracują natomiast służby odpowiedzialne za utrzymanie bezpieczeństwa ruchu, pompownie, stacje wentylatorów itp. Prowadzona jest kontrola wyrobisk, monitoring zagrożeń oraz zabezpieczanie obwałów" - poinformowała rzeczniczka.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że część pracowników wzięła w piątek urlop. Przyznają to także związkowcy. Spółka nie ma jeszcze pełnych danych na ten temat. Np. w zakładzie logistyki materiałowej na urlopach jest ok. 60 proc. załogi, nie jest to jednak reprezentatywny dla spółki zakład, ponieważ otworzą go głównie biura.

Zarząd przypomniał załodze, że za dzień strajku nie przysługuje wynagrodzenie. Wpłynie to również na wysokość 14. pensji i premii barbórkowej, ponieważ ich wysokość wyliczana jest na podstawie zarobków z trzech ostatnich miesięcy roku.

Podczas poprzedniego takiego strajku w JSW, 18 kwietnia 2011 r., ilość urlopów wzrosła ze standardowego poziomu 8 proc. do 20 proc., a ilość innych usprawiedliwionych nieobecności z 5 do 12 proc. Wyliczono, że realnie w tamtym proteście wzięło udział ok. 47 proc. załogi. Część wpisała się na listę niestrajkujących; otrzymali wówczas tzw. postojowe. Podobną możliwość górnicy mają także teraz.

Spór w JSW dotyczy wielkości tegorocznego wzrostu wynagrodzeń oraz warunków umów zawieranych z nowymi pracownikami spółki; według związkowców pozbawiają one młodych górników części uprawnień i są niezgodne z prawem pracy. Prowadzone w środę i czwartek negocjacje stron zakończyły się bez porozumienia i związkowcy podtrzymali decyzję o całodobowym strajku.

Spółka proponowała podwyższenie od października stawek płac zasadniczych o 3 proc. (związkowcy gotowi byli zgodzić się na 3,8 proc.), wypłacenie jednorazowej premii w wysokości przeciętnie 1 tys. zł (związki obstawały przy 2,5 tys. zł) oraz przyjęcie na kolejne pięć lat zasady podwyżek o wskaźnik inflacji. Na tę ostatnią propozycję związkowcy byli w stanie przystać - na trzy lata, z niewielkimi modyfikacjami. Dodatkowy koszt spełnienia postulatów płacowych związkowców spółka oszacowała na ok. 100 mln zł.

Oprócz spraw płacowych spór w JSW dotyczy warunków umów zawieranych z nowymi pracownikami spółki. Zarząd zaproponował zawieszenie zawierania umów do końca styczna 2013 r. i wypracowanie w tym czasie zakładowego układu zbiorowego pracy. Jeśli postanowienia układu okazałyby się korzystniejsze od umieszczonych w umowach, górnicy otrzymaliby stosowne wyrównanie. Związkowcy żądają natomiast, by zarząd wycofał się z obecnych warunków w umowach.

Poprzedni strajk w JSW w ramach prowadzonych sporów zbiorowych związki zorganizowały 6 lipca. Załoga nie pracowała wtedy przez dwie godziny na każdej z czterech zmian. Teraz kopalnie stanęły na całą dobę.

Przedstawiciele JSW są ostrożni w szacunkach strat, jakie może wyrządzić całodobowy strajk, tłumacząc to obowiązkami informacyjnymi spółki giełdowej. Wcześniej, we wniosku do sądu o zabezpieczenie na wypadek takiego protestu (sąd wniosek odrzucił), mowa była o 20 mln zł. Później wyliczono, że doba przestoju spowodowałaby ubytek w wydobyciu węgla wartego niespełna 17 mln zł.

Jastrzębska Spółka Węglowa zatrudnia ponad 22,8 tys. pracowników, natomiast zatrudnienie w całej grupie JSW to niemal 30 tys. osób. W ubiegłym roku grupa zarobiła ponad 2 mld zł. W tym roku firma doświadcza skutków spadku cen węgla koksowego i koksu na światowych rynkach, co również wpływa na jej wyniki.(PAP)

mab/ pad/