PiS chciało wykluczenia Janusza Palikota z piątkowych obrad Sejmu za stwierdzenie, że Jarosław Kaczyński "był gotów wysłać swego brata na śmierć". Ponadto - według PiS - to ze strony, gdzie na sali sejmowej zasiadają posłowie Ruchu Palikota, padły w kierunku szefa PiS słowa "zadzwoń do brata".

Z kolei Palikot stwierdził, że Kaczyński porównał jego oraz jego ugrupowanie do Adolfa Hitlera i z tego powodu Ruch Palikota chciał wykluczenia prezesa PiS z piątkowych obrad.

Sprawą wypowiedzi posłów zajął się Konwent Seniorów. Postanowiono, że stenogramy trafią do sejmowej komisji etyki.

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz oceniając poziom piątkowej debaty mówiła dziennikarzom w Sejmie: "Muszę powiedzieć, że mi bardzo smutno. Te wszystkie sformułowania, które padały i to nie były sformułowania na finiszu głosowań, (...) które oczywiście kwalifikują się do komisji etyki, te wszystkie nieparlamentarne stwierdzenia - będą rozpatrywane przez komisję etyki".

Według niej poziom debat w Sejmie może czasem przerażać. "I to nie przeraża tylko tych, którzy tam spokojnie siedzą na sali i się dziwią, że można mówić takim językiem. Ale przeraża przede wszystkim tych, którzy oglądają te obrady" - podkreśliła.

Dopytywana przez dziennikarzy powiedziała, że ze stenogramów sejmowych nie wynika, kto wypowiedział słowa "zadzwoń do brata". "Jest tylko i wyłącznie dopisek, że +z sali pada niezidentyfikowany głos+" - dodała. Zaznaczyła, że osoba, która pisała stenogram, nie dostrzegła, kto wypowiedział te słowa. "Na pewno to nikt z pierwszego rzędu" - dodała.

Wcześniej Palikot mówił, że te słowa mógł wypowiedzieć poseł SLD Marek Balt. Balt jednak zaprzeczył. Z ust posła SLD padły kolejne mocne słowa z mównicy sejmowej, kiedy to mówiąc o Palikocie zażądał: "wyjaśnienia pomówień i oszczerstw, które ten bezideowy cham kieruje pod jego imieniem".

Po tym wystąpieniu Balta Kopacz powiedziała, że "od tej chwili każde takie zachowanie będzie wnioskiem formalnym marszałka Sejmu do komisji etyki". "Uważam, że powinniśmy zamknąć tę dyskusję i skoncentrować się na tym, co jest najważniejsze dla Polaków" - dodała. Kopacz uznała za "skandaliczne zachowania tego typu, które mają miejsce w dniu dzisiejszym".

Później Kopacz apelowała za pośrednictwem dziennikarzy do posłów o oddelegowanie swoich przedstawicieli do zespołu mającego pracować nad zmianami w Regulaminie Sejmu. Zmiany mają dotyczyć m.in. karania posłów za nieetyczne zachowania.

Do burzy w Sejmie doszło kiedy po wystąpieniu ws. reformy emerytalnej premiera Donalda Tuska głos zabierali kolejni politycy.

Odnoszący się do wystąpienia szefa rządu szef PiS Jarosław Kaczyński uznał m.in., że było ono nieobyczajne. Jednym z powodów takiej oceny było to, że Tusk zacytował wypowiedzi szefa PiS oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego na temat wieku emerytalnego.

"To cytaty wyrwane z kontekstu (...) Skądinąd zdumiewająca rzecz, że premier Tusk odwołuje do tego rodzaju autorytetu (Lecha Kaczyńskiego - PAP), a przecież to jego koledzy właśnie w tej chwili mówią: +zadzwonić do niego+" - mówił Kaczyński. "Ten poziom nieprawdopodobnego grubiaństwa to jest pańska zasługa, jeśli chodzi o polskie życie publiczne. Tego nieprawdopodobnego wręcz chamstwa, na poziomie marzeń Adolfa Hitlera o losie Polaków. To jesteście wy" - mówił prezes PiS.

Wśród posłów, którzy po prezesie PiS zabrali głos, był też Palikot. "Proszę o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów w związku z nieprawdopodobnym chamstwem ze strony Jarosława Kaczyńskiego. Premier Jarosław Kaczyński porównał moje ugrupowanie i mnie do Adolfa Hitlera" - powiedział Palikot.

W tym momencie rozległy się na sali okrzyki: "to nieprawda". Szef Ruchu kontynuował wypowiedź. "Rozumiem, że człowiek, który był gotów wysłać własnego brata na śmierć do Smoleńska oraz zachęcał do stosowania aresztów wydobywczych, jest zdolny do każdej podłości, ale Wysoka Izba musi dbać, żeby pewne granice nie były przekraczane w tym parlamencie" - wołał Palikot z mównicy sejmowej.

Po tych słowach na sali sejmowej wybuchła wrzawa. Marszałek Sejmu uciszała posłów, prosiła o powstrzymanie emocji i "posługiwanie się językiem, który przystoi posłowi Rzeczpospolitej Polskiej".

Ludwik Dorn (SP), który następnie zabrał głos, wyraził "głębokie rozczarowanie, że pani marszałek nie zareagowała na wypowiedź pana Palikota"."Bo bardzo wiele można, ale nie takie wycieczki osobiste w bardzo bolesnej sprawie. Tutaj pan Palikot, który nie jest godzien miana posła, przekroczył wszelkie granice" - stwierdził.

Kopacz powiedziała, że "wszelkiego rodzaju zachowania na tej sali, oczywiście te, które nie licują z zachowaniem posła, są rozpatrywane w komisji etyki".

Następnie głos zabrał szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, który wniósł o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów. Stwierdził też, że marszałek Sejmu ma "taką tendencję do uogólniania zachowania poszczególnych posłów". "Tymczasem mamy do czynienia ze skandalicznym zachowaniem konkretnego posła, który tu siedzi, który nazywa się Palikot" - mówił Błaszczak. Zwrócił się też do marszałek Sejmu, aby wykorzystując swe kompetencje pouczyła - jak mówił - "tego pana, jak powinien się zachowywać".

W przerwie obrad zebrał się Konwent Seniorów i PiS wtedy złożyło wniosek o wykluczenie z dalszych obrad Palikota. "Nasz wniosek jest jednoznaczny: wykluczyć pana Palikota z udziału w posiedzeniu, do którego nie dorósł i którego nie jest godzien" - powiedział dziennikarzom rzecznik PiS Adam Hofman.

Z kolei Palikot na zwołanej w przerwie obrad konferencji prasowej stwierdził, że "to Jarosław Kaczyński wywołał tę awanturę porównując nas do Adolfa Hitlera, czy do marzenia Hitlera i to on powinien się zdobyć na gest przeproszenia". Ponadto poinformował, że jego klub wnioskował o wykluczenie z obrad Kaczyńskiego.

Palikot pytany, czy to ktoś z Ruchu Palikota krzyczał do Kaczyńskiego, aby ten zadzwonił do zmarłego brata, Palikot odparł: "Zrobiliśmy przed chwilą posiedzenie klubu. Pytałem, czy ktoś tak mówił, wszyscy zaprzeczają. Ja sam tego nie słyszałem. Zaprzeczam też, jakoby krzyczał tak Leszek Miller, bo siedziałem obok niego".

Z kolei Hofman zaznaczył, że na posiedzeniu Konwentu Seniorów inny poseł potwierdził, że słyszał te słowa padające ze strony, gdzie zasiadają posłowie Ruchu Palikota. Podkreślił jednak, że nie może zdradzić, kto to był. (PAP)

mok/ ann/ eaw/ gma/