Nikt tej akcji nie upolitycznia i ludzie są autentycznie przerażeni tymi propozycjami - mówił w poniedziałek na spotkaniu z dziennikarzami szef łódzkiej Solidarności Waldemar Krenc. Według niego Solidarność na pewno zbierze wymagane pół miliona podpisów pod wnioskiem o referendum.

Propozycję zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz wydłużenia go do 67. roku życia lider łódzkiej Solidarności nazwał ogromnym nadużyciem. Przekonywał, że w Polsce ludzie żyją co najmniej 10 lat krócej niż w innych krajach UE, mają gorszą opiekę medyczną i zarabiają znacznie mniej.

Podał przykład, że ze statystyk wynika, iż w Łodzi średnia życia mężczyzny to 69 lat. To są te argumenty, które nie pozwalają nam myśleć racjonalnie o wydłużeniu wieku emerytalnego - dodał Krenc. Podkreślił, że dotąd nie odbyły się żadne konsultacje w tej sprawie.

Związkowcy zapowiedzieli, że we wtorek i w środę po Łodzi będzie jeździł zabytkowy autobus, w którym zbierane będą podpisy pod wnioskiem o referendum. Przypomnieli, że podpisy zbierane są także w siedzibach Solidarności w miastach regionu i w zakładowych strukturach związku.

Zarząd regionu NSZZ Solidarność odniósł się także w poniedziałek do zamieszania z konktraktowaniem usług medycznych w regionie na ten rok. W specjalnym stanowisku zażądał od łódzkiego oddziału NFZ ponownego przeanalizowania procedur negocjacyjnych na kontrakty w 2012 roku.

Zdaniem związkowców obecna sytuacja powoduje ogromne poczucie zagrożenia wśród pacjentów Łodzi i województwa. Ich zdaniem wiele poradni i oddziałów szpitalnych w mieście i regionie zostało bez kontraktów m.in. na okulistykę, ortopedię, rehabilitację, chirurgię czy neurologię. Brak podpisanych kontraktów stwarza także zagrożenie dla samych placówek i pracowników - napisano w stanowisku władz regionalnych związku.

Związek z niepokojem przyjmuje informacje o przypadkach kontraktowania usług medycznych w niepublicznych placówkach, które nie spełniają wymogów wymienionych w rozporządzeniu ministerialnym, np. nie posiadają odpowiedniej bazy zabiegowej.

Solidarność protestuje przeciwko tego typu praktykom, żąda unieważnienia kontraktów i wprowadzenia jasnych i czytelnych procedur - mówił Krenc. Zapewnił, że jeśli pracownicy publicznych placówek wybiorą formę protestu, to na pewno Solidarność będzie ich wspierała.

Problemy z nowymi kontraktami ma wiele miejskich placówek służby zdrowia w Łodzi. Według wyliczeń łódzkiego magistratu w 2012 r. miasto może stracić nawet 15 mln zł z powodu przegranych w konkursach na kontrakty dot. ochrony zdrowia. Do NFZ trafiło kilkadziesiąt odwołań z miejskich przychodni specjalistycznych w Łodzi, które nie dostały kontraktów, mimo że - jak przekonują - dysponują nowoczesnym sprzętem i wysoko wykwalifikowanym personelem medycznym.(PAP)

szu/ bno/ bk/