To wyniki projektu badawczo-analitycznego „Kierunek Śląsk” przeprowadzonego od października 2010 r. przez krakowskie Centrum Doradztwa Strategicznego. Finansowany ze środków unijnych projekt – będący inicjatywą spółki – został oparty m.in. o próbę telefoniczną blisko 17,8 tys. mieszkańców woj. śląskiego.

Jak mówiła podczas wtorkowej prezentacji wyników badań w Bibliotece Śląskiej kierująca projektem Marta Gruszka, za emigrantów uznano osoby, które przebywały za granicą co najmniej trzy miesiące – w celu nieturystycznym. Takie doświadczenie w badanym okresie od stycznia 2004 do kwietnia 2011 r. miało 7,4 proc. przebadanych w regionie gospodarstw domowych. Najczęściej wyjeżdżano z powiatu raciborskiego (ok. 12 proc.), najrzadziej ze Świętochłowic (ok. 2 proc.)

W 82 proc. przypadków takich dłuższych wyjazdów chodziło o pracę, w 12 proc. o naukę, w 6 proc. wyjazd miał jeszcze inny cel. W 43,5 proc. rodzin, z których ktoś wyjechał, emigranci wrócili już do kraju – najwięcej powrotów było w okresie 2008-2010. Nieco częściej wyjeżdżali mężczyźni (54 proc.), nieco częściej oni też wracali (60 proc. spośród reemigrantów).

Spośród wyjeżdżających, 38 proc. w chwili wyjazdu było gdzieś zatrudnionych, 3 proc. miało własną firmę, 32 proc. uczyło się, a 20 proc. było bezrobotnych. Spośród osób, które powróciły z emigracji do woj. śląskiego, 56 proc. w chwili badania gdzieś pracowało, 9 proc. miało własną firmę, 8 proc. nadal się uczyło, a bezrobotnych było 17 proc.

Pracę za granicą poniżej kwalifikacji zadeklarowało 42 proc. reemigrantów. Najczęściej wymieniane zawody wśród osób, które wróciły z emigracji zarobkowej, to: robotnik w przemyśle, transporcie, przetwórstwie spożywczym lub budownictwie (24 proc.), sprzątacz lub opiekun (6 proc.) i operator maszyn lub pojazdów (5 proc.).

Oszczędny tryb życia za granicą zadeklarowało 78 proc. badanych. 27 proc. reemigrantów z woj. śląskiego regularnie przysyłało do Polski pieniądze – częściej niż w podobnych badaniach wykonanych w woj. dolnośląskim i małopolskim. Najwięcej z tej grupy, 37 proc., przysyłało kwoty od 1 tys. do 2,5 tys. zł miesięcznie. 8 proc. - do 500 zł, 17 proc. – od 500 zł do 1,5 tys. zł. 25 proc. co miesiąc nadsyłało od 2,5 tys. do 5 tys. zł, a 13 proc. – powyżej 5 tys. zł.

W 4 proc. badani reemigranci zgromadzili za granicą oszczędności przekraczające 100 tys. zł, 19 proc. – od 25 tys. do 100 tys. zł, 19 proc. - od 10 tys. do 25 tys. zł. Kwotę od 5 tys. do 10 tys. zł zaoszczędziło 23 proc. badanych. 5 tys. zł lub mniej zaoszczędziło 16 proc. badanych; 18 proc. zadeklarowało brak oszczędności.

Z dokonanych za granicą oszczędności najczęściej finansowano życie bieżące po powrocie (36 proc.), remont lub wyposażenie mieszkania (33 proc.), zakup samochodu (20 proc.) lub nieruchomości (12 proc.), dalszą naukę (15 proc.), inwestycje we własną firmę (9 proc.) lub hobby (9 proc.). W 7 proc. pieniądze te trafiły na spłatę zobowiązań. 15 proc. badanych zadeklarowało zachowanie całości lub części oszczędności na przyszłość.

Reemigranci najczęściej byli zadowoleni z wyjazdu lub wyjazdów (91 proc.); 63 proc. uznało, że krok ten zwiększył ich wiarę we własne siły. Za porażkę uznało wyjazd tylko 7 proc. badanych. 10 proc. ukończyło za granicą szkołę lub studia, 31 proc. uczestniczyło tam w kursach i szkoleniach zawodowych; 69 proc. zadeklarowało, że zdobyło bogate doświadczenie zawodowe, a 40 proc. – że w obecnie wykonywanej pracy wykorzystuje nabyte tam umiejętności.

Aż 68 proc. osób, które powróciły z zagranicy, wskazało że nie planuje ponownego wyjazdu; zdecydowanych na ten krok było 25 proc. reemigrantów. Najbardziej skłonne do ponownego wyjazdu były osoby w wieku do 30 lat i powyżej 50 lat.

Według współwłaściciela Centrum Doradztwa Strategicznego Cezarego Ulasińskiego wyniki badań przeprowadzonych w woj. śląskim nie wskazują, by emigracja zarobkowa miała oznaczać „stracone pokolenie czy drenaż mózgów”; zwłaszcza wśród osób powracających „zdecydowanie więcej jest plusów niż minusów”.

„Subiektywne podejście reemigrantów jest zdecydowanie pozytywne. (…) Choć to trudno zmierzyć, w kontakcie z nimi widać pozytywne patrzenie na świat – poprzez rozwiązywanie problemów, załatwianie spraw, a nie narzekanie czy oczekiwanie na pomoc” – wskazał Ulasiński.

Dawid Kostempski, szef Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, który objął patronat nad konferencją podsumowującą projekt, mówił we wtorek, że informacje z badania są dla samorządów regionu ważne m.in. pod kątem programowania środków w nowej perspektywie UE. Chodzi np. o pieniądze na przeprofilowanie urzędów pracy pod kątem oczekiwań reemigrantów, ale też na działania mające skłonić młodych ludzi do pozostania w regionie.

W ramach projektu – prócz wywiadów telefonicznych na próbie 17 722 gospodarstw domowych we wszystkich powiatach woj. śląskiego – przeprowadzono internetowe ankiety na próbie 1 tys. migrantów, którzy powrócili do regionu oraz na próbie 502 emigrantów z regionu przebywających w chwili badania za granicą, 30 indywidualnych wywiadów pogłębionych z reemigrantami, 3 wywiady grupowe z powracającymi, a także 5 studiów przypadku gospodarstw domowych, w których miały miejsce migracje.

Wyniki projektu zbiera i omawia ponaddwustustronicowa publikacja "Zaraz wracam... albo i nie". Opracowania badań dostępne są też na stronie internetowej cds.krakow.pl.(PAP)

mtb/ bos/ jra/