"W piątek zostały przedstawione zmiany do projektu ustawy o reformie emerytalnej. Te zmiany, które w wyniku konsultacji, uzgodnień zostały zawarte i wzbogacone o ten program, który przesłaliśmy do konsultacji" - mówił minister pracy i polityki społecznej dziennikarzom po zakończeniu posiedzenia prezydium KT.

Kosiniak-Kamysz pytany, czy przewiduje kolejne konsultacje społeczne, odpowiedział, że nie. "Ze związkami spotykamy się na bieżąco w wielu sprawach. Tego projektu do konsultacji przesyłać już nie będziemy. On powstał właśnie w wyniku konsultacji i został wzbogacony o emerytury częściowe (...), ale będziemy przekazywać do konsultacji projekt ustawy związanej ze wsparciem polityki prorodzinnej" - powiedział.

Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan po zakończeniu prezydium KT powiedział, że premier Tusk potwierdził, iż podniesienie wieku emerytalnego jest nieuchronne. "Jednocześnie, uwzględniając postulaty związków zawodowych, wprowadził emerytury częściowe. To jest kompromis pomiędzy potrzebami naszej gospodarki i możliwościami finansowymi, a jednocześnie oczekiwaniami ludzi" - mówił.

Szefowa PKPP Lewiatan Henryka Bochniarz dodała, że piątkowe spotkanie było "wylistowaniem tych wszystkich rzeczy, o których musimy rozmawiać". "Tych wszystkich projektów, które muszą być jak najszybciej przygotowane, żeby ta ustawa nie była zostawiona sama sobie. Ona musi być otoczona innymi rozwiązaniami i one muszą być szybko wprowadzone" - mówiła Bochniarz. Dodała, że chodzi m.in. o bony opiekuńcze, aktywizację zawodową czy fundusz pracy.

"Premier powiedział, że po dzisiejszym spotkaniu projekt trafi na najbliższe posiedzenie rządu, a potem natychmiast do Sejmu" - powiedziała PAP Bochniarz. Dodała, że Donald Tusk ma rozmawiać z poszczególnymi partnerami o wszystkich propozycjach okołoemerytalnych.

Zdaniem przewodniczącego OPZZ Jana Guza obecnie nie ma potrzeby podwyższania wieku emerytalnego. "Nie padły dziś takie argumenty, które przekonałyby nas co do potrzeby podniesienia wieku emerytalnego. Pan premier jasno stwierdził, że obojętnie, jakie cyfry i uzasadnienia by nie padły, to dla potrzeby podniesienia polskiej reputacji wobec rynków finansowych ta decyzja będzie podjęta" - mówił Guz.

Guz pytany przez dziennikarzy, czy jeśli postulaty związkowców nie zostaną spełnione, będą oni strajkować podczas Euro 2012, powiedział, że nie ma takiej obawy, przynajmniej ze strony związkowców z OPZZ. "Będziemy mieli jeszcze przestrzeń do rozmów, dyskusji, poprzez posłów i senatorów do zmiany stanowiska (rządu - PAP). Jeśli się ono nie zmieni, to podejmiemy dalsze działania zmierzające do tego, aby ta decyzja była jak najmniej szkodliwa dla społeczeństwa, dla pracujących" - powiedział.

Postawą rządu zawiedziony był przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. "Decyzja rządu o nieprzekazaniu do ponownych konsultacji nowego projektu zmian w systemie emerytalnym jest niedopuszczalna, niezrozumiała i nieracjonalna. Pokazuje, że rząd dąży do konfrontacji. Przypominam, że +Solidarność+ nie reprezentuje dzisiaj wyłącznie członków związku, ale ponad 2 miliony obywateli, którzy podpisali się pod wnioskiem referendalnym. Posłowie odrzucając ten wniosek spoliczkowali te 2 miliony obywateli. Dzisiaj odbierając nam prawo do rzetelnego dialogu i poważnego traktowania, koalicja PO-PSL pokazuje jak niewiele ma szacunku do swoich adwersarzy. To polityczna agresja. Nie rozumiemy takiej postawy" - napisał Duda w komentarzu przekazanym PAP.

"Jesteśmy zdeterminowani użyć wszelkich dostępnych środków, aby walczyć o prawo do negocjacji i konsultacji społecznych najważniejszych dla pracowników spraw. Nasze emerytury do takich spraw należą. Nie pozwolimy się ignorować" - dodał.

Dwa tygodnie temu premier Tusk i wicepremier Waldemar Pawlak przedstawili wspólnie założenia reformy emerytalnej. Wiek emerytalny kobiet i mężczyzn ma zostać podniesiony do 67 lat. We wtorek resort pracy opublikował nową wersję projektu ustawy uzupełniając go m.in. o rozwiązania pozwalające na uzyskanie wcześniejszej, częściowej emerytury.

Zgodnie z dokumentem prawo do częściowej emerytury miałyby kobiety, które mają 62 lata i co najmniej 35-letni staż ubezpieczeniowy (okresy składkowe i nieskładkowe) oraz mężczyźni, którzy ukończyli 65 lat i mają co najmniej 40-letni staż ubezpieczeniowy. Częściowa emerytura stanowiłaby 50 proc. pełnej kwoty emerytury z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Świadczenie nie byłoby podwyższane do kwoty najniższej emerytury, ale podlegałoby waloryzacji.

Resort pracy ocenia, że skumulowane oszczędności dla funduszu emerytalnego do roku 2060 wyniosą ponad 600 mld zł. (PAP)

rbk/ pad/ mag/