W ocenie szefa PiS, należy zdecydowanie przeciwstawić się rządowej propozycji podniesienia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67. roku życia. Kaczyński zaznaczył też, że PiS opowiada się przeciwko podwyższaniu cen leków czy likwidowaniu szkół. Jak podkreślił, "konieczny jest wielki sprzeciw" wobec tych niekorzystnych zjawisk oraz przeprowadzenie referendum w sprawie wydłużenia i zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.

"Dziś jest czas, że trzeba walczyć o prawa pracowników, rolników, innych grup społecznych, o prawa zwykłych Polaków. Te prawa są dzisiaj zagrożone" - podkreślił Kaczyński.

Szef PiS zapewnił, że jego partia będzie walczyć, aby w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego odbyło się referendum. Kaczyński ma zabrać głos w piątek w Sejmie, kiedy posłowie będą się zajmować wnioskiem Solidarności w sprawie tego referendum.

Przed Kaczyńskim przemawiał były szef Solidarności, obecnie poseł PiS Janusz Śniadek. "Rząd zachowuje się jak nieuczciwy akwizytor, bo nie ma żadnego powodu, żeby reformę, której skutki będą za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, przeprowadzać tak szybko. To nieuczciwy akwizytor wciska klientowi towar, zanim ten się połapie, jaki bubel mu się chce sprzedać. Ten rząd wciska nam bubel emerytalny, opowiadając, że to dla naszego dobra" - mówił.

Pikietę przeciwko reformie emerytalnej zorganizował NSZZ "Solidarność". Przed kancelarią premiera związkowcy zbudowali miasteczko namiotowe. W piątek mają przenieść się przed Sejm. Tego dnia posłowie mają debatować nad wnioskiem Solidarności o przeprowadzenie referendum emerytalnego.

W połowie marca w Warszawie PiS zorganizowało manifestację w proteście przeciwko planom rządu dotyczącym wydłużenia wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Zgodnie z projektem przygotowanym przez resort pracy i zapowiedzianym w expose przez premiera Donalda Tuska, od 2013 roku co cztery miesiące wiek emerytalny podwyższany byłby o kolejny miesiąc. W związku z tym, co rok wiek emerytalny wzrastałby o trzy miesiące. W ten sposób poziom 67 lat w przypadku mężczyzn osiągnięty zostałby w roku 2020, a kobiet - w 2040 r.

Z pikietującymi godzinę przed politykami PiS spotkał się poseł z klubu Solidarnej Polski Ludwik Dorn. "Żaden układ większościowy nie trwa wiecznie, więc jeśli chcecie rozwiązać problem starzenia się społeczeństwa, to rozmawiajcie, a nie idźcie w zaparte, bo to nikomu nie służy" - te słowa polityk SP skierował do rządu. "Tu są ci, którzy w tej sprawie chcą służyć Polsce" - dodał, deklarując poparcie SP dla protestujących i referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. (PAP)

tgo/ ajg/ eaw/ jra/