W posiedzeniu Komisji w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie udział wziął premier Donald Tusk. Przekonywał partnerów społecznych do projektu podnoszącego wiek emerytalny do 67 lat i zrównującego go dla kobiet i mężczyzn.

Premier nie wyszedł do dziennikarzy po posiedzeniu komisji. Związkowcy relacjonowali, że Tusk powiedział podczas debaty, iż projekt reformy emerytalnej nie jest ostateczny. Szef Forum Związków Zawodowych Tadeusz Chwałka mówił, że według premiera projekt uległ zmianie, ale - według niego - szef rządu nie wyjaśnił, jakiej.

Przewodniczący Solidarności Piotr Duda podkreślił, że nie ma przyzwolenia społecznego na podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Według Dudy premier zapowiedział, że zrobi wszystko, by nie doszło do referendum w tej sprawie.

Z kolei przewodniczący OPZZ Jan Guz powiedział, że podczas posiedzenia trwały "przepychanki". Stronę rządową poparli pracodawcy, którzy - według Guza - "odsłonili swoją twarz" i są przeciw swoim pracownikom. Zdaniem Guza dlatego trzy centrale związkowe stoją murem "za prawem do godnej emerytury".

Wiceminister finansów Maciej Grabowski powiedział PAP po posiedzeniu komisji, że uwagi zgłoszone przez partnerów społecznych zostaną przeanalizowane, a strona rządowa przygotuje dla nich prezentację ostatecznego projektu. Nie wykluczył, że ostateczna wersja projektu, który trafi do Sejmu, może się różnić od tego w obecnym kształcie.

Wiceminister gospodarki Mirosław Kasprzak (PSL) powiedział, że podczas spotkania nie było politycznych ustaleń, tylko dyskusja na forum komisji dialogu społecznego. "Pan premier zapewnił, że będzie dalej pracował i weźmie pod uwagę te zgłaszane w czwartek i wcześniej propozycje" - podkreślił. Wiceminister pytany, czy premier jest skłonny do ustępstw, odpowiedział, że jego zdaniem tak.

Teraz przychodzi etap wyciągania wniosków z konsultacji dotyczących podniesienia wieku emerytalnego - wskazał natomiast Władysław Kosiniak-Kamysz, przewodniczący KT. Zapowiedział, że analizowana będzie m.in. propozycja emerytur częściowych ze zgromadzonego kapitału. Zaznaczył, że ostateczne decyzje w tej sprawie podejmie Rada Ministrów; nie sprecyzował, kiedy projektem zajmie się rząd. Międzyresortowa konferencja uzgodnieniowa może odbyć się na początku przyszłego tygodnia, "a kolejne etapy będą następowały systematycznie po sobie" - mówił. Wskazał, że nadal będą toczyć się rozmowy między koalicjantami w sprawie projektu.

Minister finansów Jacek Rostowski (PO) zapowiedział, że wraz z ministrem pracy przygotują kolejne wyliczenia w sprawie pomysłów partii koalicyjnych dotyczących reformy emerytalnej.

Wiceszef PO Grzegorz Schetyna zapewnił, że nie ma alternatywy dla koalicji PO-PSL. "Zależy nam na wspólnym przejściu przez cały pakiet dotyczący emerytur. Mamy nadzieję, że tak się stanie, potrzebne jest jeszcze trochę czasu, żeby zniwelować różnice" - zaznaczył.

Również minister sprawiedliwości Jarosław Gowin uważa, że koalicja rządowa PO-PSL będzie nadal funkcjonować, ale - jak zaznaczył - jednym z warunków tego jest zmiana stanowiska ludowców w sprawie reformy systemu emerytalnego.

Wieczorem szef PSL, wicepremier Waldemar Pawlak zapewnił, że konsultacje między PO a PSL dotyczące zmian w systemie emerytalnym "trwają nieustannie". Powiedział, że z szefem rządu miał okazję rozmawiać na ten temat także w czwartek, przy okazji wizyty premiera Ukrainy.

Czwartkowej debacie w Komisji Trójstronnej towarzyszył protest kilkuset kobiet z różnych regionów Polski, reprezentujących największe centrale związkowe; wśród nich były m.in. pielęgniarki, nauczycielki, panie w mundurach górniczych czy marynarskich, które nie zgadzają się na podniesienie wieku emerytalnego. Kobiety wręczyły premierowi kwiaty oraz garnek z jajkami, aby - jak tłumaczyły - "nie robił sobie z nich jaj".

Zdaniem szefowej sekretariatu ochrony zdrowia Solidarności Marii Ochman dialog na temat podniesienia wieku emerytalnego powinien być prowadzony z nimi, a nie z feministkami i kobietami biznesu.

Z protestującymi kobietami nie zgadza się ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz. Argumentował, że od końca II wojny światowej czas życia kobiet wydłużył się o 15 lat, a wiek emerytalny nie zmienił się. Według niego rozsądnym kompromisem byłoby przyjęcie wieku emerytalnego 67 lat, z możliwością częściowych, wcześniejszych emerytur dla osób, które nie czują się na siłach pracować dalej, a zgromadziły już odpowiedni kapitał emerytalny. (PAP)

mmu/ pad/ jra/