Obsługa platform wiertniczych na norweskim szelfie kontynentalnym postawiła rządowi premiera Jensa Stoltenberga ultimatum, które upływa o północy z poniedziałku na wtorek. Jeśli władze nie spełnią żądań, załogi opuszczą miejsca pracy.

Zorganizowani w trzech centralach związkowych naftowcy domagają się możliwości odejścia na wcześniejszą, pełnopłatną emeryturę już w wieku 62 lat, podczas gdy wiek emerytalny dla pracowników sektora naftowego wynosi w Norwegii 65 lat, a dla pozostałych - 67. W niedzielę trwające 13 godzin rozmowy ze stroną rządową zakończyły się fiaskiem.

Komentatorzy nie kryją zaskoczenia strajkiem, gdyż pracownicy norweskich platform wiertniczych należą do najlepiej opłacanych w świecie, a ponadto rocznie przysługuje im 16 tygodni wolnego.

W reakcji na strajk rząd zagroził masowymi zwolnieniami pracowników. "Obecnie sytuacja przedstawia się tak, że o północy wejdzie w życie lokaut - poinformował rzecznik ministerstwa ds. ropy naftowej i energetyki Haakon Smith-Isaksen. - Skutkiem będzie kontrolowane zamknięcie produkcji i eksportu norweskiej ropy".

Eksperci nie spodziewają się jednak tak drastycznego rozwiązania. "Nie przypuszczam, aby miało dojść do lokautu. Jednocześnie jestem zaskoczona, że konflikt trwa tak długo" - powiedziała cytowana przez Reutera analityczka banku Handelsbanken, Anne Gjoen.

Związkowcy twierdzą, że są gotowi na lokaut. "Nasi członkowie przygotowują się na lokaut i schodzą na ląd o północy" - powiedział Leif Sande, szef największego w Norwegii związku zawodowego pracowników sektora naftowego Industri Energi.

Państwowy koncern naftowy Statoil, największe przedsiębiorstwo Skandynawii, już przygotowuje się do stopniowego wstrzymywania produkcji; operacja ma potrwać do czterech dni. Statoil rozważa też, czy z powodu strajku nie zastosować klauzuli "siły wyższej", która pozwoli firmie na uchylenie się od odpowiedzialności za straty poniesione przez klientów i nie pociąga za sobą zerwania kontraktów.

Strajk wywołał gwałtowne ruchy na rynkach ropy naftowej; w poniedziałek za baryłkę lekkiej słodkiej ropy Brent płacono w Londynie już 99 dolarów, blisko 7 dolarów więcej niż pod koniec czerwca.

Norwegia jest piątym w świecie producentem ropy naftowej. Ropa i produkty naftowe stanowią około połowy norweskiego eksportu. Po raz ostatni norweskie platformy wiertnicze całkowicie wstrzymały wydobycie w 1986 roku. Wówczas powodem też był strajk pracowników, a produkcję wznowiono dopiero po trzech tygodniach. (PAP)

zab/ ap/

11793599 11793248 arch. int.