"Molestowanie seksualne może mieć traumatyczne skutki dla ofiary, dlatego pracodawcy są zobowiązani do ochrony swoich pracowników" - powiedziała we wtorek w Berlinie szefowa Urzędu Antydyskryminacyjnego (ADS) Christine Lueders.
"Nie możemy zaakceptować faktu, że pracodawcy nie informują zatrudnionych o przysługujących im prawach" - zaznaczyła, podkreślając, że molestowanie seksualne jest zakazaną przez prawo formą dyskryminacji.
Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie ADS przez Socjologiczny Instytut Badania Opinii Publicznej w Duisburgu wynika, że 56 proc. mężczyzn i 49 proc. kobiet doświadczyło lub było naocznym świadkiem incydentów uznawanych przez prawo za molestowanie seksualne.
Wśród najbardziej rozpowszechnionych form molestowania ankietowani wymieniali: dowcipy i komentarze z seksualnym podtekstem, uwagi dotyczące wyglądu i życia prywatnego, dotknięcia i pocałunki wbrew woli, a także maile o treści erotycznej. Dużo rzadziej dochodziło do obnażania się w obecności molestowanej osoby bądź zmuszanie jej do oglądania pornografii.
Najczęstszym miejscem takich incydentów było biuro oraz imprezy towarzyskie, a także winda i kantyna - czytamy w omówieniu sondażu.
Mężczyźni molestujący kobiety wykorzystują często wyższą pozycję w hierarchii służbowej, podczas gdy w przypadku mężczyzn molestowanych przez przedstawicieli tej samej płci chodzi najczęściej o osoby o zbliżonym statusie zawodowym.
Autorzy ankiety zwracają uwagę, że duża część ofiar nie zdaje sobie sprawy, iż zachowanie osób molestujących jest karalne. Nie wiedzą też, do kogo mogą się zwrócić o pomoc. Sondaż przeprowadzony wśród członków rad pracowniczych odpowiedzialnych za sprawy personalne potwierdził, że nie są oni przygotowani do skutecznego przeciwdziałania molestowaniu.
Publikując sondaż Urząd Antydyskryminacyjny zapoczątkował całoroczną akcję pod hasłem "Identyczne prawa dla wszystkich płci". Komisja pod kierownictwem byłego burmistrza Berlina Klausa Wowereita ma do końca roku opracować program przeciwdziałania molestowaniu i dyskryminacji.
Szefowa Centrum Naukowego Badań Społecznych (WZB), Jutta Allmendinger, uznała USA za przykład godny naśladowania; jej zdaniem ustawodawstwo przeciwko molestowaniu jest tam znacznie bardziej rozbudowane, a znajomość prawa wśród pracowników dużo większa niż w Niemczech.
"Równe prawa muszą obowiązywać wszystkich - od menedżerki wielkiego koncernu po sprzątaczkę" - powiedziała Lueders.
Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

Zobacz także: Molestowani pracownicy otrzymają większą ochronę?>>