PAP: Niebawem minie 100 pierwszych dni rządu. Co udało się zrealizować w ciągu tego okresu, a na co zabrakło czasu?

Henryk Kowalczyk: Udało się zaprezentować kilka projektów ustaw rządowych, o których mówiliśmy jeszcze przede wyborami. Wśród nich program 500+, projekt dot. minimalnej stawki 12 zł brutto w umowach o zlecenie, dodatek do emerytur. Myślę, że w ciągu 100 dni z rządu wyjdzie także projekt podatku od sklepów wielopowierzchniowych. Ustawa o podatku bankowym została już uchwalona. Nie wiem, czy uda się z projektem nowelizacji ustawy o podatku VAT oraz ustawy o podatku akcyzowym.

Kiedy wejdzie w życie podatek od hipermarketów?

H.K.: W najbliższym czasie projekt może trafić na Komitet Stały Rady Ministrów, już po konsultacjach międzyresortowych oraz po analizie na Radzie Dialogu Społecznego. Prace w parlamencie zapewne potrwają 4-5 tygodni. Ustawa mogłaby więc wejść w życie od 1 kwietnia lub 1 maja.

PAP: A kiedy doczekamy się obniżenia wieku emerytalnego?

H.K.: Trwa dyskusja. Deklarujemy obniżenie wieku emerytalnego i słowa dotrzymamy. Prezydencki projekt jest o tyle bezpieczny, że w pierwszych latach obowiązywania jego skutki budżetowe będą niewielkie, symboliczne. Dopiero później będą rosły, ale też nie na taką skalę, jaką się straszy. Trwa dyskusja, czy obniżenie wieku wiązać z okresem stażowym, czy nie. To jest podstawowy problem, który musimy rozwiązać na szczeblu polityczno-strategicznym. Staż jest trochę niesprawiedliwy – w wielu przypadkach będzie trudno go udowodnić, bo nie będzie można odnaleźć dokumentów pracy w zakładzie, który upadł jeszcze w okresie PRL. W takiej sytuacji trudno to udowodnić, a przecież ktoś pracował. Jestem zatem sceptyczny w tej sprawie, choć dla budżetu państwa powiązanie obniżenia wieku emerytalnego ze stażem jest korzystne. W tej chwili trwają analizy na szczeblu rządowym, jakie efekty przyniosą oba warianty. Chcielibyśmy, żeby ustawa została uchwalona i weszła w życie jeszcze w tym roku.

Polecamy: Projekt resortu pracy przewiduje stawkę godzinową w wysokości 12 zł brutto

Kolejna wasza obietnica to minimalna stawka 12 zł brutto za godzinę pracy na umowę zlecenie. Kiedy zacznie obwiązywać?

H.K.: Być może od kwietnia. Tu najistotniejsze są konsultacje pomiędzy pracownikami i pracodawcami. Rząd w tej sprawie jest tylko arbitrem. Oczywiście pracodawcy nie do końca będą zadowoleni, ale musimy to wprowadzić. Znamy przypadek, w którym kilka dużych firm pośrednictwa pracy nie płaciło składek za pracowników od wielu lat. W tej chwili urzędy skarbowe szukają tych pieniędzy u przedsiębiorców. Patologia była ogromna. Nie wiem, gdzie były wtedy urzędy skarbowe.

Wasz projekt przewiduje minimalną stawkę tylko dla umów zleceń, czy nie obawia się Pan, że część pracodawców przeniesie pracowników na umowy o dzieło?

H.K. Zapobiegać takim nadużyciom powinna Państwowa Inspekcja Pracy, która dziś ma większe możliwości kontrolne niż jeszcze niedawno. Może bowiem wchodzić z niezapowiedzianą kontrolą do firmy, a wcześniej musiała o tym uprzedzać z tygodniowym wyprzedzeniem, co mijało się z celem.

Osobiście uważam, że ideałem byłyby tylko umowy o pracę, przy jednoczesnym ich poluzowaniu – wprowadzeniu np. możliwości wysłania pracownika na bezpłatny urlop. Pracodawcy nie chcą mieć stałych umów ze względu na niepewność zleceń, dlatego korzystają z usług firm pośrednictwa pracy. To rodzi patologie. Jeśli pracodawca miałby możliwość wysłania na urlop bezpłatny pracownika, nie opierałby się przed umową o pracę.

Rozmawiał Łukasz Osiński (PAP)