Emilewicz przypomniała, że nie ma praktycznie branży, w której nie brakowałoby pracowników. "Branża po branży mówi o tym, że brakuje jej wykwalifikowanych pracowników, dobrze wykształconych zawodowo" - powiedziała wiceminister rozwoju. Wyliczała, że pracowników brakuje m.in. w przemyśle chemicznym, motoryzacyjnym, branży meblarskiej, transporcie publicznym. "Szeroko rozumiane kolejnictwo mówi nam, że od września ponad 40 tys. pracowników odejdzie na emeryturę, pojawi się bardzo duża luka generacyjna na tym rynku" - dodała.

Wiceminister wymieniła też branżę ICT - wyjaśniła, że chodzi o pracowników z kompetencjami cyfrowymi, informatycznymi, których potrzeba w różnych sektorach gospodarki. "W ubiegłym roku, w listopadzie, wraz z pojawieniem się dwóch dużych inwestycji, rynek zdefiniował, że brakuje 1400 informatyków. W tym roku kolejne firmy z tego zakresu umiejscowiły swoje siedziby w Polsce. Już dziś wiemy, że poszukiwanie pracowników obejmuje nie tylko Polskę, ale wszystkie firmy rozglądają się za wschodnią granicą" - powiedziała Emilewicz.

Przypomniała także, że w szkolnictwie dualnym (łączącym naukę z praktyczną nauką zawodu u pracodawcy), w takich krajach jak Niemcy, Austria i Szwajcaria, które stawiane są, jako najlepsze przykłady takiego systemu szkolnictwa zawodowego, takie kształcenie jest współtworzone przez pracodawców. Jak dodała, dzieje się tam tak, bo pracodawcy są tam obowiązkowo zrzeszani. "W Polsce takiej powszechnej obowiązkowej reprezentacji nie mamy, stąd ten dialog jest trudniejszy. Prowadzimy go, więc indywidualnie branża po branży" - zaznaczyła Emilewicz.

[-DOKUMENT_HTML-]

"Wiemy, że bez pracodawcy, jego nie tylko partycypacji, współpracy, w tym współpracy finansowej, ale także wręcz uczestnictwa w systemie, szkolnictwa zawodowego nie będzie" - dodała minister Zalewska. Dlatego, jak zaznaczyła, resorty edukacji i rozwoju chcą "rozmawiać z pracodawcami, przekonywać ich, że czasy się zmieniły". "Mają teraz prawo zamawiać zawody, ale też za te zawody odpowiadają: piszą podstawy programowe, uczestniczą w egzaminach, uczestniczą w warsztatach i praktykach i uwaga - czasami dokładają się do systemu" - powiedziała szefowa MEN.

Także Zalewska odniosła się do faktu, że pracodawcom brakuje pracowników. "Mamy takie prośby od pracodawców, którzy są w stanie zaangażować się bardzo finansowo w kształcenie pracowników, chcą zapłacić mi bardzo dużo (...), ale chcą mieć gwarancję, że on zostanie chociażby przez najbliższe 2-3 lata w miejscu, gdzie był kształcony. Stąd jest prośba pracodawców, przygotowujemy taką ofertę, takich stypendiów lub umów lojalnościowych, by o tego pracownika zadbać" - poinformowała.

Podczas konferencji minister edukacji zadeklarowała, że w nowym roku szkolnym 2017/2018 MEN chce się skoncentrować na szkolnictwie zawodowym, w tym branżowym. Jak mówiła, przez półtora roku, dwa lata prawie, w MEN prowadzone były prace nad reformą edukacji, w tym nad reformą szkolnictwa zawodowego. "Jesteśmy po pierwszym etapie reformy. Jest ona zamknięta, właściwie nieodwracalna, rozdaliśmy świadectwa po VI klasie, jako świadectwa promujące do następnej klasy, a nie, jako świadectwa kończące szkołę podstawową. Dlatego rok szkolny 2017/2018 będzie z pełną koncentracją na szkolnictwie zawodowym, na szkolnictwie branżowym" - powiedziała.

"Podstawową funkcją szkolnictwa zawodowego jest korzyść dla państwa" - podkreśliła Emilewicz. Zwracając się do pracodawców mówiła: "jesteśmy w stanie partycypować częściowo, ale bez państwa aktywnego udziału, nie tylko recenzenckiego, szkoła branżowa po prostu się nie uda". "Wiemy jak obecnie rynek pracy jest dla państwa trudny, brakuje pracowników. Wiemy też, że bez aktywnej roli państwa reforma się nie uda" - dodała.

Zgodnie z reformą edukacji, w miejsce obecnych pojawią się 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea ogólnokształcące, 5-letnie technika i dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja zostaną zlikwidowane. Reforma oświaty rozpocznie się od nowego roku szkolnego, czyli od roku szkolnego 2017/2018. Uczniowie, którzy w tym roku skończyli klasę VI szkoły podstawowej staną się we wrześniu uczniami VII klasy szkoły podstawowej.

Także we wrześniu, w miejsce obecnych zasadniczych szkół zawodowych, powstaną szkoły branżowe. Jako pierwsze ruszą szkoły branżowe I stopnia (będą one kształcić w zawodach jednokwalifikacyjnych). Ich absolwenci będą mogli podjąć pracę lub kontynuować dalej naukę w szkołach branżowych II stopnia, na zakończenie nauki w nich będą mogli przystąpić do matury. (PAP)