"Początkowo liczba ta mogła być większa, ale już od stycznia prowadziliśmy z dyrektorami szkół rozmowy, by zaradzić tej sytuacji. Zabiegaliśmy o pracę dla każdego nauczyciela, choćby na pół etatu. Część z nich zostanie zatrudniona w niepełnym wymiarze czasu pracy" - powiedziała PAP prezes lubuskiego ZNP Bożena Mania.

Jak dodała, do braku etatów dla nauczycieli przyczyniła się także reforma programowa szkół ponadgimnazjalnych oraz to, że wielu sześciolatków nie pójdzie jeszcze do szkoły. "Liczba nauczycieli, którym wypowiedziano pracę może się zmniejszyć we wrześniu ze względu na to, że nabór do szkół będzie większy niż się przewiduje. Wtedy pedagodzy mogą zostać przywróceni do pracy" - podkreśliła prezes.

Jak dodała, w Gorzowie kwestia zwolnień dotyczy 18 osób, w tym filologów, biologów, fizyków, a w Zielonej Górze siedmiu.

W gminie Szprotawa wypowiedzenia dotyczą siedmiu nauczycieli. "Dzieje się tak, ponieważ maleje liczba uczniów, a co za tym idzie także subwencja oświatowa. Ta sytuacja zmusza dyrektorów do drastycznych kroków, jakimi są zwolnienia" - powiedział PAP zastępca burmistrza Szprotawy Paweł Chylak.

Subwencja oświatowa w tym roku w Szprotawie wynosi w tym roku 14 mln zł, a koszt utrzymania szkół samorządowych to 20 mln zł.

"Gminy robią co mogą, ale brakuje im pieniędzy na utrzymanie szkół. Trudno się jednak dziwić nauczycielom, że obawiają się o utratę pracy, w końcu to ich chleb" - powiedziała PAP Urszula Matuszak, która uczy muzyki i religii w Szprotawie.

Zwolnień nie przewiduje się natomiast m.in. w Międzyrzeczu, Krośnie Odrzańskim, we Wschowie.

Dokładne dane dotyczące zwolnień nauczycieli w regionie chce poznać Kuratorium Oświaty w Gorzowie Wielkopolskim, które w najbliższym tygodniu będzie wysyłać do samorządów specjalne ankiety.

"Ze względu na niż demograficzny problem zwolnień nauczycieli staje się coraz bardziej widoczny. Chcemy poznać, jak te statystyki kształtują się w skali regionu" - powiedział PAP wicekurator oświaty Radosław Wróblewski. (PAP)

mrd/ ls/