Główny Urząd Statystyczny poinformował w piątek, że stopa bezrobocia w listopadzie wyniosła 6,5 proc. wobec 6,6 proc. w październiku. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła 1.067,7 tys. wobec 1.069,5 tys. osób przed miesiącem.

 

"Dane te są z zgodne z oczekiwaniami analityków. Ale należy zwrócić uwagę na rosnące zróżnicowanie w zatrudnieniu, jeśli chodzi o regiony. Są województwa, w których rzeczywiście bezrobocie jest bardzo niskie - głównie mazowieckie i południe Polski. Ale trzeba pamiętać o tym, że jest +ściana wschodnia+ kraju, gdzie ten biznes nie jest na tyle rozwinięty i nie ma tam dużego popytu na pracowników" - tłumaczy Gontarek.

 

Jego zdaniem listopadowe dane wskazują na utrzymanie trendu spadającego bezrobocia. "Na rynku pracy widać, że jest coraz mniej ludzi do pracy, nie ma ich skąd wziąć. Pierwsza fala odejść z pracy nastąpiła po uruchomieniu Programu 500 plus, kiedy to wiele osób zdecydowało się odejść z pracy, albo przechodząc na zatrudnienie w niepełnym wymiarze, czy ewentualnie wchodząc w szarą strefę. Szczególnie w branży tekstylnej to widać, kiedy to kobiety zaczęły z niej odchodzić" - powiedział ekspert.

 

Jak dodał, druga fala odejścia z rynku pracy nastąpiła z chwilą wejścia w życie wcześniejszego wieku emerytalnego.

 

"Tu jest duże zagrożenie dla stabilności systemu, bo te osoby zamiast jeszcze pracować w kontekście wydłużającego się wieku życia, mogąc tym samym odkładać na większą emeryturę, decydują się odejść z pracy. 5 lat dłuższej pracy przyczynia się do większych świadczeń potem" - wyjaśnia.

 

W opinii eksperta, w grudniu trend spadającego bezrobocia się utrzyma. "Jednak popatrzeć trzeba będzie na to, jak bezrobocie będzie się zmieniało w tych regionach, w których obecnie jest największe, czyli np. w woj. podlaskim, czy kujawsko-pomorskim" - dodał. (PAP)