"Nic na piątku 30 marca się nie kończy. Dla nas się dopiero zaczyna. Jeśli okaże się w piątek, że kolanem przepchną, że referendum nie będzie, to jest dopiero początek" - powiedział Duda. "W tygodniu po świętach spotyka się sztab protestacyjny, chociaż sytuacja jest dynamiczna i zobaczymy jak będzie" - zaznaczył.

"Najważniejsze jest dla nas to, że pobudziliśmy wśród społeczeństwa tę ochotę do buntu" - mówił. "Zobaczymy co się stanie, jeśli rzeczywiści platforma i PSL spoliczkuje te 2 miliony Polaków. Wtedy zastanowimy się co dalej robić" - powiedział. "Jutro dla nas nic się nie kończy, jutro dla nas wszystko się zaczyna" - dodał.

Związkowcy z NSZZ "Solidarność" kontynuują w czwartek na skwerze przed Sejmem protest przeciw podniesieniu wieku emerytalnego. Zostaną przed Sejmem do piątku, gdy Izba będzie omawiała poparty przez 2 mln obywateli wniosek Solidarności o referendum ws. reformy emerytalnej.

Duda przyszedł do protestujących po spotkaniu z marszałek Sejmu i oficjalnym ogłoszeniu, że koalicja porozumiała się w sprawie reformy emerytalnej. Odnosząc się do konferencji premiera i wicepremiera powiedział, że od dziś "słowo kompromis powinno znaczyć oszustwo - tak to trzeba powiedzieć o tym zgniłym kompromisie". "Gdyby nie nasze działania dotyczące wniosku o referendum, to oni by się tak nie sprężali i mieli czas na dogadanie pewnych spraw" - ocenił.

"To skandaliczne, że dogadali się przed piątkiem, tylko dlatego, żeby nasz wniosek o referendum obalić. Tak się mobilizują posłowie, których wybiera naród, przeciw swojemu narodowi" - mówił Duda do protestujących. "Myślałem, że nie dożyję takich czasów. Tak oni się mobilizują, żeby przegłosować wniosek 2 milionów ludzi i jeszcze się szczycą tą mobilizacją przeciw narodowi" - podkreślił.

Duda przypomniał, że nie taki projekt był konsultowany w Komisji Trójstronnej. "Są poprawki po konsultacjach związkowych, ale w tym przypadku wszystko zostało wywrócone do góry nogami. Najważniejsze rzeczy, które powinny zostać skonsultowane ze stroną społeczną, będą już poza nami" - podkreślił.

Przewodniczący nie chciał oceniać szczegółów dotyczących "tego zgniłego kompromisu, bo to żenujące". "Od 1999 roku mamy system odprowadzania składek, mamy emerytury kapitałowe, a oni robią łaskę mówiąc, że mężczyzna w wieku 65 lat będzie mógł odejść na emeryturę cząstkowa i dostanie 30 proc. swojego kapitału" - powiedział przewodniczący "S".

Przypomniał, że według ustawy, która obecnie obowiązuje, w wieku 65 lat można przejść na emeryturę i odejść z tym, ile zostało uzbierane. "To hipokryzja" - ocenił kompromisową propozycję Duda.

"Liczą, że ta emerytura wyniesie 700-800 zł, ale liczą od przeciętnego wynagrodzenia, a która kobieta takie ma? Średnio w Polsce kobiety zarabiają ok. 2,5 tys. zł, a ile zarabia kasjerka w hipermarkecie, czy większość ludzi pracuje na poziomie minimalnego wynagrodzenia. Niech od tego policzą te 30 proc., które będzie dla przyszłego emeryta" - mówił protestującym szef związku.

"To jest chytrze pomyślane, bo gdyby kobieta lub mężczyzna w tym wieku stracił pracę, to musiałyby zapłacić urzędy pracy, a tak człowiek z własnego kapitału zapłaci" - mówił. "A rząd, będzie 70 proc. trzymał i modlił się, żebyście nie dożyli do tych 67 lat - czyli praca aż do śmierci" - tłumaczył. "Na to godzić się nie możemy" - dodał.

Duda w Sejmie spotkał się z marszałek Sejmu Ewą Kopacz. Spotkanie dotyczyło technicznych spraw związanych z piątkową debatą w sprawie wniosku o referendum. To Duda przedstawi wniosek Sejmowi. "Marszałek prosiła, żeby debata była merytoryczna. Powiedziałem, że my działamy merytorycznie, a nie populistycznie, jak politycy" - relacjonował protestującym przed Sejmem.

Poinformował, że w imieniu Platformy w debacie nad wnioskiem o referendum wystąpi premier Donald Tusk, a w imieniu PiS Jarosław Kaczyński. "Po debacie będziemy chcieli przyjść do was razem z prezesem Kaczyńskim, a potem wrócimy na pytania i odpowiedzi" - powiedział.

Przed Sejmem ok. godz. 14 zmieniły się prowadzące protest regiony Solidarności. Od Mazowsza protest przejęła małopolska Solidarność. Protest "S" w stolicy przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego trwa od poniedziałku. Wcześniej związkowcy protestowali przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Jak poinformował w czwartek premier podczas konferencji prasowej, emerytury częściowe będą obliczane na podstawie 50 proc. wypracowanej emerytury i będzie można je łączyć z pracą. (PAP)

ago/ mki/ jbr/