W ciągu ostatnich dziesięciu lat Chiny zmieniły się z "fabryki świata" w jeden z globalnych ośrodków designu, w którym powstają nie tylko przedmioty, ale również ich projekty. Przedstawicielstwa w Chinach mają największe światowe marki odzieżowe i obuwnicze, które wolą zatrudniać projektantów będących na miejscu.

"Tutaj jest kuchnia, tu się gotuje. Tutaj wszystko powstaje, dlatego o pracę jest tu o wiele łatwiej niż w Europie" - powiedziała PAP polska projektantka butów Barbara Gerka, która pracuje w Kantonie dla międzynarodowej hurtowni obuwniczej. Jak dodała, tylko najwięksi światowi projektanci mogą sobie pozwolić na to, by mieszkać daleko od fabryk - w Mediolanie, Paryżu czy Los Angeles.

Chociaż projektanci z zewnątrz przeważnie pracują w Chinach dla dużych międzynarodowych firm, zagranicznych talentów zaczęli szukać również lokalni producenci. "Ostatnio proponowali mi pracę dla powstającej chińskiej marki butów. Ta fabryka produkuje dużo dla międzynarodowych firm, dzięki czemu dorobiła się dużych pieniędzy i teraz chce zatrudnić projektanta z zewnątrz, by wystartować z własną marką butów na rynku chińskim, po jakimś czasie wprowadzić ją do Hongkongu, a potem na cały świat" - powiedziała projektantka.

Pracodawcy preferują projektantów z zewnątrz, bo mają oni lepsze wyczucie stylu i estetyki, a obecność zagranicznych designerów robi większe wrażenie na potencjalnych klientach. "Jesteśmy w stanie zauważyć każdą drobną rzecz, która nie pasuje do reszty, potrafimy dobierać kolory. Chińczycy posiadają raczej zdolności manualne. Potrafią wykonać świetną plecionkę, ale nie są w stanie zaprojektować czegoś od zera, od pomysłu. Poza tym często kopiują od innych" - ocenia Gerka.

Bardzo dobrą reputacją cieszą się europejskie, w tym również polskie szkoły artystyczne. "Uczelnie takie jak warszawska Akademia Sztuk Pięknych są znane na całym świecie, również w Chinach. Jeżeli ktoś szuka dobrego projektanta, z pewnością będzie patrzył na to, jaką szkołę skończyli kandydaci" - mówi projektantka.

Duży popyt to szansa na rozwój dla młodych polskich twórców, którzy mogą mieć trudności ze znalezieniem pracy w Europie. "Młodzi projektanci, którzy mają już jakieś doświadczenie z Polski, wysyłając do Chin swoje CV i zebrane podczas studiów portfolio mogą liczyć na to, że pracodawcy się do nich odezwą. W Chinach bardzo wiele firm poszukuje Europejczyków" - wyjaśniła Gerka. Zaznaczyła przy tym, że doświadczenie zdobyte w Chinach znacznie ułatwia dalszy rozwój kariery w innych krajach.

Dotyczy to nie tylko projektantów ubrań i obuwia, ale również przedstawicieli innych dziedzin designu: grafików komputerowych, twórców stron internetowych, specjalistów od animacji i architektów. "W ostatnim czasie do Chin przyjeżdża bardzo wielu architektów z Europy, głównie z Włoch i Hiszpanii. Z powodu kryzysu finansowego w Europie nie realizuje się zbyt wielu projektów, dlatego nie mogą oni znaleźć pracy w swoich krajach" - wyjaśnił PAP rekruter z organizacji pozarządowej Fanfan International Education Studio Zhu Yucheng, który każdego roku ułatwia znalezienie pracy lub stażu w Chinach ponad stu architektom z całego świata.

Europejskich designerów przyciąga do Chin nie tylko łatwość znalezienia pracy i możliwości rozwoju, ale również atrakcyjne zarobki, często wielokrotnie wyższe od tego, na co mogliby liczyć w swoich krajach. "W Polsce stawki dla projektantów spadły nisko. Czołowe polskie firmy obuwnicze proponowały mi po 2-2,5 tys. złotych na miesiąc za pracę na pełny etat. Tutaj projektant z dwu-trzyletnim stażem jest w stanie +wyciągnąć+ 4 tys. dolarów (prawie 13,5 tys. zł) miesięcznie" - powiedziała Gerka.

Od kandydatów na stanowiska projektantów, grafików czy architektów nie jest przeważnie wymagana znajomość języka chińskiego. Pracodawcy często umożliwiają też składanie aplikacji przez internet. W takiej sytuacji do Chin można wyjechać już po zawarciu umowy.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

and/ awl/ kar/