Akcja ta - jak powiedział PAP rzecznik SLD Dariusz Joński - będzie prowadzona przez wszystkich parlamentarzystów i liderów SLD w całym kraju. "Chcemy w tym czasie odbyć kilkaset spotkań z rolnikami" - dodał rzecznik Sojuszu.

Na ulotce znajduje się wizerunek ministra rolnictwa Marka Sawickiego, który mówi: "szanuję biznesmenów, nie frajerów" oraz napis: "nie jesteś frajerem, nie głosuj na PSL. Są tam również informacje m.in. o tym, że "ceny owoców, warzyw i innych produktów rolnych spadły o ponad 60 proc., a dla polskiego rolnika praca w gospodarstwie rolnym przestaje być opłacalna". "Jak do tego doszło? Wszystkiemu winna jest fatalna polityka rządów PO i PSL. Zwłaszcza wobec kryzysu na Ukrainie i rosyjskiego embarga na polskie produkty rolne!" - czytamy na ulotce.

SLD przedstawia tam również swe główne postulaty dla rolnictwa m.in.: rekompensaty dla rolników objętych rosyjskim embargiem, umorzenie podatku gruntowego za 2015 rok dla rolników objętych, więcej kredytów preferencyjnych dla rolników i sadowników, a także zwiększenie rent i emerytur z KRUS o 200 zł.

Akcja ulotkowa to pokłosie wypowiedzi ministra Sawickiego, który w wywiadzie dla portalu mPolska24.pl pytany, co z rolnikami, którzy za 12 groszy za kilogram w skupie muszą sprzedawać jabłka przemysłowe odparł: "Są frajerami. Ja szanuję biznesmanów, a nie frajerów. Jeśli zaproponowaliśmy już w połowie sierpnia instrument wycofania z rynku, w którym za jabłka proponujemy 27 groszy, a frajerzy wiozą jabłka na przetwórstwo po 12-14 groszy ich wybór. Wolny kraj, demokracja".

W późniejszej rozmowie z PAP Sawicki zapewnił, że nie chciał obrazić rolników, a jedynie zwrócić ich uwagę, że sprzedają jabłka ze bezcen. Ocenił, że z perspektywy kilku dni uważa, że niepotrzebnie w udzielonym wywiadzie użył słowa "frajerzy".

To już kolejna akcja Sojuszu w trakcie wyborczej kampanii samorządowej skierowana do rolników; w ubiegłym tygodniu SLD zorganizował w stolicy mazowiecki Kongres Rolników. Poseł Sojuszu zasiadający w sejmowej komisji rolnictwa Cezary Olejniczak, pytany czy rolnictwo i krytyka PSL to pomysł Sojuszu na kampanię, odparł: "PSL odpowiada za polskie rolnictwo już 7 lat, minister Sawicki praktycznie 6 lat - z małą przerwą, gdy był pan minister Kalemba. PSL ponosi pełną odpowiedzialność za to, co się dzieje, a dzieje sie źle".

Zdaniem Olejniczaka, "po tym, jak minister nazwał rolników frajerami, trzeba o tym głośno mówić, że polski rolnik nie jest frajerem".

Z kolei poseł PSL Stanisław Żelichowski pytany przez PAP o akcję ulotkową Sojuszu, odparł, że "każda partia może robić wszystko, co chce by wybory wygrać i SLD tak robi". "Z tego powodu nie można mieć do nich pretensji. Natomiast z drugiej strony rolnik potrafi odróżnić ziarno od plew, (...) nie sądzę, by się dał nabrać na plewy SLD-owskie i zagłosował na nich" - powiedział polityk Stronnictwa. Dlatego - jak dodał - nie sądzi, by akcja Sojuszu była groźna dla PSL.

Dr Jarosław Flis, socjolog z UJ, stwierdził w rozmowie z PAP, że "jest kampania wyborcza, dlatego prowadzą partie tego typu rzeczy, wykorzystują potknięcia rywali, to zupełnie naturalne". Zaznaczył też, że akcja Sojuszu wskazuje, że PSL nie ma monopolu na elektorat wiejski.

Z kolei dr Rafał Chwedoruk, politolog z UW zaznaczył, że w mniejszych miejscowościach i na wsi lewicowość w kwestiach gospodarczych jest zdecydowanie silniejsza niż w większych miastach. "Po drugie, wśród wyborców SLD czynnikiem w największym stopniu ich spajającym jest odmienny stosunek od elektoratów innych partii do przeszłości Polski. Jedyny elektorat, który miał tu podobne poglądy, to właśnie elektorat PSL" - powiedział Chwedoruk PAP.

Pytanie - jak zaznaczył politolog - "czy Sojusz nie stracił kilku lat na różnego rodzaju eksperymenty, wolty programowe". "Natomiast niewątpliwie jest to dla Sojuszu większa szansa niż próby poszukiwania elektoratu po drugiej stronie społecznego spektrum - na poziomie wielkich miast" - ocenił Chwedoruk.(PAP)