Stanowisko Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przekazała we wtorek PAP rzeczniczka wojewody Bożenna Ulewicz.

Usunięcia stojącego na skwerze przy ul. Bartoszyckiej pomnika wdzięczności Armii Czerwonej domagali się przedstawiciele związków kombatanckich AK oraz środowisk konserwatywnych i narodowych. Pod petycją o likwidację monumentu wzniesionego "na cześć okupanta sowieckiego", skierowaną przed dwoma miesiącami do rady miasta, podpisało się ponad 500 osób. Wcześniej protestujący organizowali przy pomniku pikiety pod hasłem "Bolszewika goń z pomnika".

Władze miejskie Lidzbarka Warmińskiego wystąpiły do wojewody warmińsko-mazurskiego o zgodę na demontaż i przeniesienie pomnika żołnierzy radzieckich na miejscowy cmentarz wojenny.

W odpowiedzi na pismo wojewody warmińsko-mazurskiego ws. możliwości przeniesienia pomnika na cmentarz żołnierzy radzieckich, sekretarz Rady Andrzej Kunert napisał, że "kwestia obiektów symbolicznych poświęconych żołnierzom Armii Czerwonej i ich statusu w kontekście umowy między rządem RP a rządem Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji sporządzonej w Krakowie 22 lutego 1994 roku, stała się tematem rozmów w 2015 rokiem między Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa a Ministerstwem Spraw Zagranicznych".

Jak dalej napisano w piśmie "w jej wyniku MSZ dokonał nowej wykładni umowy, na podstawie której ma ona zastosowanie jedynie do rosyjskich/ sowieckich miejsc pochówku a nie wobec obiektów mieszczących się poza obrębem cmentarzy wojennych lub obiektów nie kryjących szczątków ludzkich".

"Tym samym przyszłość wspomnianego upamiętnienia powinna być rozstrzygnięta jedynie na podstawie prawa wewnętrznego Rzeczpospolitej Polskiej. W opinii Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przedmiotowy obiekt powinien zostać rozebrany. Za powyższym rozwiązaniem przemawia nie tylko zły stan budowli, który zagraża bezpieczeństwu osób przebywających w jego pobliżu ale również fakt, że stanowi on pozostałość propagandowej działalności władz Polski Ludowej"- głosi stanowisko Rady.

Jak podkreślono w uzasadnieniu "pomnik z założenia ma zachowywać dla obecnych i przyszłych pokoleń pamięć o ważnym wydarzeniu, miejscu lub postaci w dziejach danego kraju i narodu. W przypadku tak zwanych +pomników wdzięczności+ dla Armii Czerwonej brak przesłanek przemawiających za ich pozostawieniem albowiem Armia Czerwona jako siła zbrojna totalitarnego państwa nie przyniosła Polsce upragnionej wolności i suwerenności lecz ponowne zniewolenie".

"Rada Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa uważa, że szacunkiem powinny być otaczane cmentarze żołnierzy Armii Czerwonej i w ten sposób państwo polskie w należny sposób będzie mogło oddawać cześć żołnierzom, którzy stracili życie w walkach z okupantem niemieckim na terytorium Polski" - napisał sekretarz Rady Andrzej Kunert.

Burmistrz Lidzbarka Warmińskiego Jacek Wiśniowski podkreślił w rozmowie z PAP, że "jest nieco zaskoczony stanowiskiem Rady, ponieważ był przygotowany na decyzję o przeniesieniu pomnika na cmentarz".

Jeszcze nie dostaliśmy pisma Rady, ale gdy tylko je dostaniemy, zasięgniemy opinii w sprawie dalszych procedur związanych z rozbiórką pomnika - podkreślił burmistrz.

Wzniesiony 1949 r. pomnik wdzięczności Armii Czerwonej stoi na skwerze przy drodze krajowej nr 51, prowadzącej do polsko-rosyjskiego przejścia granicznego w Bezledach. Po 1989 r. zdemontowano z niego czerwone gwiazdy i inne sowieckie symbole. Pozostała betonowa iglica i posąg czerwonoarmistów w pozie batalistycznej. Ponieważ monument jest w ruinie, ze względów bezpieczeństwa został ogrodzony siatką.

Władze miejskie chciały przenieść obiekt na miejscowy cmentarz wojenny, na którym spoczywa ponad 1,9 tys. żołnierzy radzieckich poległych w 1945 r. podczas walk w Prusach Wschodnich.

To druga inicjatywa samorządu z Warmii i Mazur dotycząca przeniesienia lub rozbiórki pomnika poświęconego Armii Czerwonej. Pierwszym przeznaczonym do rozbiórki był pomnik gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie. We wrześniu ub. roku zdemontowano z monumentu metalowe popiersie sowieckiego generała.

Decyzje lokalnych samorządów o likwidacji lub przenoszeniu tzw. pomników wdzięczności Armii Czerwonej za każdym razem budzą ostre reakcje Rosji, która twierdzi, że narusza to międzyrządową umowę z 1994 r. o grobach i miejscach pamięci.

W ocenie strony polskiej umowa z Rosją odnosi się jedynie do cmentarzy i miejsc pochówku. Natomiast "symboliczne pomniki sowieckie", gdzie nikt nie jest pochowany, znajdują się w gestii władz lokalnych i zgodnie z określonymi procedurami można je demontować. (PAP)