Spółka argumentuje, że nie wypłaciła pracownikom śląskiego zakładu wynagrodzeń, ponieważ marszałek zaprzestał regulowania należności za wykonywane przewozy. Marszałek ocenia, że to manipulacja, ponieważ spółka nie chce aneksować stosownej umowy na przewozy. Mimo to samorząd przelał niedawno spółce pewną transzę należności, które z takiej umowy wynikałyby.

W czerwcu zarząd woj. śląskiego zdecydował o powierzeniu swojej spółce Koleje Śląskie wszystkich przewozów kolejowych w regionie; Przewozy Regionalne mają tam jeździć do grudniowej zmiany rozkładu jazdy. W reakcji zarząd PR poinformował o likwidacji w tym terminie swojego śląskiego zakładu i zwolnieniu większości z 1874 pracujących tam wówczas osób – obecnie śląski zakład zatrudnia ok. 1460 pracowników.

O niewypłaceniu w terminie wynagrodzeń w śląskim zakładzie PR zaalarmowały w czwartek media związki zawodowe. Jak przekazał szef Solidarności w zakładzie Mariusz Samek, kierownictwo spółki oświadczyło, że marszałek zalega z płatnościami na rzecz PR i póki ich nie ureguluje, wypłat dla załogi nie będzie.

Potwierdziła to rzeczniczka Przewozów Regionalnych Katarzyna Mirowska. „W związku z tym, że urząd marszałkowski woj. śląskiego zaprzestał regulowania należności za wykonywane usługi w zakresie realizacji kolejowych przewozów regionalnych (…), spółka nie posiada środków finansowych pozwalających na dokonanie pracownikom śląskiego zakładu (…) wypłaty wynagrodzeń za wrzesień 2012 r.” – powiedziała PAP.

Rzeczniczka zaznaczyła, że mimo wpłacenia we wrześniu przez marszałka 9 mln zł, obecne zobowiązania samorządu woj. śląskiego wobec PR przekraczają 26 mln zł. To opłata za już wykonane usługi oraz zaliczka na bieżący okres. „To dla nas bardzo trudna sytuacja, bo dotyczy naszych pracowników. Dlatego jeżeli urząd marszałkowski przeleje nam środki, wówczas pensje naszym pracownikom zostaną niezwłocznie wypłacone” – zapewniła Mirowska.

Marszałek woj. śląskiego Adam Matusiewicz określił stanowisko PR, jako „manipulację”. W rozmowie z PAP wskazał, że spółka nie chce podpisać z zarządem woj. śląskiego okresowej umowy na wykonywanie przewozów. Termin ostatniej upłynął z końcem maja, a kolejna – na okres do 8 grudnia – nie została dotąd aneksowana. „Mimo to parę dni temu przelaliśmy kwotę 9 mln zł, co nawiasem mówiąc było gestem dobrej woli w kontekście pracowników” – zaznaczył Matusiewicz.

Marszałek dodał, że ze środowego spotkania Rady Nadzorczej PR wynika, że spółka ma pieniądze na wypłaty. „My cały czas deklarujemy gotowość podpisania umowy aneksującej, a zarząd PR, wiedząc, jaka jest sytuacja, próbuje w tę sytuację negocjacyjną wtłoczyć pracowników i wywrzeć na nas jakąś dodatkową presję” – podkreślił Matusiewicz.

Związkowcy podkreślają, że pracownicy są wściekli i jednocześnie czują się bezradni. „To skandal, że do rozgrywek pomiędzy panią prezes spółki a marszałkiem wykorzystywani są ci najsłabsi, czyli pracownicy” – powiedział Samek.

Związkowcy rozważają dalsze działania. Poinformowali już Państwową Inspekcję Pracy i rozpoczęli spór zbiorowy. „Sytuacja jest tak napięta, że obawiamy, że może nawet dojść do spontanicznego strajku i zatrzymania pociągów w regionie” – podkreślił szef Solidarności w śląskim zakładzie PR.

Od czasu decyzji o likwidacji tego zakładu część załogi znalazła pracę w innych spółkach kolejowych, część uczestniczy w rekrutacji do Kolei Śląskich.

Inny program – negocjowany z Wojewódzkim Urzędem Pracy w Katowicach i urzędem marszałkowskim - miałby objąć kolejną grupę osób. 1 października powołano też zespół roboczy, który ma monitorować problemy pracowników śląskiego zakładu w poszukiwaniu nowej pracy. W rozwiązywaniu tych problemów mają pomagać powiatowe urzędy pracy. (PAP)

mtb/ mki/ jra/