Komisarz wyborcza w Warszawie postanowiła we wtorek, że referendum w sprawie odwołania prezydent miasta przed upływem kadencji odbędzie się 13 października. Wnioskodawcą w tej sprawie była Warszawska Wspólnota Samorządowa.

Na środowej konferencji prasowej lider WWS, burmistrz Ursynowa Guział powiedział, że chce debatować z Gronkiewicz-Waltz o tym "dlaczego tak wielkie miała plany, a tak niewiele zrealizowała".

"Pani prezydent niech przygotuje się do debaty o Warszawie, z wiedzy o Warszawie, bowiem po tych pierwszych dniach września konieczna jest debata o Warszawie. Debata bezpośrednio z panią prezydent, a nie, jak dotychczas, z urzędnikami średniego szczebla. Pani prezydent była wybrana bezpośrednio i bezpośrednio chcemy wyzwać ją na debatę" - powiedział.

Ocenił, że na pewno musi dojść do debaty "jeden na jeden", bo Gronkiewicz-Waltz "jest winna warszawiakom, żeby bezpośrednio przed referendum wytłumaczyła się z tego, co zrobiła złego dla Warszawy i powiedziała o tym, co - jej zdaniem - zrobiła dobrego".

Pytany o propozycję Guziała rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk powiedział, że tego typu debaty odbywają się przed wyborami, a te zaplanowane są na koniec przyszłego roku. "Zapewne kandydujący w tych wyborach będą też brać udział w rożnego rodzaju debatach" - dodał.

Zaznaczył, że Gronkiewicz-Waltz wciąż bierze udział w różnych debatach z mieszkańcami. W ostatnim czasie były to debaty na temat bezpieczeństwa we wszystkich 18 dzielnicach miasta, w pierwszym półroczu br. - na temat wizji Warszawy, a obecnie prezydent spotyka się z mieszkańcami, których informuje o ustawie śmieciowej. "Na żadnej z tych debat burmistrza Ursynowa nie było" - powiedział.

Guział ocenił, że w referendum weźmie udział ok. 500 tys. osób. "To wynika z faktu, że prawie ćwierć miliona warszawiaków się podpisało (prawidłowo oddanych głosów było ok. 166 tys. - PAP). Każda z nich ma kogoś bliskiego - męża, żonę, wnuka, dziadka, znajomych, których przekona" - powiedział.

Lider WWS zapowiedział też zaskarżenie do sądu decyzji rady miasta o nieprzeprowadzaniu przedterminowych wyborów po ewentualnym odwołaniu Gronkiewicz-Waltz. W jego ocenie ustawowy zapis mówiący o tym, że rada może zdecydować, że takich wyborów nie będzie, gdyby miały się one odbyć w terminie krótszym niż 12 miesięcy do końca kadencji (a ta upływa 21 listopada przyszłego roku), nie dotyczy przypadku odwołania prezydenta w wyniku referendum.

Odmiennego zdania jest jednak Państwowa Komisja Wyborcza. W przesłanej PAP informacji ekspert zespołu prawnego i organizacji wyborów Krajowego Biura Wyborczego Lech Gajzler napisał, że w ocenie PKW uprawnienie to przysługuje radzie gminy również w przypadku odwołania w drodze referendum.

"W tej sytuacji rada gminy może podjąć uchwałę o nieprzeprowadzaniu wyborów w terminie 30 dni od ogłoszenia wyników referendum w wojewódzkim dzienniku urzędowym" - napisał. Zastrzegł jednak, że opinia ta nie ma charakteru wiążącego, gdyż kompetencje do zarządzenia wyborów przedterminowych prezydenta nie należą do Komisji, lecz do premiera.

Na pytanie o to, kto będzie kandydatem WWS w ewentualnych wyborach, Guział powiedział, że "Warszawa jest miastem, które na pewno ma wśród swoich mieszkańców osoby godne, żeby pełnić tę funkcję".

Pytany przez dziennikarzy o to, jaka byłaby jego pierwsza decyzja, gdyby to on przejął władzę w stolicy, Guział powiedział: "Dementuję ochotę przejęcia przeze mnie władzy. Doskonale czuję się, jako burmistrz Ursynowa".

Obecna na konferencji b. mazowiecka konserwator zabytków Barbara Jezierska krytykowała Gronkiewicz-Waltz za brak wizji dot. zagospodarowania przestrzennego Warszawy. Według niej świadczą o tym m.in. brak ustawy reprywatyzacyjnej, brak programu rewitalizacji oraz niszczenie zabytków Pragi, a także niedostateczne korzystanie z funduszy unijnych na ochronę dziedzictwa kulturowego.

Guział zapowiedział też, że w środę spotka się z przewodniczącym OPZZ Janem Guzem, by rozmawiać m.in. o planowanych na wrzesień protestach związkowców w Warszawie.

"Pani prezydent nie rozmawia ze związkami zawodowymi w spółkach miejskich, nie rozmawia z przewodniczącym (Solidarności) Dudą, z przewodniczącym Guzem. My zdecydowaliśmy, że porozmawiamy z nimi, żeby te protesty, słuszne, ale były jak najmniej uciążliwe dla warszawiaków" - dodał.

Referendum będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze odwoływanego organu. W wyborach w 2010 r., w których zwyciężyła Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział 649 049 osób. Oznacza to, że referendum w sprawie jej odwołania będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 389 tys. 430 osób.