Informację o przedstawieniu zarzutów organizatorowi procederu i siedmiu innym osobom przekazała w piątek katowicka prokuratura okręgowa i Urząd Kontroli Skarbowej, którego inspektorzy w związku z tą sprawą razem z CBA przeprowadzili w czwartek w całej Polsce ponad 100 kontroli.

Marta Zawada-Dybek z prowadzącej śledztwo katowickiej prokuratury powiedziała podczas piątkowej konferencji prasowej, że do wyłudzania podatku VAT dochodziło w latach 2010-15. Głównym organizatorem przestępstwa był 60-letni dziś mieszkaniec Dąbrowy Górniczej. Wystawił on fikcyjne faktury – na przeróżne towary i usługi - opiewające na dziesiątki milionów zł.

„W zasadniczej części były to faktury służące do wyłudzania podatku VAT, czyli zaniżania podatku należnego do zapłaty, ale w niektórych przypadkach były to też faktury służące innym celom. W śledztwie mamy wątek dotyczący wyłudzenia prawie 2 mln zł z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. W tym przypadku wystawiane faktury były podstawą uruchomienia pożyczki celowej na rzecz innego podmiotu” - powiedziała prok. Marta Zawada-Dybek.

Faktury służyły także potwierdzeniu legalności transakcji. Dla zalegalizowania transakcji przelewane były pieniądze przez rachunki bankowe. Chodzi o 40 mln zł.

Jak zaznacza UKS, mężczyzna wystawiający fałszywe faktury nie prowadził żadnej działalności gospodarczej - jego firma nie była zarejestrowanym podatnikiem - posługiwał się sfałszowanych numerem NIP i zmyślonym adresem. Stąd nie od razu UKS wpadł na jego trop.

Dyrektor katowickiego UKS Sylwia Kobyłkiewicz, zaznaczyła, że sprawa ma charakter rozwojowy. Na razie mowa o wyłudzeniach podatku VAT, ale zostanie też zbadane wyłudzanie podatku dochodowego. „Kwota wyłudzeń może urosnąć dwukrotnie” - wskazała.

W związku z toczącym się śledztwem w czwartek aparat skarbowy przeprowadził kilkadziesiąt przeszukań w całym kraju, w niektórych z nich brało udział CBA. U beneficjentów „lewych” faktur wszczęto ponad 100 kontroli skarbowych. (PAP)