"Fundamenty makroekonomiczne polskiej gospodarki nie uzasadniają obecnego osłabienia złotego" - powiedział PAP Kotecki.

Około godz. 12.45 za euro trzeba było zapłacić 4,34 zł, za dolara 3,18 zł, a za franka szwajcarskiego 3,61 zł.

Na otwarciu główne giełdy w Europie zanotowały wzrosty: niemiecki DAX o 1,71 proc., francuski CAC 40 o 1,15 proc., a brytyjski FTSE 100 o 0,82 proc. Notowania warszawskiego indeksu blue chipów rozpoczęły się od wzrostu o 1,37 proc. Po godz. 12.45 WIG20 zyskał 0,50 proc., natomiast traciły indeksy europejskie: DAX o 0,83 proc., CAC40 o 1,56 proc., a FTSE 100 o 0,90 proc.

Analityk rynku walutowego BGŻ Piotr Popławski podkreślił, że osłabienie złotego nie jest zaskoczeniem. "Inwestorzy cały czas obawiają się, że Grecja może zbankrutować w niedługim czasie. Do tego typu przypuszczeń zachęciły ich spekulacje, że Niemcy przygotowują własny plan, jak sobie radzić w takiej ewentualności. To z punktu widzenia inwestorów oznacza, że nie ma porozumienia w strefie euro, pewnie pomiędzy Francją a Niemcami" - wyjaśnił.

Popławski dodał, że również dolar i euro tracą, bo inwestorzy są rozczarowani rozwojem sytuacji w Grecji. Jego zdaniem, inwestorzy w dalszym ciągu traktują franka szwajcarskiego jako bezpieczną walutę. "Jego umocnienie wobec euro hamuje zapowiedź Szwajcarskiego Banku Narodowego do interwencji na rynku walutowym" - zaznaczył.

Podobnego zdania jest główny ekonomista X-Trade Brokers Przemysław Kwiecień. Ocenił, że nerwowa sytuacja na rynku walut i akcji to efekt niepewności w sprawie greckiego długu. "Inwestorów najbardziej niepokoi fakt, iż nie ma konkretnych rozmów i działań pomiędzy Grecją a na przykład Francją i Niemcami, by wypracować rozwiązanie mogące odsunąć widmo niekontrolowanego bankructwa Grecji" - powiedział Kwiecień.

"Wydaje się, że na rynku ukształtował się konsensus, że Grecja nie będzie w stanie spłacić zadłużenia. Więc jakiś rodzaj niewypłacalności jest nieunikniony. Pytanie, jak będzie przebiegał proces wdrażania w życie takiej niewypłacalności. Czy będzie to oparte na porozumieniu, dzięki któremu część długu Grecji zostanie umorzona, ale kraj ten będzie kontynuował reformy i być może dostanie pieniądze na bieżące funkcjonowanie. Czy też nie dojdzie do porozumienia, Grecja nie otrzyma kolejnej transzy pomocy, przestanie spłacać długi, a zachodnie rządy ograniczą się jedynie do wsparcia swoich banków" - dodał główny ekonomista X-Trade Brokers.

Według Kwietnia, w zależności od rozwoju sytuacji w Grecji, potoczą się notowania złotego. "Polski złoty jest bardzo uzależniony od nastrojów w Europie" - podkreślił.

"Rynek może dopisywać sobie czarne scenariusze, że w przypadku szczególnie niekontrolowanego bankructwa Grecji, na skutek którego ucierpiałby europejski system bankowy, również polskie banki mogą mieć pewne kłopoty na przykład z płynnością w walutach obcych. O tym się nie mówi wiele. Jednak to jest główna z przyczyn, dla których złoty w ostatnich dniach jest taki słaby" - ocenił Kwiecień. (PAP)