"Uważam, że fundamenty polskiej gospodarki są silne. Kurs złotego raczej reaguje na to, co dzieje się na świecie i nie widzę uzasadnienia dla tego kursu, ale oczywiście nie będę prognozował" - podkreślił Rostowski na konferencji prasowej we Wrocławiu.

"Nie widzę żadnych zagrożeń dla stabilności Polski wynikających z jakiegoś kursu, oczywiście poza zagrożeniem inflacyjnym, które jest potencjalnym (zagrożeniem - PAP), jeżeli byłaby jakaś ostra deprecjacja. Tego świadomi są wszyscy analitycy, że taki mechanizm potencjalnie zawsze istnieje i jest to także uwzględnione w strategii polityki pieniężnej Rady Polityki Pieniężnej" - oświadczył minister finansów.

Rostowski przyjechał w czwartek do Wrocławia, gdzie w piątek rozpocznie się nieformalne spotkanie ministrów finansów i prezesów banków centralnych UE.

Jednym z głównych tematów spotkania będzie obecna sytuacja finansowa w Grecji. Rostowski podkreślił, że UE pracuje obecnie bardzo intensywnie nad tym, aby nie doszło do niekontrolowanej, chaotycznej niewypłacalności Grecji.

"W tej kwestii potrzebna jest solidarność ze strony bogatszych krajów i odpowiedzialność ze strony krajów, które pomoc otrzymują. Musimy znaleźć rozwiązanie, które pozwoli Grecji przy niezmniejszonym wysiłku reformatorskim, z jednej strony zwiększyć efektywność gospodarki, a z drugiej strony tak rozwiązać problem struktury wysokości oprocentowania długu, żeby kraj ten wyszedł z pułapki zagrożenia" - tłumaczył minister.

Rostowski podkreślił, że Grecja musi przeprowadzić reformy, a Europa musi w tym pomóc, ponieważ "gdyby się to nie udało z powodu egoizmu jednej albo drugiej strony, to efekty byłyby groźne dla strefy Euro i Europy".

Minister przyznał także, że bardzo cieszy go fakt podtrzymania przez KE prognozy wzrostu gospodarczego na poziomie 4 proc w 2001 r. Dodał, że gdyby nie zagrożenia zewnętrzne, to można byłoby zastanawiać się nad podwyższeniem tej prognozy.

W opublikowanych w czwartek prognozach KE podtrzymała, że wzrost gospodarczy w Polsce w 2011 r. wyniesie 4 proc. wobec 3,8 proc. w 2010 r. KE przewiduje jednak pogorszenie sytuacji w drugiej połowie roku z powodu słabnącej kondycji gospodarki Unii Europejskiej i światowej. W trzecim i czwartym kwartale wzrost polskiego PKB spadnie według niej do 0,6 i 0,5 proc. wobec wzrostu o 1,1 proc. w pierwszym kwartale.

"Bardzo się cieszę, że Komisja Europejska podtrzymuje tę prognozę wzrostu gospodarczego na 2011 rok. (na poziomie) 4 proc." - podkreślił szef resortu finansów na czwartkowej konferencji prasowej we Wrocławiu. Ocenił, że jest ona bardziej optymistyczna niż rządowa prognoza z początku roku.

"Wszyscy są świadomi i spowolnienia, które następuje w gospodarce światowej, i zagrożeń, które płyną z kryzysu w strefie euro. Wobec tego, ta prognoza na 2011 utrzymana na poziomie 4 proc. potwierdza to, co już mówiłem, że gdyby nie zagrożenia płynące z zewnątrz, to po wynikach za pierwszy kwartał, a szczególnie za drugi, byśmy raczej zastanawiali się nad podwyższeniem prognozy na ten i przyszły rok" - zaznaczył.(PAP)