Główny Urząd Statystyczny poinformował we wtorek, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w sierpniu wzrosły o 4,3 proc. w stosunku do sierpnia 2010 roku, a w porównaniu z lipcem 2011 r. nie zmieniły się.

Ekonomiści ankietowani przez PAP szacowali, że w ujęciu dwunastomiesięcznym ceny towarów i usług wzrosły w sierpniu o 4,1 proc., natomiast w porównaniu z poprzednim miesiącem spadły o 0,3 proc.

Wicepremier podkreślił na wtorkowej konferencji prasowej, że inflacja na poziomie 3-4 proc. nie wpływa niekorzystnie na perspektywy rozwoju. "Gdyby to było wyraźnie powyżej 4 proc., wtedy jest ryzyko" - zaznaczył.

Według Pawlaka, trzeba brać pod uwagę wpływ zewnętrznych impulsów, takich jak ceny ropy, żywności wynikające z notowań na rynkach międzynarodowych, oraz czynników krajowych.

Wicepremier zaznaczył, że w czerwcu dynamika wzrostu płac była mniejsza niż wzrost inflacji, co oznacza, że nie ma krajowych impulsów, które by tę inflację zwiększały.

"Dzisiaj na ceny energii nakładają się także kursy walut. Jeżeli drożeje dolar czy euro, a w tej chwili mamy z taką sytuacją do czynienia, to baryłka ropy w złotych jest coraz droższa. To też wywołuje wzrost cen. Nie ma w tej chwili takich impulsów krajowych, które zagrażałyby trwałym wzrostem inflacji. To są wymuszenia zewnętrzne" - dodał szef resortu gospodarki. (PAP)