Końcowy raport komisji powstanie jednak dopiero po wizji lokalnej w miejscu katastrofy, co będzie możliwe prawdopodobnie za kilka miesięcy – przekazali w środę przedstawiciele WUG.
Badający okoliczności wypadku nadzór górniczy przesłuchał już 173 osoby, w tym trzy z kierownictwa kopalni i 30 ratowników – przekazała po środowym, piątym już posiedzeniu komisji rzeczniczka WUG Jolanta Talarczyk. Komisja już wcześniej ustaliła kilka nieprawidłowości, które mogły przyczynić się do tragedii.
Nadzór górniczy przypuszcza, że wypadek był spowodowany zapłonem metanu zainicjowanym przez tzw. pożar endogeniczny; nie potwierdzają wstępnej tezy, że w kopalni doszło do wybuchu metanu. Eksperci wskazują m.in. na brak właściwej profilaktyki metanowej i pożarowej przed wypadkiem.
Według ustaleń WUG w ścianie, w której doszło do wypadku, nie prowadzono profilaktyki pożarowej zgodnej z projektem technicznym, czyli z częstotliwością co najmniej raz w tygodniu. Taką profilaktykę od uruchomienia ściany 18 lipca ub. roku do czasu wypadku przeprowadzono tylko raz - 5 października, czyli na dzień przed zapaleniem metanu. Komisja ustaliła też, że z zagrożonego rejonu nie wycofywano załogi, mimo przekroczonych dopuszczalnych stężeń metanu.
Talarczyk zaznaczyła, że choć prace komisji „wchodzą w etap formułowania pierwszych wniosków”, końcowy raport powstanie dopiero po przeprowadzeniu wizji lokalnej w miejscu katastrofy. Eksperci przewidują, że będzie to możliwe w sierpniu, najdalej wrześniu.
„Sformułowanie raportu kończącego pracę komisji może nastąpić dopiero po zakończeniu całego postępowania, w tym wizji lokalnej na miejscu wypadku, a jak wiadomo z powodu pożaru endogenicznego jest ono obecnie otamowane” - zaznaczyła Talarczyk.
Wizja lokalna ma też kluczowe znaczenie dla katowickiej prokuratury, która prowadzi własne postępowanie – przypomniała w środę rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek.
Do wypadku doszło 6 października na poziomie 665 m. W strefie zagrożenia znajdowało się wówczas 37 pracowników. 36 wyjechało na powierzchnię, poszkodowanych zostało 30. Czterej ciężko poparzeni górnicy w wieku 26, 28, 29 i 32 lat zmarli w kolejnych dniach w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Kolejną ofiarą stał się 42-letni kombajnista, którego ratownicy odnaleźli w 12. dobie prowadzonych w trudnych warunkach poszukiwań.
Podczas środowych obrad członkowie komisji WUG zapoznali się m.in. z informacjami na temat stanu zdrowia poszkodowanych górników. Spośród 25 rannych wszyscy są jeszcze na zwolnieniach lekarskich, dwóch nadal jest hospitalizowanych. Pięciu korzysta ze świadczeń rehabilitacyjnych, sześciu uczęszcza na zabiegi rehabilitacji leczniczej. Dwóch stara się o rentę inwalidzką. (PAP)