Mężczyźni ci, którzy w Singapurze pracowali jako kierowcy autobusów w publicznym przedsiębiorstwie transportowym, zostali osadzeni w areszcie śledczym. Grozi im do roku więzienia.

Strajki są praktycznie nieznane w Singapurze, gdzie władzę od 1959 roku sprawuje Partia Akcji Ludowej (PAP). Poprzedni strajk, zorganizowany przez pracowników stoczni, odbył się tam w 1986 roku.

W poniedziałek ponad 170 chińskich kierowców autobusów zastrajkowało, ponieważ ich zarobki są o prawie jedną czwartą niższe niż zarobki malajskich kierowców zatrudnionych w tym samym przedsiębiorstwie. Strajk, który nie miał większego wpływu na funkcjonowanie komunikacji autobusowej w Singapurze, zakończył się w środę.

Prawo singapurskie wymaga, żeby pracownicy ważnych instytucji użyteczności publicznej, a więc także kierowcy autobusów, informowali o akcjach strajkowych z 14-dniowym wyprzedzeniem.

W Singapurze setki tysięcy imigrantów, głównie z Indonezji, Bangladeszu i Chin, wykonują prace, których niechętnie podejmują się miejscowi, takie jak opieka nad dziećmi czy budowlanka. (PAP)

az/ mc/

12730324