Ustawa została uchwalona wraz z poprawkami PiS. Posłanka PiS Barbara Bartuś, która jest sejmowym sprawozdawcą projektu zapewniła w czwartek że poprawki nie zmieniają istoty projektu i wynikają tylko z "poprawnej legislacji".

Założenia ustawy skrytykowała przed głosowaniem w Sejmie posłanka PO Magdalena Kochan. "Zabieracie, według was bogatym, ponad 5 mld zł, a ile dajecie biednym emerytom ? Zero" - powiedziała. Jej zdaniem projekt ustawy nie był odpowiednio konsultowany ze stroną społeczną RDS. Ponadto - według posłanki - przepisy negatywnie wypłyną na finanse samorządów.

Posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska zwróciła uwagę, że w ocenie skutków regulacji nie ma kosztów przyszłych emerytur. "Nie chcecie pokazać, że ZUS, który dzisiaj już jest bankrutem, będzie kompletnie niezdolny do wypłaty emerytur w przyszłości" - mówiła. Dodała, że ustawa negatywnie wpłynie na rynek pracy i spowoduje, że wiele osób przejdzie na samozatrudnienie.

Z kolei poseł PiS Tadeusz Cymański podkreślił, że ustawa to "spóźniona sprawiedliwość po latach". "Do oburzonych pytanie, dlaczego was nie oburzają gigantyczne różnice w płacach, a oburza was emerytura przyszłości. Ta ustawa jest sprawiedliwa" - mówił. Dodał, że środki, które zostaną pozyskane po wprowadzeniu ustawy w życie, wesprą programy społeczne w Polsce.

Ustawę skrytykował poseł Kukiz'15 Paweł Grabowski. Według niego spowoduje ona, że wykwalifikowani pracownicy będą wyjeżdżać z kraju. "PiS podnosi podatki po raz kolejny. 5 mld ma dodatkowo trafić do FUS. Czym to jest, jak nie podwyższeniem podatków?" - pytał.

Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że ustawę skrytykowała strona społeczna. "Dlaczego pięć organizacji, w tym Solidarność i Forum Związków Zawodowych i organizacje pracodawców wspólnie protestują przeciwko tej ustawie? Dlaczego podnoszą jej niekonstytucyjność ?" - pytał.

Strona społeczna m.in.: NSZZ "Solidarność", Konfederacja Lewiatan, BCC, Pracodawcy RP skrytykowała tempo prac nad proponowanymi rozwiązaniami. Związki zawodowe oraz przedstawiciele pracodawców zaapelowały o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia RDS w tej sprawie. Ponadto strona społeczna uważa, że zmiany w przyszłości negatywnie wpłyną na kondycję finansową FUS oraz rynek pracy. Proponowane zmiany popiera OPZZ.

Według strony społecznej wprowadzenie tych rozwiązań wpłynie na rynek pracy. "Zniesienie limitu ma przynieść w przyszłym roku kwotę ok. 5,5 mld zł. O tyle samo zmniejszą się wynagrodzenia netto pracowników o wysokich kwalifikacjach lub wzrosną koszty przedsiębiorstw ich zatrudniających" - napisano.

Negatywnie zmiany ocenia Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL). Według związku zniesienie górnego limitu składek ZUS będzie miało negatywne skutki dla firm świadczących zaawansowane usługi IT. "Dotyczy to zarówno firm dużych, średnich, innowacyjnych start-upów, jak i centrów usług czy ośrodków badawczych. Największe zmiany odczują te firmy, które realizują najbardziej innowacyjne projekty, wymagające zatrudnienia pracowników ze specjalistyczną wiedzą i doświadczeniem. To zmniejszy konkurencyjność zlokalizowanych w Polsce podmiotów względem zagranicznej konkurencji" - napisano w opinii.

Obecnie przepisy mówią, że roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w danym roku kalendarzowym nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce na dany rok. W 2017 roku kwota ta wynosi 127 tys. 890 zł. Przyjęty przez rząd projekt przewiduje zniesienie tego limitu.

Składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu, tak jak w przypadku ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego. Zasada ta zostanie również wprowadzona przy składkach odprowadzanych przez płatnika za pracowników zatrudnionych w warunkach szczególnych na Fundusz Emerytur Pomostowych.(PAP)

autor: Paweł Żebrowski