O wstrzymaniu produkcji w zakładzie kateringowym w Ukcie poinformował PAP we wtorek dyrektor piskiego Sanepidu Stanisław Kobylarz.
"Decyzja o wstrzymaniu produkcji jest wydana na czas nieokreślony. Cofniemy ją, gdy właściciel zakładu usunie cały szereg usterek w swoim zakładzie" - powiedział PAP Kobylarz.
Pracownicy piskiego Sanepidu w ostatnich dniach dwukrotnie kontrolowali zakład i stwierdzili m.in. brak odpowiedniej segregacji produktów w chłodziarkach, złe rozwiązania techniczno-technologiczne m.in. w zakresie rozdrabniania mięsa, zły system rozmrażania mięsa.
"Najważniejszym powodem jednak jest to, że produktami z tego zakładu zatruli się ludzie. To poważna sprawa" - powiedział dyrektor piskiego sanepidu.
Zakład kateringowy działał legalnie od jesieni. Sanepid wydał mu zgodę na produkowanie dziennie do 100 porcji posiłków, a właściciele samowolnie zwiększyli produkcję do 300 porcji - dodał.
Produktami dostarczanymi przez firmę z Ukty kilka dni temu zatruło się ponad 70 osób - pacjentów szpitali w Biskupcu i Barczewie.
Szef wojewódzkiego Sanepidu Janusz Dzisko poinformował PAP, że po południu we wtorek powinny być znane wyniki badań pacjentów; być może pozwolą one ustalić przyczynę zatrucia pokarmowego.