20 sierpnia ubiegłego roku w olsztyńskim Gutkowie maszynista Edward S. skierował pociąg z Katowic na tor, którym z przeciwnej trony jechał pociąg z Elbląga. W obu pociągach - które zatrzymały się na tym samym torze w odległości 100 metrów od siebie - znajdowało się 200 osób; nikomu nic się nie stało.
Maszyniście postawiono zarzut sprowadzenia zagrożenia katastrofą kolejową. Na początku kwietnia sąd rejonowy w Olsztynie Edwarda S. uniewinnił. Prokuratura od razu zapowiedziała zaskarżenie wyroku.
Apelacja prokuratury do sądu okręgowego w Olsztynie wpłynęła pod koniec maja. Prokurator chce, by sąd okręgowy uchylił wyrok uniewinniający sądu rejonowego i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu procesu apelacyjnego.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Zbigniew Czerwiński poinformował w środę PAP, że w apelacji prokuratur zarzucił sądowi pierwszej instancji naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów. Jak tłumaczył, chodzi o to, że sąd nie wyjaśnił wszystkich istotnych okoliczności sprawy oraz pominął dowód, jakim było nagranie audio-wideo, pochodzące z rejestratora lokomotywy. Według prokuratury nagranie świadczy o tym, że istniało bezpośrednie zagrożenie katastrofą kolejową.
Zdaniem prokuratury sąd rejonowy popełnił też błąd w ustaleniach faktycznych, przyjmując, że maszynista nie popełnił zarzucanego mu czynu. Tymczasem - w opinii prokuratora - wnikliwa analiza zeznań świadków, wyjaśnień oskarżonego, a także ustalenia zawarte w protokole komisji kolejowej świadczą o czymś przeciwnym.
Według prokuratury Edward S., rozmawiając przez telefon podczas kierowania pociągiem, zdekoncentrował się i nie zauważył znaków nakazujących zatrzymanie się. Gdy zorientował się, że popełnił błąd, zaczął gwałtownie hamować - przejechał przejazd kolejowy i wjechał na tor, którym z naprzeciwka jechał pociąg z Elbląga.
Sąd rejonowy I instancji nie znalazł dowodów na poparcie tezy prokuratora, która by wskazywała na konkretne, "realne niebezpieczeństwo sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia katastrofą". Zdaniem sądu w zeznaniach świadków z miejsca zdarzenia przesłuchanych przez sąd, a w szczególności pracownika kolejowej nastawni wynika, że w okolicach przejazdu nie było żadnego samochodu, ani osoby o tej porze - była godzina 20.00, gdy większego ruchu tam nie ma.
Świadkowie podczas postępowania dowodowego mówili także, że pociągi, mimo iż znajdowały się na tym samym torze, nie mogły się zderzyć, gdyż maszynista nadjeżdżającego składu z Elbląga został uprzedzony o incydencie 2-3 kilometry przed stacją Gutkowo.
Za sprowadzenie zagrożenia katastrofą grozi kara 8 lat więzienia. (PAP)

Zobacz także: Sąd uniewinnił maszynistę pociągu TLK>>