Do platformy należą m. in. Karstadt, sieć Galeria-Kaufhof, Kadewe oraz właściciele miejskich centrów handlowych - podał we wtorek dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

"Domagamy się stworzenia warunków umożliwiających działalność sklepów w niedziele" - powiedział dyrektor sieci Karstadt Stephan Fanderl, cytowany przez "FAZ".

Zdaniem sieci sklepów należących do platformy, obowiązujące obecnie przepisy dyskryminują domy handlowe, skazując je na utratę konkurencyjności w porównaniu ze sklepami internetowymi i placówkami działającymi na lotniskach i dworcach kolejowych.

[-DOKUMENT_HTML-]

Handlowcy, pracownicy i klienci są na tyle dorośli, by samemu zdecydować, czy chcą pracować i kupować w niedziele - argumentuje Fanderl. Jak zapewnił, nikt nie ma zamiaru pracować przez wszystkie 52 niedziele w roku. "Chcemy pracować wtedy, gdy ma to sens dla klientów i gdy się to nam opłaca" - zaznaczył.

Przepisy o działalności sklepów znajdują się w gestii władz krajów związkowych - landów. W większości z nich dozwolone jest otwarcie sklepów w cztery niedziele w roku. Sieci handlowe domagają się zwiększenia liczby niedziel z otwartymi sklepami do dziesięciu a nawet dwudziestu w roku.

Zdecydowanym przeciwnikiem liberalizacji przepisów jest związek zawodowy pracowników usług Verdi. Związkowcy walczą w sądach przeciwko próbom obejścia zakazu niedzielnego handlu. Furtką wykorzystywaną przez właścicieli sklepów jest przepis zezwalający na działalność handlową w przypadku, gdy w danym mieście odbywają się publiczne imprezy sportowe lub kulturalne.

Karstadt szacuje straty poniesione w wyniku niekorzystnych decyzji sądu na 20 do 30 proc. wszystkich obrotów osiąganych w niedziele w ciągu roku.

Szef sieci sklepów Kadewe, Andre Maeder, zwrócił uwagę, że coraz większą konkurencją dla niemieckich handlowców są położone nad niemiecką granicą centra handlowe w Holandii i Polsce. (PAP)

[-OFERTA_HTML-]